Jako amatorka różnego rodzaju seriali od kilkunastu już lat zauważyłam, że wiele rzeczy się w nich pozmieniało. Dodatkowo obejrzałam niedawno filmik Lekko Stronniczych, w którym mowa była właśnie o serialach.

Zacznijmy od tego, dlaczego tak lubię oglądać seriale. Otóż lubię przywiązywać się do bohaterów. W książkach jest to łatwe, bo często czyta się taką tydzień, kilka dni, o ile nie jest zbyt cienka. Filmy na to nie pozwalają, bo trwają dwie godziny, a często nawet krócej. Tutaj można się przywiązać tylko w filmach wieloczęściowych, Harry Potter, James Bond, Zmierzch, Gwiezdne Wojny, Indiana Jones, itd. Żeby się przywiązać, potrzebuję czasu. Co może być więc lepsze niż serial trwający w najgorszym wypadku kilka tygodni?

Pamiętam, że uwielbiałam w podstawówce i w gimnazjum CSI: Miami. Zawsze niecierpliwie czekałam na rozwiązanie sprawy, na zastosowanie jakiegoś ciekawego sprzętu, na eurekę! któregoś z detektywów. Niewiedza tego, co stanie się w kolejnym odcinku napędzała mnie tylko do obejrzenia go za tydzień. Kilka dni czekania na godzinkę oglądania. Było warto. Nie miałam wtedy internetu, więc nie miałam żadnych informacji poza tymi, które płynęły bezpośrednio z serialu. Żadnych teorii, żadnych spoilerów, nic.

Obecnie każdy serial ma szerokie grono fanów, stronę na facebooku, stronę w sieci, forum, pełno filmów na youtubie, fanfic na blogach. Tyle tego, że przy jednym serialu ciężko nadążyć.

Kiedy “polajkowałam” na facebooku mój ulubiony serial, nie spodziewałam się, że aż tak zmieni on moje postrzeganie. Na początku wyświetlały mi się jakieś informacje na temat urodzin aktorów, ciekawostki i informacje, kiedy będzie nowy odcinek. Z czasem na tablicy pojawiało się tego coraz więcej i więcej. Tym bardziej, że polubiłam również strony ulubionych aktorów. Zaczęły się pojawiać konkursy, ankiety, spekulacje, a nawet spoilery z nadchodzących odcinków. Pomału było tego za dużo.

Co jednak mogę zrobić? Nie wyłączę tych powiadomień, bo akurat ominie mnie coś ciekawego, ale zostawić też ich nie chcę, bo z ciekawości klikam w linki i dowiaduję się za dużo. Nie lubię wiedzieć, co kto powie w następnym odcinku, ani jaką fryzurę będzie miał. Wystarcza mi zwykły trailer, który w 20 sekund zachęci mnie do obejrzenia.

Pojawiła się też moda na interakcję producentów z fanami. Już kilka razy słyszałam o tym, że z okazji na przykład 100. odcinka fani mogli głosować, które zakończenie odcinka chcą zobaczyć. To akurat jest fajne, bo wyniki ankiety nie były udostępnione i dopiero po obejrzeniu odcinka dostawało się odpowiedź, czy było się w większości. To akurat działa przy serialach kryminalnych.

Nie zmienia to faktu, że wolałam seriale jeszcze kilka lat temu. Nie było takiej szopki z nimi.

A co Wy o tym myślicie?

 

zielonamalpa

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail