Denar dla szczurołapa Aleksander Michalak Replika

Hej, przygodo! W związku z dość przygnębiającą sytuacją, głównie związaną z trwającą pandemią, sięgnęłam po Denar dla szczurołapa autorstwa Aleksandra Michalaka, która miała zapewnić mi przygodę i oderwanie. Być może coś w klimatach Indiany Jonesa…

Denar dla szczurołapa – Aleksander Michalak

Węgierski orientalista Gabor Horthy, zaintrygowany badaniami zmarłego profesora Erdmanna nad legendą flecisty z Hameln, postanawia pójść tym tropem i przeprowadzić własne naukowe śledztwo. Podczas badań trafia na różne nieścisłości, a w jego życiu zaczynają pojawiać się tajemnicze postaci, które zdają się go śledzić.

Aby zdobyć materiały do badań, Gabor podąża za wskazówkami do Tybingi, Jerozolimy, Oksfordu…

Naukowe badania legendy

W powieści najbardziej spodobało mi się, że przy odpowiedniej ilości zaangażowania i umiejętności można jakiś temat drążyć i drążyć i dążyć do odkrycia źródła. Zawsze trochę zazdrościłam ludziom, którzy potrafią to robić. Mój research zawsze kończy się po odkryciu jednej lub dwóch warstw, bo zazwyczaj brakuje mi determinacji by dokopywać się głębiej. Spodobały mi się te wywody, choć momentami chyba umykały mi powiązania, które ewidentnie widział autor.

Denar dla szczurołapa, czyli poszukiwanie źródła legendy

W narracji wyczułam naukowe pochodzenie autora, co potwierdziła jego biografia. Aleksander R. Michalak zajmuje się badaniami nad historią i religią Bliskiego Wschodu. Denar dla szczurołapa bogaty jest w popularnonaukowe wywody na temat podjętej legendy flecisty oraz opisów znajdywania naukowych powiązań między elementami różnych wierzeń i kultur.

Język powieści

Niestety naukowe tło autora daje o sobie znać także w ogólnej narracji, która momentami wydaje się bardzo sztywna. A w powieści podejmującej i tak już trudną tematykę, bardzo utrudnia to wciągnięcie się w fabułę. Podobne wrażenia miałam kilka lat temu, kiedy czytałam książkę Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu Anny Lange. Tamta książka także była literackim debiutem autorki i, choć podejmowała wątki fantastyczne, sprawiła mi bardzo podobne problemy.

Język osób, które piszą rozprawy naukowe, jest bardzo precyzyjny i sztywny, przez co mniej oddziałuje na wyobraźnię niż w przypadku osób, które piszą bardziej „na luzie”. To sprawia, że przez książkę się nie płynie, ale czuje się opór i potrzeba więcej energii, by czytać dalej.

 

Żeby nie było, że tylko narzekam, w książce pojawiło się całkiem dużo elementów, które przypadły mi do gustu. Ostatecznie bardzo dobrze się bawiłam poznając głębiej legendę o fleciście z Hameln. Naukowa sfera książki bardzo mnie zainteresowała, szczególnie, że z dużym zainteresowaniem oglądałam jakiś czas temu internetowe analizy dotyczące prawdziwego pochodzenia historii znanych z różnych animacji.

Swoją drogą bardzo polecam obejrzeć na YouTube filmy twórcy Jon Solo.

Spodobało mi się to, że główny bohater, człowiek z grona naukowców, okazał się postacią gotową do podjęcia przygody, zbuntowaną, niepokorną i kobieciarzem. Lubię burzenie stereotypów, a tutaj stereotyp został złamany.

Czy polecam?

Zerkając na recenzje przed przeczytaniem książki widziałam opinie, że Denar dla szczurołapa to polska wersja książek Dana Browna, czy też filmów o Indianie Jonesie. Myślę jednak, że oba te porównania są chybione. Mimo łączących te dzieła elementów symboliki i przygody, nastrój i naukowe podstawy zdecydowanie wyróżniają Denar

Nie jest to lekka przygodowa książka na jeden wieczór, ale tych bardziej wymagających pod względem faktologicznym czytelników, raczej zadowoli. Myślę, że niedługo sięgnę także po drugi tom cyklu – Wąż z lasu cedrowego. Jednak zanim to zrobię, na pewno pozwolę sobie na odpoczynek od wymagającej literatury.


Czytałeś Denar dla szczurołapa albo inną książkę Aleksandra Michalaka?

Lubisz książki fabularne, które poruszają jakiś temat dogłębnie?

Podziel się w komentarzu.

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail