ładne oczy masz

Tyle się ostatnio słyszy o ocenianiu ludzi po wyglądzie. A konkretnie o tym, że nie powinno się tego robić, bo to złe i powierzchowne. Ok, zgadzam się z takim tokiem myślenia, ale nie wybielajmy samych siebie!

Kiedy poznaję nową osobę, pierwsze co robię, to oceniam jej wygląd. Tak. Wygląd. Bo z reguły pierwszy zmysł, który bierze udział w poznawaniu to właśnie wzrok. Widzę wtedy, czy osoba jest zadbana, czy dba o swój wizerunek i mogę pobieżnie ocenić jej styl ubierania się. I zawsze, ale to zawsze patrzę na twarz. Oceniam, czy dziewczyna jest ładna, a chłopak przystojny. I tak z reguły wygląda pierwsze spotkanie z nowym znajomym.

Natomiast każda kolejna minuta dąży do poznania charakteru danej osoby. I dopiero wtedy zaczyna się robić ciekawie. Bo jakie znaczenie ma to, że chłopak nie potrafi dobrać dwóch takich samych skarpetek, jeśli z pasją mówi o swoim hobby? I jakie znaczenie ma to, że ma kilka kilogramów za dużo, jeśli jego charakter jest tak dopasowany do mojego, że czystą przyjemnością jest spędzanie z nim czasu? No jakie?

Miałam kiedyś koleżankę, która nie grzeszyła urodą, kiedy się poznałyśmy. Podeszła do mnie na przerwie i zaczęła żalić się na swoją przyjaciółkę i to, w jaki sposób jest przez nią traktowana. Z czasem, kiedy okazało się, że pod wieloma względami jesteśmy takie same, zaczęłam dostrzegać, że staje się ładniejsza z każdym dniem. Najlepsze jest to, że chyba tylko ja to widziałam. Po prostu nasza rozwijająca się przyjaźń miała ogromny wpływ na to, jak ją postrzegałam. I tak jest ze mną bardzo często.

Mimo, że oceniam ludzi po wyglądzie i zdarza mi się o kimś pomyśleć: “jaki on brzydki/gruby” albo “jaka tapeta! W życiu bym się tak nie umalowała”, to jeszcze nie zdarzyło się, żebym z tego powodu skazała kogoś na wieczne strącenie do grupy brzydkich i okropnych. Wiadomo, że nie każdą osobę, którą zobaczę, będę w stanie kiedykolwiek poznać bliżej.

Znam kilka osób, które fizycznie są piękne, zadbane i po prostu im tego zazdroszczę (oczywiście w granicach rozsądku), ale mają tak paskudne charaktery, że szkoda gadać. Jest na przykład taka Anna, która ma tak piękne i gęste włosy, że oddałabym za nie całą swoją twórczość, a jej twarz jest jak prosto z magazynu, ale jej sposób bycia i poglądy (uważa się za najpiękniejszą i nie rozmawia ładnymi dziewczynami, chyba że musi) sprawiają, że nie mam ochoty zbliżać się do niej bliżej niż na dwa metry. A fizycznie ma potencjał, żeby przyciągać facetów. No cóż, sama sobie szkodzi.

Czy jest coś złego w ocenianiu ludzi po wyglądzie? Myślę, że dopóki przy okazji nie szufladkujemy ich i nie skazujemy na wieczne plotki, to możemy czuć się usprawiedliwieni. W końcu jedzenie też najpierw ocenia się po wyglądzie i zapachu, a dopiero po skosztowaniu można powiedzieć, czy jest dobre, czy nie i nikt nas z tego powodu nie bije.

Denerwuje mnie to, że niektórzy zaklinają się, że wygląd nie ma dla nich znaczenia a kiedy spytam o ulubioną aktorkę, czy aktora, to słyszę nazwiska najpiękniejszych Hollywood’u. Kiedy na dodatek spytam, co najbardziej w niej, lub nim cenią, słyszę, że to przecież takie ciacho! I może to akurat zły przykład, bo wśród gwiazd i gwiazdek mało kto nie jest piękny, ale rzadko jako argument słyszę, że dany aktor świetnie poradził sobie z każdą rolą, albo coś w tym stylu. Tak przynajmniej jest wśród moich znajomych.

Nie oszukujmy się więc, że wygląd nie ma dla nas znaczenia, bo ma. A oszukiwanie samego siebie z reguły kończy się źle.

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail