Nie mam dziś kompletnie pomysłu, o czym mogłabym napisać. No w sumie to jest wiele takich rzeczy, ale dopadł mnie twórczy leń.

Dziś pierwszy raz w życiu jadłam szparagi. Bałam się ich trochę, bo nie wiedziałam, czy będą mi smakować, a student jedzenia nie wyrzuca, więc nawet przy negatywnym odbiorze musiałabym je zjeść. Stwierdziłam jednak, że raz się żyje i przyrządziłam je mniej więcej według przepisu, który napisał mi bloger, podpisujący się jako SMACZNY TURYSTA. Często zerkam na jego bloga, jeśli ktoś byłby zainteresowany kulinarnymi podróżami, link jest po prawej stronie.

Nie mam zielonego pojęcia, czy zrobiłam wszystko dobrze, bo najzwyczajniej w świecie nie wiem, jak miało wyjść. Ale smakowało. I jeszcze żyję. Moja współlokatorka też. Myślę, że jeszcze skuszę się na szparagi, bo to całkiem miła odmiana od mojej zwyczajnej diety.

 

Może pójdę na Noc Grilli organizowaną właśnie dzisiaj. Niekoniecznie żeby się znów najeść, ale żeby się dobrze pobawić.

 

 

Tymczasem pozdrawiam,

zielonamalpa

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail