W środę rano stałam się jednym z uczestników pewnego dość nietypowego wydarzenia.

Praktycznie w tym samym momencie ja i moi dwaj współlokatorzy weszliśmy do przedpokoju, mruknęliśmy sobie “cześć”, ubraliśmy buty i kurtki i jednocześnie wyszliśmy z mieszkania. Tuż po wyjściu z bloku każdy z nas poszedł w swoim kierunku. Żałuję, że nie potrafię tego lepiej opisać. W każdym razie był to miły początek dnia.

 

A czy Wam zdarzyły się w życiu sceny prawie żywcem wzięte z filmu? Jeśli tak, to opiszcie je w komentarzach.

 

Pozdrawiam,

zielonamalpa

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail