Z góry przyznaję się, że praktycznie nie potrafię ani trochę gotować.

Staram się jednak od czasu do czasu wykorzystać wujka Google, znaleźć ciekawy przepis i upichcić coś pysznego.

Jednym z takich dań było leczo.

Ku mojemu zdziwieniu wyszło mi całkiem dobre już za pierwszym razem. Smakowało całej rodzinie, co było dla mnie największą nagrodą.

Po kilku razach udało mi się na tyle zmodyfikować przepis, że właściwie każdy składnik ląduje na patelni, czy też w garnku w ilości “na oko”.

Myślę, że to dobry znak na przyszłość i wspaniała zachęta do kolejnych kuchennych improwizacji.

 

(Przepisami dzielić się nie będę, ponieważ nie o to chodzi na moim blogu.)

 

Pozdrawiam serdecznie,

zielonamalpa

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail