film Searching recenzja

Na film Searching trafiłam przypadkiem. Przeglądałam bibliotekę HBO GO w poszukiwaniu jakiegoś przynajmniej umiarkowanie dobrego filmu na niedzielny wieczór do obejrzenia z mężem. Zachęcona zarówno opisem fabuły jak i oceną, uznałam że dam mu szansę.

Searching

Searching to film, który mogłabym określić jako technologiczny thriller. Ojciec rozpoczyna poszukiwania swojej zaginionej córki. W końcu sięga także po komputer dziewczyny w nadziei, że tam znajdzie dodatkowe informacje.

W roli głównej występuje tutaj John Cho, który doskonale odegrał rolę zdesperowanego ojca. W połączeniu z jego azjatycką wstrzemięźliwością emocjonalną utrzymał na swoich barkach cały film. A film został nagrany w bardzo ciekawej konwencji. Na ekranie nie są pokazane klasyczne ujęcia na aktorów, scenerię czy obiekty. Całość dzieje się na ekranie laptopa lub smartfona. Aktorzy pokazani są na nagraniach z kamerki internetowej, kamerki smartfona, filmiku z internetu, monitoringu itp. Początkowo chciałam wyłączyć film, bo myślałam, że oglądanie będzie drogą przez męczarnię. Coś jednak kazało oglądać mi dalej.

Sposób przedstawienia fabuły na ekranie wymusił rodzaj gry aktorskiej. Absolutnie nie sprawdziłaby się tutaj typowo hollywoodzka maniera. Aktorzy musieli grać bardzo naturalnie, aby dopasować się do wizualnej części filmu. W sumie to większość ciężaru gry aktorskiej spoczywała na barkach Johna Cho, który to przez większość czasu znajdował się na ekranie w formie obrazu na żywo z kamerki w laptopie. Na szczęście jednak wszyscy dobrze sprawdzili się w tym filmie, bo wystarczyłaby jedna osoba, która by się wyłamała, by popsuć wrażenie immersji w filmie.

Searching jest jednym z tych filmów, w których trudno jest ocenić wiele podstawowych aspektów, takich jak na przykład praca kamery. W związku z tym, że obraz miał przypominać obraz z kamerki, był on często albo statyczny albo nagrywany “z ręki”. Jedno z dwojga w zależności od tego, czy w danej scenie wykorzystano laptop czy smartfon. Poza tym większość obrazu zazwyczaj zajmował interfejs systemu operacyjnego.

Niezbyt często sięgam po filmy w jakiejś dziwnej konwencji, bo często ich twórcy idą na łatwiznę w nadziei, że sam pomysł na film przekona widza. Takie lenistwo, które powoduje, że bohaterowie są niedopracowani, fabuła kuleje albo strona wizualna bardzo męczy widza. Twórcom Searching udało się uniknąć tych podstawowych błędów i stworzyli oni film, który przy odpowiednim poziomie skupienia ogląda się naprawdę dobrze. Niestety, skupienie jest tutaj wymagane, bo bardzo duża część dzieje się na ekranie w formie wpisywania tekstu, usuwania pliku czy też wyszukiwania czegoś w sieci. O wielu rzeczach nie mówi się tu na głos.

Bardzo cieszę się, że właśnie ten film wybrałam na wieczorny seans. Fabuła się klei, napięcie trzyma, wątek kryminalno-sensacyjny jest całkiem dobrze zrealizowany, wizualnie film jest dość wyjątkowy. Aż chciałoby się sięgnąć po inne filmy twórców, aby się przekonać, czy to nie jakiś szczęśliwy przypadek. Searching wyszło spod pióra Aneesha Chaganty’ego i Seva Ohaniana i zostało dodatkowo wyreżyserowane przez pierwszego z tych panów. Aneesh Chaganty pracował do tej pory przy filmach krótkometrażowych, w których ciekawa konwencja zazwyczaj sprawdza się lepiej. Cieszę się jednak, że zdecydował się na urzeczywistnienie filmu, o którym dzisiaj piszę.

Tak więc polecam film Searching, bo zdecydowanie warto go obejrzeć, a nie słyszałam o nim jeszcze u nikogo innego. Dla zainteresowanych jest on dostępny na platformach: Chili, iTunes, Player, HBO GO, Ipla, Rakuten (a przynajmniej w dniu 23.10.2019).


Dasz się skusić na obejrzenie Searching?

Polecasz jakieś dobre filmy w ciekawej konwencji?

A może obejrzałeś Searching i chciałabyś podzielić się wrażeniami?

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail