Zeszłoroczny grudzień był nad wyraz niezimowy tym razem. Nie udało mi się przeczytać świątecznej książki (zaledwie jedno opowiadanie) ani obejrzeć żadnego świątecznego filmu. Chyba, że wliczyć specjalny odcinek serialu Doktor Who. Ale na szczegóły zapraszam niżej.
W grudniu obejrzałam dokładnie dwa filmy.
Farmer (Thomas Jane), pisząc list, wspomina pamiętny dla niego rok 1922, kiedy to popełnił straszną zbrodnię i musiał zmagać się z konsekwencjami swego czynu.
Film ten wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Z produkcji niemal obyczajowej bardzo szybko przemienił się w coś w rodzaju psychologicznego horroru. Szczerze, nie do końca tego oczekiwałam. Dopiero po fakcie zobaczyłam, że 1922 to adaptacja jednej z opowieści Stephena Kinga. A już ta informacja powinna dać mi do myślenia.
1922 jest filmem bardzo wciągającym, mimo że fabuła rozwija się niezbyt szybko. Nie da się pominąć niezwykle niepokojącego klimatu i doskonale wykreowanych postaci. Zgodnie z mottem Kinga, każdy z bohaterów kryje w sobie drugiego człowieka. Niekoniecznie lepszego.
W dalekiej przyszłości możliwe są podróże w czasie. Są jednak one zabronione i służą zorganizowanym organizacjom przestępczym jako metoda pozbywania się ciał. Przesyłają oni ludzi do przeszłości, gdzie czekają na nich looperzy, którzy zabijają ich, a następnie palą ciała. Jedna z ofiar głównego bohatera okazuje się być nim samym z przyszłości.
W głównych rolach obsadzono Josepha Gordona-Levitta i Bruce’a Willisa. Osoba odpowiedzialna za charakteryzację powinna dostać co najmniej upomnienie za przedziwny wręcz makijaż Josepha. Przez mocno przyczernione brwi kompletnie nie przypomina samego siebie, ale przede wszystkim wygląda karykaturalnie. Połowę filmu próbowałam się przyzwyczaić, po czym i tak się poddałam.
Sam film nie jest zły. Ale jednak nie jest nawet dobry w kategorii filmów o podróżach w czasie. Natomiast na przyjemny wieczór dla osób, które potrafią znieść karykaturalny wygląd głównego bohatera, będzie jak znalazł.
Według aplikacji TV Time, którą polecam serialomaniakom, nie oglądałam żadnego serialu w grudniu. To jednak nie do końca prawda, bo znam siebie i wiem, że miesiąca bez serialu nie wytrzymam.
Jednak moja ostateczna opinia o drugim sezonie Belfra wcale nie jest jakaś pozytywna, więc głównie straciłam czas.
W dodatku aktorzy zostali dobrani tak doskonale, że oglądając sceny z przeszłości, od razu było widać, kto jest kim. Ale to jest właśnie ta słynna niemiecka skrupulatność i dokładność.
Na blogu możecie przeczytać bardziej rozbudowany wpis na temat serialu Dark.
Wrażeniami z odcinka podzieliłam się całkiem niedługo po obejrzeniu.
W grudniu udało mi się przeczytać zaledwie dwie książki. Tym samym nie nadrobiłam w żaden sposób moich czytelniczych zaległości. Ogólnie końcówka roku przebiegła mi dość wolno i spokojnie.
Książka ta zwróciła moją uwagę podczas małego spaceru między stoiskami na Wrocławskich Targach Dobrych Książek. Skoro sam autor zachęcał, jak mogłam nie skorzystać?
Z Fragmentami zdarzeń spędziłam kilka wspaniałych grudniowych wieczorów. To kawał dobrego polskiego debiutu w formie thrillera. Dokładnie o moich wrażeniach możecie przeczytać w tekście poświęconym Fragmentom zdarzeń.
Już wiem, że ten rosyjski pisarz będzie jednym z tych, których twórczość będę chciała poznać w najbliższym czasie. Podoba mi się surowość, z jaką przedstawione zostały warunki życia we współczesnej Rosji, choć zdaję sobie sprawę, że z wielu powodów sam autor nie wszystko może pokazać ze względu na aspekty polityczne.
O Tekście będzie osobny nomen omen tekst na blogu w najbliższym czasie. Być może nawet już kolejny.
Grudzień minął, skończył się rok 2017. Pora zacząć nowy, świeży rok i zacząć działać na konto 2018.
Zrezygnowałam niedawno z abonamentu w Legimi i szukałam czegoś, co go zastąpi. A ponieważ aktualnie…
Każdy z nas ma pewne tematy, które przyciągają go jak magnes. Takie, które siedzą nam…
Żałowaliście kiedyś jakiejś współpracy recenzenckiej? Ja trochę żałuję właśnie w tym momencie. Zrzutka Haywardów Janice…
Kopia doskonała Małgorzaty Rogali to thriller, którego fabuła w znacznej części dzieje się we Francji.…
Serial Śmierć i inne szczegóły (ang. Death and other details) z zapowiedzi wydawał się serialem…
Pamiętacie, jak tydzień temu zachwycałam się poprzednim odcinkiem Doctor Who? I jak miałam nadzieję, że…
View Comments
Wooow netflixowy 1922 mega mnie zainteresował... Gdyby nie ta wisząca nad głową sesja to zaraz odpaliłabym netflixa.
Loopera oglądałam 2 lata temu, specyficzna produkcja, ale wywarła na mnie pozytywne wrażenie :)
Thanks for sharing. I read many of your blog posts, cool, your blog is very good.
Your point of view caught my eye and was very interesting. Thanks. I have a question for you.
Thanks for sharing. I read many of your blog posts, cool, your blog is very good.
Thanks for sharing. I read many of your blog posts, cool, your blog is very good. https://www.binance.com/uk-UA/register?ref=W0BCQMF1
Your point of view caught my eye and was very interesting. Thanks. I have a question for you.
Can you be more specific about the content of your article? After reading it, I still have some doubts. Hope you can help me.