Nawiedzony dom na wzgórzu, czyli demony w głowie i duchy przeszłości

Nawiedzony dom na wzgórzu, czyli demony w głowie i duchy przeszłości

Od jakiegoś czasu szumiało w mediach społecznościowych o serialowej adaptacji książki Shirley Jackson. A ponieważ jesień to idealny moment na odrobinę grozy, nie mogłam przejść obojętnie obok Nawiedzonego domu na wzgórzu.

Nawiedzony dom na wzgórzu

Fabuła

Na początku lat 90. rodzina Crainów wprowadziła się do starego domu, należącego wcześniej do Hillów. Olivia (Carla Gugino) i Hugh (Henry Thomas) zajmują się remontowaniem starych domów i ich sprzedażą. Dom Hillów ma być ich ostatnim projektem przed wybudowaniem własnego. Remont, a właściwie mieszkanie w tym starym budynku, kończy się tragicznie – śmiercią Olivii.

Dwadzieścia pięć lat później piątka rodzeństwa nadal zmaga się z przeszłością. Najstarszy Steven (Michiel Huisman) napisał powieść, opartą na wydarzeniach z “nawiedzonego domu”, która została bestsellerem. Shirley (Elisabeth Reaser) prowadzi z mężem dom pogrzebowy. Theodora  (Kate Siegel) pracuje jako dziecięcy psycholog. Luke (Oliver Jackson-Cohen) próbuje poradzić sobie z uzależnieniem, a jego bliźniaczka Nell (Victoria Pedretti) z paraliżem sennym i śmiercią męża.

Samobójcza śmierć Nell sprawia, że pozostała czwórka rodzeństwa musi po raz kolejny stanąć oko w oko z tamtą pamiętną nocą, kiedy umarła ich matka. Na próbę zostają wystawione ich i tak już nadwątlone relacje i świadomość, co takiego rzeczywiście stało się w domu Hillów.

Adaptacja

Z góry uprzedzam, że nie czytałam książki, na podstawie której został nakręcony serial. Po opisie fabuły widzę jednak, że to luźna adaptacja, zdecydowanie nie trzymająca się oryginału kropka w kropkę.

W serialu głównymi bohaterami są rodzeństwo Crainów i ich ojciec. Jest tu wspomniana reputacja domu Hillów jako nawiedzonego przed wydarzeniami z dzieciństwa rodzeństwa. Dopiero książka Stevena budzi ogólną świadomość, że dom Hillów musi być nawiedzony, choć z punktu widzenia Stevena, to tylko fikcja.

nawiedzony dom na wzgórzu

 

W książce dom Hillów ma już dość sporą reputację nawiedzonego. Na tyle, że przybywa do niego czwórka osób, chcąca zbadać paranormalne zjawiska dziejące się w budynku. Poza tym w książce nie są oni rodzeństwem.

Poza tym ciężko mi przytoczyć różnice i podobieństwa, ponieważ opieram się tylko na krótkim opisie fabuły powieści.

Sposób prowadzenia fabuły

Historia poprowadzona jest na dwóch płaszczyznach czasowych. Z jednej strony bohaterowie pokazują, co z ich perspektywy działo się przez ostatnie kilka miesięcy przed śmiercią matki. W tej części historii można zobaczyć dom Hillów w małej rozsypce, w formie jeszcze nie doprowadzonej do porządku. Każdy z bohaterów wspomina momenty, które są szczególnie istotne dla jego własnej historii, czasem jest to ten sam moment z różnych perspektyw, a innym razem całkowicie indywidualne doświadczenie.

Pierwsze kilka odcinków poświęcone jest kolejnym członkom rodziny Crain. Z każdym kolejnym odcinkiem widz dostaje kolejne elementy układanki na temat samych postaci i wydarzeń z przeszłości, ale też z teraźniejszości.

Drugą płaszczyzną jest teraźniejszość, w której rodzeństwo jest już dorosłe i żyje własnym życiem. Co okazało się niezwykle ciekawe, to połączenie przeszłości i teraźniejszości. Wydarzenia sprzed i po śmierci matki miały ogromny wpływ na ukształtowanie charakterów postaci i tu zostaje to doskonale przedstawione. Zresztą, nie tylko na ich charaktery, ale też na wybór kariery w niektórych przypadkach.

Bohaterowie

W Nawiedzonym domu na wzgórzu ogromne znaczenie mają poszczególni bohaterowie, w tym także postać matki, która w jednym z odcinków także zdradza fragment historii ze swojej perspektywy. Każda postać jest inna, wykreowana z dużą dbałością o szczegóły.

Każdy z bohaterów dostaje odpowiednio dużo czasu antenowego, by poznać dość dobrze. Dlatego też w kilku odcinkach nie udało mi się powstrzymać łez. Nawiedzony dom na wzgórzu gra mocno na emocjach i relacjach postaci. Pokazuje dynamikę relacji na dwóch płaszczyznach czasowych.

Nawiedzony dom na wzgórzu

W dzieciństwie łatwo czyni się deklaracje, że będzie się zawsze przy drugiej osobie. W dorosłym życiu spełnienie tej obietnicy bywa trudniejsze niż może się wydawać. Dorosłość oddala ludzi, szczególnie kiedy mieszka się daleko od siebie, a dystans staje się już nie tylko fizyczny.

Horror?

Nie powiedziałabym, że Nawiedzony dom na wzgórzu to horror. Ostatnie odcinki zawierają sporo elementów typowych dla tego gatunku, ale nawet tam przeważa sfera psychologiczna. Zamiast z demonami bohaterowie mierzą się z prywatnymi demonami w ich głowach. A zamiast z duchami, walczą z duchami przeszłości.

To jednak naprawdę klimatyczny serial, który doskonale wpisuje się w jesienny nastrój. Można się przy nim bać, ale zdecydowanie bliżej mu do dramatu psychologicznego niż klasycznego horroru z nawiedzonym domem. Nawet zakończenie dąży bardziej do zmierzenia się z tym, co leży na wątrobie, niż do walki z duchami nawiedzającymi dom Hillów.

Zakończenie

Zakończenie, a w sumie druga połowa ostatniego odcinka zawodzi w kontekście całego serialu. Historia bowiem próbuje się zakończyć najlepiej, jak to jest możliwe, a to nie zawsze jest najlepsze rozwiązanie dla wymagającego widza. Podobnie, jak w przypadku Tabula Rasa, najchętniej wymazałabym końcówkę z pamięci i zastąpiła czymś mroczniejszym, niekoniecznie szczęśliwym dla bohaterów.

Koniec wydaje się być sennym marzeniem w kontekście tego mrocznego i klimatycznego serialu. Szczególnie, kiedy weźmie się pod uwagę stan psychiczny bohaterów i ich przejścia. Tego nie da się zostawić za sobą za pstryknięciem palca.

Poza tym motywacja ojca, żeby nie mówić nikomu prawdy o tym, co naprawdę stało się w domu Hillów, ostatecznie okazała niezbyt poparta motywacją. Odniosłam wrażenie, że było to bardziej widzimisię ojca, niż cokolwiek innego.

Czy warto obejrzeć?

Mimo średniego zakończenia nadal uważam, że Nawiedzony dom na wzgórzu to serial warty uwagi. Odznacza się mieszającym w jelitach klimatem, wzbudza emocje, przepełnia smutkiem. W dodatku dziecięcy aktorzy są tutaj doskonali!

W dziesięciu godzinnych odcinkach zostaje przedstawiona historia, w której jest po trosze wszystkiego, czego potrzeba.


Oglądałeś już Nawiedzony dom na wzgórzu? A może planujesz?

A może polecasz jakiś inny serial w podobnych klimatach?

Podziel się w komentarzu.

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail

Platformy

zBLOGowani.pl

Archiwa