Kolega, o którym ostatnio pisałam, polecił mi film. Miałam ostatnio jeden wolny wieczór, więc skusiłam się na niego, tym bardziej, że akurat znalazł się grupie polecanych mi na filmwebie.

Nie spodziewałam się po nim nic wielkiego, bo do filmów z ostatniego dziesięciolecia podchodzę bez większych oczekiwań. To w sumie dobre podejście, bo można dać się zaskoczyć. I to nawet pozytywnie.

Wspomniany film to Jestem Bogiem (Limitless) z 2011 roku. Nie chodzi tu o polski film o podobnym tytule, który jest historią Paktofoniki, z tego co mi wiadomo. Mój film opowiada o pewnym pisarzu, który znajduje się na skraju wyczerpania i bankructwa. Przypadkiem spotyka starego znajomego, który wspomina o cudownych tabletkach, które pozwalają wykorzystać cały mózg. Nie zostały one oficjalnie wprowadzone na rynek, więc wszystko odbywa się raczej w tajemnicy. Główny bohater, nieco sceptyczny, zażywa tabletkę i nagle wszystko staje się dla niego jasne. Później udaje mu się zdobyć pewien zapas i w ten sposób pnie się po drabinie społecznej.

Nie powiem, co działo się dalej, bo film jest warty obejrzenia, a spojlery z pewnością by każdego zniechęciły. Film podejmuje wiele problemów, ale skupia się na zażywaniu tajemniczego leku i  jego skutkach.

 

Przekonajcie się sami, czy Eddie stanie się bogiem.

 

Pozdrawiam,

zielonamalpa

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail