Witam wszystkich w post-apokaliptycznym świecie.

 

Zainspirowana zmianami w moim życiu postanowiłam zrobić porządek w moim “pudełku ze wspomnieniami”. Zaczęłam od samego pudełka i przełożyłam wszystko do innego, większego. W końcu wspomnień ciągle przybywa.

Podzielę się kilkoma wspomnieniami. Resztę zachowam dla siebie.

Jako pierwszą trzymam w ręku listę  “Co w Tobie kocham?” napisaną dla mojego byłego chłopaka. Właściwie jest ona dowodem na to, że miłość, jako wyraz, straciła swoje znaczenie na przestrzeni lat. Nadużywając słów “kocham Cię” doprowadziłam do tego, że mogę je powiedzieć o wszystkim. A nie powinno tak być. Podoba mi się pewna starojapońska tradycja mówiąca, że te dwa słowa mówi się tylko raz w życiu. Wtedy nie mają szans stracić swojej wartości.

Kolejną rzeczą jest płyta z filmem i zdjęciami z mojej studniówki. I czerwona podwiązka. Było to 3. lutego tego roku. Mróz dochodził do ponad -20 stopni.  Wtedy chyba zaczął walić się mój związek z Pawłem. Ogólnie? Nic ciekawego.

W pudełku znajduje się też koperta z szyfrem, którym wraz z koleżankami pisałyśmy sobie zakodowane wiadomości. Dawne czasy. Chyba przełom podstawówki i gimnazjum. W kopercie jest pełno liścików, w których obgadywałyśmy innych, albo dzieliłyśmy się sekretami. Oczywiście nie mogło zabraknąć najnowszych informacji o naszych miłostkach.

Kolejną częścią są zaproszenia: na wesele mojego kuzyna, kilka na urodziny znajomych, na pięciolecie kółka teatralnego, w którym byłam i na rozstrzygnięcie konkursów literackich. Moi rodzice dowiedzieli się, że piszę wiersze dopiero, kiedy pocztą przyszła informacja o rozdaniu nagród. Wcześniej, w gimnazjum, zawsze to nauczyciel dostawał tę informację, osoby (prawie) dorosłe, w szkołach średnich  traktuje się już inaczej i powiadamia bezpośrednio. Te zaproszenia mają dla mnie ogromne znaczenie. Pokazują mi, że moje wiersze mają jakąś wartość.

Mam też w pudełku arkusze przebiegu moich dwóch egzaminów na prawko. Są one dowodem na to, że stres może mnie pokonać, ale z drugiej strony to ja jestem w stanie poskromić stres. Przy pierwszym podejściu nie udało mi się zdać, przy drugim odniosłam pełne zwycięstwo.

Widzę tu kilka rękopisów moich pierwszych utworów. Do nich mam ogromny sentyment, ponieważ początki tworzenia ukształtowały częściowo moją obecną twórczość.

Mam tu też słonika na szczęście i karteczkę z życzeniami “Matury na sto procent”. Mam raczej pozytywne wspomnienia z matur. Najbardziej stresowałam się przed fizyką. Ale dałam jakoś rady. Najbardziej zdziwiło mnie to, że ustną z języka angielskiego zaliczyłam na sto procent. Nie twierdzę, że była trudna, ale sposób punktowania uważam za dość niefortunny.

Jest tu jeszcze wiele, wiele innych rzeczy. Mniej i bardziej ciekawych. Wszystkie jednak są dla mnie ważne, bo każdy dzień, każde wydarzenie i każda znajomość kształtuje nas w pewnym stopniu.

Przejrzenie i uporządkowanie “pudełka” nie jest jedyną ważną rzeczą, którą dziś zrobiłam. Schowałam bowiem przedmioty, które przypominały mi o moich byłych. Maskotki Pawła pozbędę się przy najbliższej okazji, pocztówkę, którą dostałam na początku naszej znajomości, schowałam do pudełka, “wiersz”, który dla mnie napisał, również, a blaszany kwiat – prezent na dzień kobiet od Piotrka, schowałam tymczasowo do innych ozdóbek, jeszcze nie wiem, jak się go pozbyć, bo wyrzucić szkoda.

W końcu mogę powiedzieć, że jestem wolna. Wolna od wszystkiego, czego sama nie chciałam puszczać. Aby być szczęśliwą musiałam zrezygnować ze swojej przeszłości. Jakiś czas temu spotkałam się z powiedzeniem, że przeszłość jest to miejsce, które można odwiedzać, ale nie powinno się tam dłużej pozostawać. Bardzo pasuje do mojej aktualnej sytuacji.

 

Pozdrawiam wszystkich serdecznie,

zielonamalpa

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail