2020, ić stont

Rok 2020 nie był najlepszym rokiem. Nie był też najgorszym dla mnie. Ale na pewno mogę zaliczyć go do najdziwniejszych, jak chyba większość.

2020 – podsumowanie

Pamiętam, jak na początku roku 2020 śmiałam się, że skoro właśnie Holandia zmieniła nazwę, to co nas jeszcze czeka? Kto mógłby przewidzieć?

Rok temu stworzyłam listę celów, które chciałam w tym roku osiągnąć. Pandemia pokrzyżowała mi część planów (nie tylko te z listy), jak zresztą znacznej części społeczeństwa. Rozliczyć się jednak trzeba, inaczej stawianie celów na kolejny rok będzie bez sensu.

Rozliczenie z celów na 2020 rok

Przeczytam 45 książek – prawie się udało. Przeczytałam 41 książek, jak podpowiada mi Goodreads. Choć nie udało mi się spełnić mojego celu, i tak uważam to za sukces. Przez większość roku pracowałam na 1,5 etatu i w tym czasie ciężko było mi znaleźć siłę na czytanie. Większość nadrobiłam, kiedy już zrezygnowałam z dodatkowej pracy.

Pójdę 12 razy do kina – byłam na dobrej drodze, aż zamknęli kina. W kinie widziałam Koty i Dżentelmenów, a po otwarciu kin Tenet i Greenland. A potem kina znów zamknęli i na tym się skończyło.

Wrócę na zajęcia z salsy – wróciłam na 2,5 miesiąca, po czym nastąpiła pandemia. Nie chciałam narażać siebie i innych, dlatego mimo otwarcia szkoły tańca, nie wróciłam i chyba nieprędko wrócę.

Będę zapisywać wszystkie seriale, filmy i książki – udało się. Wyrobiłam sobie nawyk zapisywania i dzięki temu mogę podsumować kulturalnie rok.

Rok 2020 kulturalnie

Chciałam wyrobić sobie nawyk oglądania nowości, co zazwyczaj umożliwiają kina. Pandemia przeniosła część premier do sieci, a część przesunęła na kolejny rok. Udało mi się dzięki temu być bardziej na bieżąco – obejrzałam Salę Samobójców. Hejtera tuż po premierze oraz W lesie dziś nie zaśnie nikt. Dwa filmy, na które na pewno nie poszłabym do kina. Nadrobiłam kilka większych produkcji z poprzedniego roku (Joker, Ad Astra, Aladyn), całkiem dużo znanych produkcji ostatnich dekad (trylogia o Batmanie Nolana, To nie jest kraj dla starych ludzi, Ostatni samuraj, Autostopem przez galaktykę), trochę „klasyki kina” (Lśnienie, Łowca androidów, Skazani na Shawshank, Zielona Mila).

Pod koniec roku naszła mnie ochota na filmy przygodowe, więc sięgnęłam po serię z Robertem Langdonem i Księgę Narodów. Z serii filmowych w końcu nadrobiłam Igrzyska śmierci (wcześniej obejrzałam tylko pierwszy film) i wróciłam do slasherów w serii Krzyk.

Większość filmów to jednak mniej znane produkcje, które są lub były dostępne na HBO GO albo na Netflixie.

Wśród 41 książek, które przeczytałam, znalazło się mnóstwo dobrych i trochę nie tak dobrych książek. Do grona najlepszych mogę zaliczyć Magazyn Roba Harta, Martwy sad Mieczysława Gorzki, Gałęziste Artura Urbanowicza i Saturnina Jakuba Małeckiego. Były także książki, przy których po prostu świetnie się bawiłam, choć nie zaliczyłabym ich do najlepszych – Sedinum Leszka Hermana, Szczelina Jozefa Kariki, 444 Macieja Siembiedy, Błysk Artura Chojnackiego. 444 rozbudziła we mnie chęć sięgnięcia po przygodówki z historycznym wątkiem. Dokończyłam serię Ukryta sieć Jakuba Szamałka, zaczęłam czytać książki o Wiedźminie, sięgnęłam po serię kryminalną dla młodzieży Nieodgadniony i przepadłam (to świetna seria książkowa, taki kryminał na luzie). Nie chcę wymieniać tu książek, które nie przypadły mi do gustu.

Im mniej stabilnie czuję się życiowo, tym chętniej sięgam po to, co już doskonale znam. W tym roku udało mi się wrócić do kilku ulubionych seriali: Doctor Who, Buffy: Postrach wampirów, Z archiwum X i Świry. To dało mi wrażenie stabilności, pozwoliło odzyskać trochę równowagi w tych niepewnych miesiącach.

Rok upłynął mi i mężowi pod znakiem Peaky Blinders. Dawkowaliśmy sobie ten serial przez kilka miesięcy. Polecam, choć z każdym kolejnym sezonem mój poziom zainteresowania spadał.

Ogólnie, jeśli chodzi o seriale, to ten rok się zlewa w jedną kulkę. Muszę zacząć osobno notować, które seriale wywarły na mnie największe wrażenie, bo czasem już po kilku tygodniach zapominam o danym serialu.

Rok 2020 prywatnie

Od połowy października 2019 do końca sierpnia 2020 pracowałam na 1,5 etatu. Dzięki mojemu chemicznemu wykształceniu udało mi się znaleźć pracę przy tworzeniu portalu do nauki dla maturzystów. Trafiłam do zespołu przygotowującego część związaną właśnie z chemią. Kiedy tylko pojawiła się pandemia i szkoły przeniosły się do sieci, miałam więcej roboty, bo twórcy portalu chcieli udostępnić lekcje jak najszybciej. Pod koniec mojej dodatkowej pracy byłam odpowiedzialna za tworzenie opisów alternatywnych do rysunków, co okazało się bardzo trudnym, ale też rozwijającym zajęciem. Mogłam przedłużyć umowę, ale uznałam, że moje samopoczucie jest ważniejsze od dodatkowych pieniędzy. Tym bardziej, że zaczęłam mieć potworne bóle pleców, które uniemożliwiały mi moją zwykłą pracę.

Ten rok to w dużej mierze siedzenie w domu i przewartościowanie. Zaczęłam chętniej kupować produkty polskie, szczególnie kosmetyki, ubrania głównie używane (większość w tym roku tak kupiłam) i trochę nauczyłam się planowania posiłków (jedne duże zakupy w tygodniu). Raz w tygodniu zamawialiśmy jedzenie w jakiejś lokalnej restauracji w ramach wsparcia.

Doceniłam stabilność mojej pracy i branży. Dzięki temu nie musiałam obawiać się o kwestie finansowe. Miałam tutaj naprawdę dużo szczęścia.

Nadzieja na 2021

Mam nadzieję, że kolejny rok okaże się łatwiejszy i łaskawszy. Każdemu przyda się chwila odetchnienia, trochę rozrywki i ruchu na świeżym powietrzu. I bliskość. Zauważyłam, że dużo zależy od nas samych, ale z pewnością nie jesteśmy „kowalami własnego losu” w takim stopniu, w jakim chcielibyśmy być.

Nie rezygnuję z planów na 2021 rok. Choć pewnie nie wszystkie plany da się zrealizować, będę dążyć do tego, żeby przynajmniej część z nich miała realną szansę.

Cele na 2021

Moje cele na ten rok będą podobne.

Przeczytam 45 książek. To realny cel i może w końcu mi się uda.

Pójdę 12 razy do kina. Jeśli będzie to możliwe. Wliczę w to także filmy, które miały wyjść w kinie, ale ostatecznie będą miały premierę w streamingu (np. Diuna).

Będę dwa razy tygodniowo wychodzić na spacer. O ile obostrzenia będą na to pozwalać.

Będę zapisywać wszystkie seriale, filmy i książki. Tu bez zmian.


Stawiasz sobie cele przy okazji nowego roku?

Jaki był dla ciebie rok 2020?

Podziel się w komentarzu.

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail