Czuję zmęczenie w każdej kosteczce i w każdym najmniejszym mięśniu mojego ciała. Mój umysł pracuje na dość zwiększonych obrotach, więc nie ma się co dziwić.

Wczoraj jednak, z niewiadomego powodu poczułam się tak lekko i cudownie, że robiąc sobie kolację tańczyłam sobie po kuchni i śpiewałam razem z radiem. Na tę krótką chwilę poczułam się tak, jak wtedy, gdy połowa mojego świata nie runęła jeszcze w gruzach. Wspaniale było bezwzględnie cieszyć się z życia choć na chwilę. Mam nadzieję, że będzie się to powtarzało, bo dobrze się wtedy czułam.

Pozdrawiam.

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail