Kawowy detoks. Czy były to najgorsze dwa tygodnie mojego życia?

Kawowy detoks. Czy były to najgorsze dwa tygodnie mojego życia?

Kilka razy próbowałam już zrobić sobie kawowy detoks. Ale zawsze coś stawało mi na drodze. Zawsze była to filiżanka obłędnie pachnącej, świeżo zapalonej kawy… Albo sesja…Tym razem postanowiłam się nie poddać i dałam rady wytrzymać bez picia kawy calutkie dwa tygodnie. Tak, jak sobie założyłam na początku.

Dlaczego zdecydowałam się na kawowy detoks?

Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Po części rządzi mną ciekawość. Zarówno ciekawość świata, jak i własnych możliwości. Chciałam przekonać się, czy dam rady. Perspektywa unikania tego idealnego napoju przez dłuższy czas była dla mnie czymś niewyobrażalnym. W końcu podejmowałam wcześniej próby…

Drugim powodem było oczyszczenie organizmu. Sporo czytałam na temat wpływu kawy na zdrowie. I choć ma ona swoje zalety, ma też wady, które ostatnimi czasy dawały mi się we znaki. Ponieważ w ciągu dnia piję głównie kawę i herbatę, mój organizm nie jest odpowiednio nawodniony, co w zestawieniu z sezonem grzewczym dało mi wybitnie suchą skórę.

Czego się spodziewałam?

Skłamałabym, gdybym powiedziała, że spodziewałam się drastycznej zmiany w moim życiu. Wiedziałam, że nie będzie mi łatwo i sądziłam, że trudno będzie mi odmawiać kolegom w pracy, czy drugiej połówce w weekend.

Ponieważ nie byłam pierwszą osobą, która zdecydowała się na kawowy detoks, doczytałam wcześniej trochę na ten temat. Dowiedziałam się, że do trudności z odmawianiem dojdą bóle głowy i zmęczenie spowodowane odstawieniem kofeiny. I bałam się, że w najgorszym momencie zrezygnuję.

Jak to u mnie przebiegło?

Mój kawowy detoks zaczęłam w tydzień 22. stycznia. Pierwszego dnia najtrudniej było odmówić kawy w pracy. Drugiego dnia w okolicy południa pojawił się dość mocny ból głowy. Trzeciego i czwartego dnia dodatkowo czułam się kiepsko, jakbym była na lekkim kacu. Kompletnie nie mogłam się skupić i wszystko w pracy zajmowało mi dwa razy tyle czasu, co zazwyczaj. W piątek pozostało mi tylko zmęczenie i trudności ze skupieniem. Ból głowy minął i nie wrócił już do ostatniego dnia. Zresztą następnego dnia czułam się już całkowicie dobrze.

Do ostatniego dnia towarzyszyło mi ogólne uczucie zmęczenia. Niestety w moim przypadku nie sprawdziły się przewidywania dotyczące szybkiego i łatwego zasypiania. Mimo oczu zamykających się już o 21., nie udawało mi się zasnąć znacznie szybciej, niż dotychczas. Nawet miałam wrażenie, że mi się z tym pogorszyło.

Co okazało się najtrudniejsze?

Długo zastanawiałam się, co było najtrudniejszym elementem? Czy odmawianie wspaniale pachnącej kawy? A może przetrwanie bólów głowy? Skupienie się na pracy?

Wszystkie te elementy okazały się pestką w stosunku do ogromnych trudności z powstrzymaniem się przed sięgnięciem po kawę, kiedy nikogo nie było w pobliżu. W końcu nikt nie patrzył, a jedna kawka nie zaszkodzi… Ale przeciwstawiłam się swoim chwilowym zachciankom i dałam rady nie pić kawy nawet wtedy, gdy nikt nie patrzył.

Czego się nauczyłam?

Czym byłyby nowe doświadczenia, gdyby nie nauka, którą możemy z nich czerpać?

Najważniejszą rzeczą, jakiej się nauczyłam, było to, że najtrudniej odmawiać nie komuś, ale sobie. I czasem, kiedy nasz organizm naprawdę, naprawdę, naprawdę czegoś chce, powiedzenie”nie” może być trudniejsze od zbudowania rakiety. Ale bynajmniej nie niemożliwe.

Czy podejmę się jeszcze detoksu kawowego?

Z całą pewnością. Choć może się to wydawać niemożliwe, bez kawy można żyć. Znam kilka osób, które nie piją jej w ogóle i jakoś żyją. Całkowicie z kawy nie zrezygnuję, ale postanowiłam pić jej mniej niż dotychczas. A resztę kawy zastępować wodą.

Postanowiłam też spróbować zrezygnować z innych rzeczy na dwa tygodnie. A nuż uda mi się pozbyć niektórych problemów z cerą, czy ze zdrowiem.


Dałbyś rady wytrzymać dwa tygodnie bez kawy? A może w ogóle jej nie pijesz? 


FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail

Platformy

zBLOGowani.pl

Archiwa