Moimi ulubionymi bożonarodzeniowymi ciastkami są półksiężyce. Nie tylko mi smakują najlepiej, ale również mojej mamie i znajomym.

Nie będę się rozdrabniać specjalnie nad nimi. Przyznam tylko, że nie znoszę procesu tworzenia tych cudeńków. Roboty jest przy nich tyle, co przy lepieniu pierogów. O ile nie więcej. Robiłam je wczoraj około dwóch godzin tylko po to, aby zniknęły w ciągu kilku następnych. Na szczęście na czas schowałam sobie połowę, aby mieć coś do podjadania we Wrocławiu.

A oto zdjęcia:

***

Tak właśnie wyglądają półksiężyce.

 

Pozdrawiam i zachęcam do robienia własnych wypieków!:)

zielonamalpa

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail