Moimi ulubionymi bożonarodzeniowymi ciastkami są półksiężyce. Nie tylko mi smakują najlepiej, ale również mojej mamie i znajomym.
Nie będę się rozdrabniać specjalnie nad nimi. Przyznam tylko, że nie znoszę procesu tworzenia tych cudeńków. Roboty jest przy nich tyle, co przy lepieniu pierogów. O ile nie więcej. Robiłam je wczoraj około dwóch godzin tylko po to, aby zniknęły w ciągu kilku następnych. Na szczęście na czas schowałam sobie połowę, aby mieć coś do podjadania we Wrocławiu.
A oto zdjęcia:
***
Tak właśnie wyglądają półksiężyce.
Pozdrawiam i zachęcam do robienia własnych wypieków!:)
zielonamalpa

