I wróciłam do domu na święta… Po sześciu tygodniach nauki, robienia sprawozdań i stresowania się wynikami w końcu przyszedł czas na relaks. Mam już za sobą trzy godziny smażenia filetów, które wylądują za chwilę w zaprawie i znikną po kilku smakowitych kęsach.

Lubię święta. Mam fajną rodzinę, więc nie ma u mnie fałszywej serdeczności, czego niektórzy tak bardzo nie znoszą. Wydaje mi się, że tej fałszywej serdeczności wcale nie ma tak dużo, ale być może to tylko moja opinia, która nie ma się wcale do rzeczywistości. Ja z taką spotkałam się zaledwie kilka razy w życiu. Za każdym razem dotyczyło to osób, które z jakiegoś tam powodu bardzo mnie nie lubiły.

To, co wydaje mi się dosyć smutne, to fakt, że nie czuje się atmosfery świąt. Wiem, że wiele osób trąbi o tym na lewo i na prawo, ale to prawda. Jedyne miejsce, w którym naprawdę poczułam do tej pory w tym roku świąteczną atmosferę, a tak naprawdę atmosferę przygotowań do świąt, to jarmark na rynku we Wrocławiu. Pociąga on zarówno wyglądem, jak i zapachami. Jedyne, czego mu brakowało, to śnieg…

Być może świąteczną atmosferę poczuję też jutro. Od wielu lat w moim domu prawie nic się pod tym względem nie zmienia: od rana stosujemy się do postu ścisłego, przez co przygotowania do wieczerzy stają się niemal nieznośne, bo chciałoby się coś zjeść, czegoś skosztować. Dodatkowo nie korzystamy z komputerów, telewizorów. I tak jest tyle do zrobienia, że raczej nie ma na to czasu. Po wieczerzy idziemy pod choinkę, śpiewamy kolędy (nie na odwal, trzy pierwsze lepsze, ale kilkanaście, czasem więcej). Potem dopiero każdy rozpakowuje prezenty. Po wszystkim zazwyczaj oglądamy jakiś świąteczny film, idziemy się zdrzemnąć a potem idziemy na pasterkę.

Mama nigdy nie przesadza z przystrajaniem domu, jednak w każdym pomieszczeniu jest coś świątecznego. Dzięki temu spędzanie świąt w domu jest przyjemne i nie przyprawia mnie o zawroty głowy.

 

Oto trochę świątecznej muzyki:

 

 

Życzę wszystkim wesołych, rodzinnych i pełnych inspiracji Świąt Bożego Narodzenia, aby każdy Wasz dzień należał do najlepszych i te święta były kolorowe jak tęcza, pachniały jak mandarynki i smakowały jak piernik.

~zielonamalpa

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail