Od początku września dojeżdżam na praktyki ponad trzydzieści kilometrów samochodem. Dzięki temu mogę zaobserwować kulturę jazdy innych osób. Jest kilka nieprzyjemnych rzeczy, które chciałabym opisać.

1. Wciskanie się na rondzie

Po drodze mam 4 ronda, których nie umiem ominąć. Jak jadę rano, to nie ma tak źle, zazwyczaj w kolejce na rondo stoją maksymalnie cztery samochody. Czasem nawet nie muszę się zatrzymywać, bo spokojnie na dwójce podjeżdżam na rondo, bo samochody szybko przejeżdżają. Natomiast problem zaczyna się podczas powrotu. Po 16 obwodnica, którą jadę jest zapełniona samochodami. Wszyscy wracają z pracy. Dodatkowo nie da się przejechać przez miasto główną ulicą, bo jest zamknięta z powodu remontu. Wtedy na rondach jest sajgon. Sama chyba ze trzy razy prawie stałam się uczestnikiem stłuczki.

Kierowcy (drogich, czarnych samochodów) z dużym przyspieszeniem wciskają się pomiędzy dwa samochody, które już na rondzie się znajdują. Co z tego, że miejsca między nimi na pół auta? Że ten z  tyłu musi gwałtownie hamować, a za nim jedzie kolejne auto?

2. Nieużywanie kierunkowskazów

Kierunkowskaz, poza umiejętnościami poruszania się po drodze, jest elementem, który najbardziej ułatwia jazdę innym. Szkoda, że wielu nie potrafi z niego korzystać. Niektórzy chyba całkiem zapomnieli, że go posiadają. Taki element przydaje się zasadniczo w trzech sytuacjach:

– kiedy zmienia się pas/wyprzedza się samochód;

– kiedy sygnalizuje się zjazd z drogi (np. w inną ulicę, na skrzyżowaniu, do bramy);

– kiedy zjeżdża się z ronda.

Mnie najbardziej denerwuje trzecia sytuacja, bo tak naprawdę sprawia, że ruch na rondzie jest mniej sprawny. Wolę wiedzieć sekundę wcześniej, że zdążę wbić się na rondo, niż świecić oczami, bo kierowca zapomniał włączyć kierunkowskaz, albo, co gorsza, włączył przed rondem, a na rondzie kierunkowskaz zdążył się wyłączyć. Nie włącza się kierunkowskazu przed rondem. Jest on istotny w momencie zjazdu, po co obciążać palce w momencie, gdy i tak trzeba się namachać kierownicą?

3. Zmuszanie do przyspieszenia

Po drodze mam kilka miejscowości, a w związku z tym ograniczeń prędkości do 40, bądź 50/60 km/h. Staram się jechać mniej niż 10 km/h szybciej, ale nie przekraczać tej magicznej dziesiątki. Natomiast są tacy kierowcy, którzy najchętniej przecięliby wioskę stówką. Kiedy taki jedzie za mną, a nie ma możliwości wyprzedzenia mnie, dosłownie wyobrażam sobie pulsującą żyłkę na twarzy kierowcy. Trzyma mi się na zderzaku i próbuje wyprzedzać co trzy sekundy. Ja się denerwuję, bo to stresujące.

4. Wyprzedzanie przed skrzyżowaniem

Większość obwodnicy, po której się poruszam, to droga dwupasmowa. Przed prawie każdym rondem jest zwężenie do jednego pasa w każdym kierunku, aby było mniej problemów na rondach. Kiedy wracam do domu, a korek do ronda trwa jakieś dziesięć minut, wielu kierowców podjeżdża do kolumny samochodów po lewym pasie, który sygnalizuje zwężenie jezdni i wbija w kolumnę przed samym rondem. W ten sposób bardzo opóźniają ruch samochodów stojących w większej odległości. Jeszcze zrozumiałabym jednego, czy dwóch kierowców, którzy jadą tamtędy pierwszy raz i nie znają tej trasy, ale o tej porze 90% to ludzie wracający z pracy, którzy jeżdżą tamtędy codziennie. Dla mnie to jest to czyste chamstwo. Niestety, z tego co mi wiadomo, to w przypadku zwężenia drogi dwupasmowej z lewej strony, samochody z prawego pasa powinni ustąpić tym z lewego.

5. Wariaci drogowi

Pod tą nazwą mam na myśli tych, którzy mnie na drodze przerażają nieodpowiedzialnością. Jeżdżą stówką w terenie zabudowanych, wyprzedzają na styk, wymuszają pierwszeństwo. Stanowią zagrożenie na drodze, bo zazwyczaj poruszają się w niebezpieczny sposób. Nigdy nie wiadomo, czy taki nie pocałuje Twojego zderzaka. Albo, co gorsza nie ściśnie gdzieś do rowu.

6. Wyprzedzanie na podwójnej ciągłej/przejściach dla pieszych

Wyprzedzanie na podwójnej ciągłej dotyczy poprzedniego punktu, natomiast można jeszcze dodać wyprzedzanie na pasach. Dzisiaj miałam taką sytuację, że zatrzymałam się przed przejściem, bo jakaś pani z dzieckiem wchodziły na drogę. Jakieś bycze auto (czarne, ze srebrnymi ozdobnikami, stylizowane na eleganckiego jeepa) chciało mnie wyprzedzić, kierowca najwyraźniej się spieszył. Prawie przejechał mamę z dzieckiem. Na szczęście ostro wyhamował.

Jest wielu dobrych kierowców, którzy na drodze zachowują się prawie idealnie. To głównie ten ułamek kierowców, którzy nie potrafią się zachować, sprawia, że jazda staje się niebezpieczną podróżą.

A jakie Wy macie doświadczenia na drodze?

Pozdrawiam,

Zielona Małpa

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail