Dash i Lily serial NEtflix serial świąteczny

Wyzwania. Kiedyś ich nie lubiłam, bo zmuszały mnie do robienia czegoś, co nie było dla mnie komfortowe. Dziś lubię je właśnie dlatego, że zmuszają mnie do robienia czegoś, co nie jest dla mnie komfortowe. Dash i Lily to serial, w którym pojawia się właśnie motyw wyzwań.

Dash i Lily

Nowy Jork. Tuż przed świętami Bożego Narodzenia. Siedemnastoletnia Lily (Midori Francis), uwielbiająca tradycje związane ze świętami, zostaje sama z bratem. Rodzice lecą na zaległy miesiąc miodowy, a dziadek do swojej partnerki. Lily szybko zaczyna odczuwać samotność i za namową brata zapisuje w czerwonym notatniku wskazówki a następnie zostawia zeszyt w zaprzyjaźnionej księgarni. Ma nadzieję, że nawiąże z kimś relację i przestanie czuć się tak samotnie.

Pamiętnik odnajduje Dash (Austin Adams). Chłopak, który przez złamane serce stał się cynikiem. Zaintrygowany autorem notatnika postanawia podjąć grę. Dash i Lily zaczynają przesyłać sobie wyzwania za pomocą notatnika.

Klasyczny przypadek

Nie ma chyba bardziej klasycznego motywu w filmach świątecznych niż odnajdywanie ducha świąt przez postać, która ich nie lubi. Nawet najbardziej znana historia napisana przez Charlesa Dickensa (Opowieść wigilijna) wykorzystuje dokładnie ten motyw. I prawie każdy film Hallmarku.

Mamy więc dwa przeciwieństwa – Lily, która uwielbia święta i tradycje, oraz Dasha, cynicznego chłopaka, który wymiguje od spędzenia świąt z obojgiem rodziców. Wyzwania Lily są nakierowane przede wszystkim na odkrycie radości z tradycji. Wyzwania Dasha zachęcają Lily do otwarcia się na ludzi. Jeśli chodzi o kreatywność obojga nastolatków, to raczej nie zostałam jakoś bardzo zaskoczona.

Czerwony notatnik

Motyw korzystania z papierowego notatnika wydał mi się słodki na początku, ale z każdym kolejnym odcinkiem irytował mnie coraz bardziej. Nie twierdzę, że współcześnie wszystko trzeba robić z wykorzystaniem najnowszych technologii, ale jednak porozumiewanie się za pomocą notatnika wydaje mi się nierealne nawet jak na historię sprzed 100 lat. Miał być to chyba zabieg, który sprawi, że kobiety ulegną jakiejś romantycznej wizji. Niestety okazało się to tandetne.

Klimat nowojorskich świąt

Wszystkie filmy, których fabuła toczy się w Nowym Jorku w czasie Bożego Narodzenia, próbują sprzedać kolorowy i ciepły wizerunek miasta. Wszędzie ozdoby, wszędzie czysto, ludzie serdecznie rozmawiają w sklepach, nikt się nie spieszy. Idylla. Brakuje mi bardziej realistycznej wizji z męczeniem się w kolejkach, tłumem ludzi na ulicach i chorym konsumpcjonizmem (pokazanym w złym świetle).

Pokazywanie ciepłych i rodzinnych świąt to jednak główny element romantycznych świątecznych produkcji i tego chyba niestety nie zmienimy.

Epidemia samotników

Mam wrażenie, że ostatnio z każdego filmu wyskakują mi samotnicy. Ostatnio oglądając Randki od święta także zwróciłam uwagę na to, że główni bohaterowie też nie mieli znajomych. Tutaj Lily jest typową samotniczką, a Dash, choć ma znajomych, nie rozmawia z nimi o ważnych dla niego tematach.

Czy to sugeruje, jak twórcy widzą młode pokolenie? Grupa samotników, nie potrafiąca ze sobą rozmawiać, rodząca cynizm wynikający z tłumionych emocji… Smutna wizja.

Świąteczne guilty pleasure

Dash i Lily nie jest ambitną produkcją, ale rozrywkowo spełnia się całkiem dobrze. Jest ciepło i kolorowo. Jest romantycznie.

Wielbiciele reprezentacji także nie powinni narzekać, gdyż w serialu pojawiają się mniej i bardziej stereotypowe postaci homoseksualne, główna bohaterka ma pochodzenie japońskie, jedna z postaci ma pochodzenie hinduskie. Jak to zwykle bywa, nie każda forma reprezentacji została zrealizowana z wyczuciem. Na przykład brat Lily jest stereotypowym gejem z gestykulacją, sposobem mówienia i charakterem, jaki Hollywood przypisuje gejom.

Właściwie nie ma tu wyłącznie złych osób. Są osoby zagubione, są niezrozumiane, są szukające. Ale nawet postaci przedstawiane jako antagoniści bronią się i umożliwiają polubienie ich.

Spodobała mi się jedna scena.

ROZWIŃ CZĘŚĆ SPOILEROWĄ

Lily spotyka i konfrontuje chłopaka, który w dzieciństwie stworzył jej kompleksy. Lily przy wielu ludziach opowiada sytuację, która miała wtedy miejsce, opisuje, jak to na nią wpłynęło. Mówi, że miała wtedy tylko jedenaście (chyba) lat. Na to ten chłopak odpowiada – ja też. To mnie szczególnie uderzyło, ponieważ sama miałam w swoim dzieciństwie mnóstwo sytuacji, które negatywnie na mnie wpłynęły. I choć wiele czasu minęło, zanim niektóre z nich przepracowałam, to staram się nie obwiniać nikogo, kto też był wtedy dzieckiem. Bo też był wtedy dzieckiem.

Źródło

Serial powstał na podstawie książki Księga wyzwań Dasha i Lily autorstwa Rachel Cohn i Dawida Levithana. Nie miałam okazji jej czytać i po opiniach widzę, że jest skierowana do dużo młodszych czytelników. Więc raczej nawet nie mam na nią ochoty.

Dash i Lily jest dostępny na Netflixie.


Oglądałeś Dash i Lily?

Jakie filmy lub seriale z motywem świąt polecasz?

Podziel się w komentarzu.

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail