Podsumowanie roku 2012

Podsumowanie roku 2012

Myślę, że dla każdego rok ten okazał się trochę inny. Jedni być może stwierdzą, że był on najlepszy z dotychczasowych, inni nazwą go okropnym rokiem, pełnym przeszkód.

Dla mnie przede wszystkim obfitował w zmiany. Najważniejszą było pójście na studia.

Pierwsza połowa była dla mnie dość trudna. Powoli wychodziłam z melancholii, stanu, do którego wpadłam dwa lata wcześniej. Uczyłam się doceniać drobnostki i cieszyć z innymi. Początkowe miesiące upłynęły mi na nauce. Matura zbliżała się wielkimi krokami, szykował się kolejny cios od życia – rozstanie z koleżankami, które zdecydowały się studiować w innych miastach, niż ja.

Czerwiec, lipiec, sierpień i wrzesień minęły mi dość spokojnie – z kilkoma wyjątkowymi wydarzeniami. Bardzo długie wakacje i tyle.

Od października zaczęły się studia i odkryłam, że jestem bardziej otwarta na ludzi, niż myślałam do tej pory.

 

STYCZEŃ

Z tego miesiąca pamiętam głównie szum wokół ACTA. Dowiedziałam się o tym, kiedy pewnego dnia nie mogłam obejrzeć serialu na megavideo. Pamiętam, że angażowałam się w to, uzupełniając setki ankiet i petycji, wysyłając e-maile do posłów i informując znajomych. Chciałam wziąć udział w akcji przemarszowej, ale leżałam chora w łóżku i rodzice kazali mi się najpierw wyleczyć – rozumiem ich bardzo dobrze.

 

LUTY

1. lutego zmarła Wisława Szymborska. Wszechobecny był jej wiersz o śmierci i kocie. Jej utwory cytowano przez cały miesiąc w mediach, a wizerunek można było znaleźć w każdej gazecie.

Luty to również miesiąc studniówek – mojej i mojego byłego chłopaka. Zaczęło się odliczanie do matury i pierwszych złapał stres.

 

MARZEC

W marcu nie wydarzyło się nic zasługującego na większą uwagę. Może poza odkryciem, że jestem krótkowzroczna i muszę nosić okulary.

 

KWIECIEŃ

Ostatni miesiąc przed maturami. Próbowałam ogarnąć wzory z fizyki i nie denerwować się specjalnie zbliżającymi się egzaminami.

W połowie kwietnia moja rodzina zorganizowała sobie spotkanie rodzinne. Członkowie zjechali się z całej Polski i Niemiec, aby bez konkretnego powodu poimprezować sobie razem. Było świetnie.

Ostatnie dni tego miesiąca upłynęły pod znakiem skończenia szkoły i pożegnania z klasą. Stanowiły one koniec pewnego etapu w życiu.

 

MAJ

Piękny, wspaniały miesiąc. W tym roku był on również dość wymagający umysłowo. Matury, matury. Stresowałam się, nie zaprzeczam. Dałam sobie rady i z tego się cieszę.

 

CZERWIEC

Minął mi na oczekiwaniu na wyniki z matur. EURO jakoś minęło mi przed nosem. Właściwie skończyło się na tym, że wiedziałam, że jest.

 

LIPIEC

Przeważnie jest to mój ulubiony miesiąc w roku. W tym niestety musiałam zrezygnować z jeżdżenia rowerem. A uwielbiam jeździć. Ból kolan pozbawił mnie niestety ulubionego letniego hobby.

W lipcu byłam druhną na weselu kuzyna. Tydzień później ciocia i wujek obchodzili hucznie srebrne wesele. Szczerze? Uwielbiam wesela w mojej rodzinie.

W końcu udało mi się zwiedzić Wieliczkę. Kuzyn z Niemiec bardzo chciał zobaczyć Kraków, więc zrobiliśmy sobie rodzinny wypad. Najbardziej pamiętam, jak się w Krakowie zgubiłam i nie potrafiłam znaleźć nikogo z rodziny. No ale, wybrnęłam.

 

SIERPIEŃ

Ten miesiąc od teraz będzie mi się kojarzył z Przystankiem Woodstock. Wraz z koleżanką pojechałyśmy w tym roku pierwszy raz. Od tego wyjazdu zaczęłam sobie uświadamiać, że muszę myśleć bardziej pozytywnie. Trybiki przeskoczyły na właściwy tor.

Udało mi się zostawić ślad w kulturze internetowej: napisałam tekst do akcji TUNELOWE ŚPIEWANIE, co sprawiło, że uwierzyłam w siebie.

Razem z koleżanką wzięłyśmy udział w obserwowaniu tegorocznych Perseid. Czyli w nocy spadających gwiazd. Było bardzo fajnie. Siedziałyśmy na boisku owinięte w koce i przegadałyśmy pół nocy. Warto było.

Skończył się mój dwuletni związek.

 

WRZESIEŃ

We wrześniu udało mi się załapać na rehabilitację na moje nieszczęsne kolana. Trochę pomogło.

 

PAŹDZIERNIK

Zaczęłam studiować. Zaczęłam się zmieniać i zmiany wyszły mi na dobrze. Co tu dużo pisać? Wszystko jest na blogu.

 

LISTOPAD

Tu zaczęły się pierwsze kolokwia i zaliczenia. Ze zdecydowaną większością spokojnie dałam sobie rady.

Założyłam tego bloga i zaczęłam go prowadzić. Myślę, że dobrze mi idzie:)

 

GRUDZIEŃ

Hmm… Z pewnych względów 3. grudnia będę jeszcze długo wspominać. Pozytywnie.

Poza tym ważniejszą datą będzie 21. grudnia. Koniec świata tak nagłośniony w Internecie, poparty “dowodami”, nie miał miejsca. Jestem zawiedziona. A Patrick Geryl (jeśli ktoś o nim nie słyszał, to nic nie stracił), jeśli wierzył w to, o czym mówił, spalił się ze wstydu, albo, jeśli nie wierzył, siedzi sobie z grubymi pieniędzmi w kieszeniach gdzieś na Bahamach.

 

Jaki będzie rok 2013?

Zobaczymy…

 

Pozdrawiam i zapraszam ponownie,

zielonamalpa

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail
  • Bardzo ciekawe podsumowanie, pełne konkretów i wspomnień. Faktycznie w tym roku było wiele zdarzeń kreowanych przez media którym byliśmy poddani takie jak ACTA czy koniec świata, ale myślę że ten rok będzie równie ciekawy. Życzę też z okazji nowego roku, wiele szczęścia, miłości, zdrowia i spełnienia wszystkich marzeń. 🙂

  • Widzę rok pełen wrażeń, że tak się wyraże.
    No i zgodzę się z autorem nade mną, że niestety ale nasz świat nie ważne co to za rok i tak jest kreowany przez media…

Comments are closed.

Platformy

zBLOGowani.pl

Archiwa