Na greckim morzu zostaje zatopiony statek szpiegowski, na pokładzie którego znajduje się urządzenie kodujące, które umożliwia kontrolę nad okrętami podwodnymi należącymi do Brytyjczyków. Zapraszam na kolejną przygodę Jamesa Bonda! Tylko dla twoich oczu…
Tylko dla twoich oczu
na podstawie opowiadań Iana Fleminga „Tylko dla twoich oczu” i „Ryzyko”.
Rok produkcji: 1981
- Nazywam się Bond. James Bond. – Dwukrotnie przedstawił się jako „Bond, James Bond” i raz jako „Bond, James”.
- Martini z wódką. Wstrząśnięte, nie mieszane. – Nie udało mi się wyłapać ulubionego trunku Bonda, natomiast raczył się on innymi rodzajami alkoholu.
James Bond powróci w… – Ośmiorniczka
Na greckim morzu zostaje zatopiony statek szpiegowski, na pokładzie którego znajduje się urządzenie kodujące, umożliwiające kontrolę nad okrętami podwodnymi należącymi do Brytyjczyków. Archeolog, którego zadaniem było odnalezienie wraku zostaje zamordowany wraz z żoną. Ich córka próbuje się zemścić na mordercy i wyrusza w poszukiwania, podczas których napotyka Bonda. Zadaniem Bonda jest odzyskanie z dna morza urządzenia ATAC, zanim znajdzie się ono w niepowołanych rękach.
Poza pierwszą sceną, która jest nawiązaniem do pierwszych kilku filmów ze względu na postać Blofelda, film jest znacznie poważniejszy i mniej przypomina nastrojem poprzednie filmy. Myślę, że to wpłynęło na pozytywny odbiór tej części. W końcu, po bardzo nierealnej przygodzie w kosmosie, możemy zobaczyć Bonda w nieco bardziej przyziemnej misji. Reżyserię przejął John Glen, który będzie pełnił tę rolę jeszcze przez kilka filmów. Zmiana reżysera często wiąże się ze sporymi zmianami w filmie, czy serialu, co wyraźnie widać oglądając po kolei wszystkie filmy o Jamesie Bondzie.
W tej części po raz pierwszy (i jak do tej pory ostatni) nie pojawia się M. Bernard Lee, odgrywający tę rolę, zmarł z powodu raka żołądka. Nie szukano zastępstwa przez szacunek dla aktora. Scenariusz uwzględnił jego nieobecność, wysyłając M na urlop. W sumie, Bernard Lee wcielił się w rolę M 11 razy.
Jak już wspomniałam, nieco poważniejszy ton sprawił, że ten film sporo zyskał w moich oczach. Można było oczywiście gdzieniegdzie zauważyć typowo Bondowy humor, ale był on tak dawkowany, że nie przeszkadzał, ale ubarwiał historię. Jednym z innych nawiązań do poprzednich filmów był rzut kapeluszem na wieszak w wykonaniu Bonda.
Jak zwykle, scenarzyści zachwycili nas wspaniałymi widokami, na czele których stały Meteory, czyli przepiękne klasztory wybudowane na niezwykle wysokich i stromych skałach. Nie można również zapomnieć o pięknych zatopionych miastach.
Zauważyłam, że poza zmianą nastroju, zmienił się również strój Jamesa Bonda. Poprzednio mogliśmy go zawsze zobaczyć w szarym lub czarnym garniturze, bądź w stroju Adama, w zależności od sytuacji. Natomiast tym razem większość czasu miał na sobie jakieś sweterki. Myślę, że to wpływ mody i zmiany dziesięciolecia. Wiadomo, lata 70. i 80. to całkiem różne historie.
Dziewczyną Bonda została Carole Bouquet wcielając się w rolę pięknej Meliny Havelock pragnącej zemsty dla swoich rodziców. Wyjątkowo piękna i spokojna kobieta.
Tylko dla twoich oczu był z pewnością lepszym filmem niż Moonraker. Powiew świeżości, wprowadzony dzięki zmianie dekady i reżysera, odbił się pozytywnie na postaci Bonda, która zaczęła mnie już nieco denerwować w Moonrakerze. Z pewnością mogę od kolejnych części oczekiwać równie wysokiego poziomu.



