Jak już pisałam kilka dni temu, jedno z kolokwiów, które miałam pisać, zostało przesunięte z powodu alarmu. Mówi się trudno.

Wczoraj jednak, na wykładzie z analizy, znów usłyszałam dźwięki alarmu. Tym razem pożarowego. Były to wprawdzie tylko ćwiczenia, ale i tak przepadło nam kilka minut. Z koleżanką żartujemy sobie teraz, że gdzie nie pójdę, tam alarm. Trochę się to sprawdza, bo dziś, kiedy byłam w Biedronce, również co parę sekund włączał się jakiś głośny, przenikający dźwięk przy drzwiach.Tylko czekam, co będzie jutro.

Z takich moich niecodziennych przygód, to mogę wspomnieć jeszcze o “spacerku” ze szczurem współlokatorki. Otóż w przyszłym tygodniu będzie długi weekend majowy, więc wszyscy z mieszkania wracają do domów. Paulina pojechała już dziś. Ze szczurem byłby taki problem, że nie miałby go kto karmić, a targanie go ze sobą przez trzy godziny w nagrzanym pociągu też nie jest dobrym pomysłem. Musiałam więc przekazać szczura koleżance Pauliny. Jej koleżanka czekała na mnie koło pobliskiego fresza, więc kawałek musiałam ze szczurasem iść. No cóż, przynajmniej się wyśpię.

 

Pozdrawiam,

zielonamalpa

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail