Zginęłam pod książkami. Wciąż siedzę i się uczę. Raczej mam już dość tego wszystkiego, ale przepycham się do przodu, bo przecież nie będę “cofać się do tyłu”. Za mną już część zaliczeń, część dopiero przede mną i jeszcze ze trzy tygodnie nauki, nauki, nauki.

W międzyczasie, żeby nie przepełnić mózgu wzorami i różnymi innymi informacjami zaczęłam oglądać najmniej mądry, zaraz za programami paradokumentalnymi, gatunek seriali – południowoamerykańską telenowelę, którą przynajmniej z nazwy kojarzy chyba każdy – Zbuntowany Anioł. Dzięki temu, że serial jest długi i banalny, jestem w stanie jakoś umysłowo funkcjonować, gdyż ustaliłam sobie jakąś równowagę.

Jeśli ktoś ma zdecydowanie zbyt dużo czasu, albo ma ochotę na telelelelenowelę, to polecam!

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail