Tegoroczny październik okazał się dla mojego samopoczucia jeszcze bardziej nieprzyjemny niż wrzesień. Myślałam, że nic nie zdołuje mnie bardziej, ale życie lubi zaskakiwać. Ale przynajmniej spełniłam się trochę kulturalnie, o czym właśnie będzie podsumowanie października.
Nie wiem, dlaczego zawsze zaczynam podsumowania od filmów, skoro są one najmniej przyjemną z dziedzin kultury, których temat tu poruszam.
Detektyw Alex Cross, na prośbę swojej siostry, zajmuje się poszukiwaniem swojej siostrzenicy, która od kilku dni nie daje żadnych znaków życia. Podejrzewa on, że dziewczyna została porwana przez seryjnego mordercę, grasującego ostatnio w Północnej Karolinie. Kiedy jednej z porwanych udaje się uciec, angażuje się ona w znalezienie porywacza i uwolnienie pozostałych kobiet.
W tym filmie główną rolę grał Morgan Freeman, a młodą kobietę Kate, której udało się uciec porywaczowi – Ashley Judd. Jak na film powstały dwadzieścia late temu, oglądało się go całkiem przyjemnie. Odczułam kilka zgrzytów, głównie wynikających z zachowania Kate, która odrobinę zbyt chętnie igrała ze śmiercią. Natomiast film jak najbardziej polecam miłośnikom fikcyjnych seryjnych morderców.
Kolekcjoner powstał na podstawie książki Jamesa Pattersona.
Lubię filmy lat 80., 90. i starsze. Niestety moja druga połówka niezbyt ła
Steve Christy po kilkunastu latach postanawia ponownie otworzyć obóz nad Crystal Lake. Przed otwarciem w obozie pracuje już grupa nastolatków, opiekunów, którzy przygotowują miejsce na przybycie dzieci. Sytuacja nieco wymyka się spod kontroli, kiedy okazuje się, że w lesie grasuje psychopata mordujący po kolei członków ekipy obozu.
Piątek trzynastego to klasyk w swoim gatunku i zasłużenie jest uważany za jeden z lepszych slasherów. Oglądając film, odczuwa się niepokój, widzi się hektolitry krwi i różne narzędzia penetrujące ciała bohaterów. Obecnie można się trochę pośmiać, bo pewne elementy dość mocno się postarzały. Jednak przy stworzeniu odpowiedniego klimatu podczas oglądania można odczuwać spory niepokój.
W Piątku trzynastego zagrał m.in. Kevin Bacon, o czym dowiedziałam się już w trakcie oglądania filmu.
W październ
Kiedy znika kilkuletnia Amanda, media eksploatują ten fakt, policja szuka dziewczynki, ludzie dywagują, a prywatny detektyw, poproszony przez ciotkę dziewczynki, dołącza do intensywnego śledztwa. Patrick Kenzie (Casey Affleck) wraz ze swoją życiową i profesjonalną partnerką Angie (Michelle Monaghan) rozpoczynają grę z czasem, półświatkiem kryminalnym i niebezpiecznymi przestępcami, aby odnaleźć Amandę i zwrócić ją w ręce swojej matki.
Jedną z ról policjantów, kapitana Jacka Doyle’a, gra Morgan Freeman, który pojawił się już w pierwszym filmie tego miesiąca. Jak widać, lubię łączyć filmy po aktorach, ale robię to nieświadomie.
Poza tym, że film Gdzie jesteś, Amando jest świetnym kryminałem i dramatem, można znaleźć w nim problematykę związaną z moralnością, co ostatnio stało się chyba moim ulubionym wątkiem. W związku z tym zakończenie jest mocne i niestety bardzo gorzkie (czyli dokładnie takie, jakie lubię).
Gdzie jesteś Amando powstał na podstawie książki Dennisa Lehane’a o tym samym tytule.
Miałam gdzieś zanotowane uwagi do tego serialu, ale nie mogę ich znaleźć. Kiedy więc je znajdę, powstanie osobny wpis na ten temat, a na razie musisz zadowolić się krótką notką.
Elliot (Rami Malek) za dnia pracuje w korporacji, a nocą jest hakerem i wyszukuje informacji o ludziach. Poznajemy go jako współczesnego Robina Hooda, który złych ludzi szantażuje, żeby dobrym było lepiej. Okazuje się, że pewna grupa hakerów planuje atak na Evil Corp, a Elliot zostaje wciągnięty w wir wydarzeń.
Obecnie jestem gdzieś w połowie drugiego sezonu. W tym stanie trwam od dwóch tygodni, bo czas nie pozwala mi na nadrobienie zaległości. Ogólnie uważam, że Mr. Robot w reżyserii Sama Esmaila jest świetnym serialem z doskonale wykreowanymi postaciami i rozwalającymi mózg zwrotami akcji. Jeśli ktoś chce obejrzeć, ale nie jest przekonany do tematyki hakowania, powinien spróbować mimo to, gdyż samego hakowania nie ma tu zbyt dużo, a akcji jest całkiem sporo.
Może zabrzmi to nieco głupio, ale nie pamiętam, żebym w dzieciństwie oglądała Czarodziejki, choć tematycznie i czasowo pasują do mnie jak Buffy, postrach wampirów. Oba te seriale zaliczają się do gatunku fantastycznych, młodzieżowych i czas emisji obu przypada na przełom XX i XXI wieku. Z racji, że uwielbiam tego typu produkcje, postanowiłam nadrobić zaległości (przez co mój czas na Mr. Robot został znacząco uszczuplony).
Trzy siostry kilka miesięcy po śmierci babci zamieszkują razem w odziedziczonym domu i odkrywają, że są czarodziejkami.
Opis fabuły brzmi wyjątkowo banalnie, z resztą podobnie jak mocno streszczony opis fabuły Buffy, postrach wampirów. Po części jest to specyfika lat 90., po części seriali fantastycznych. Ale te produkcje najczęściej okazują się najbardziej w moim stylu.
Czarodziejki są serialem typowo proceduralnym. Tu można nawet zastosować nazewnictwo „potwór tygodnia”. Każdy odcinek to osobna historia, która jest spięta przez tło obyczajowe. W tym przypadku tłem są przede wszystkim wzajemne relacje sióstr, ich związki oraz sposób radzenia sobie z nową siłą. Od pierwszego odcinka zapałałam sympatią do Czarodziejek. Jedyny problem, jaki z nim miałam to imiona głównych bohaterek. Ciężko jest mi rozróżniać imiona zaczynające się na tę samą literę, a tu wszystkie siostry mają imiona na „P”.
Grupa strażników granicznych wybiera się do chatki w górach, aby pożegnać odchodzącego na emeryturę członka zespołu. Nieszczęśliwie w trakcie imprezy wybucha bomba, a wybuch przeżywa jedynie Wiktor Rebrow (Leszek Lichota). Rozpoczyna się śledztwo, a jedyny ocalały staje się głównym podejrzanym pani prokurator Igi Dobosz (Aleksandra Popławska).
Moje zdanie na temat pierwszego sezonu z 2014 roku możesz poznać, czytając wpis o serialu Wataha.
Dokładną opinię poznasz, czytając wpis o Rdzy Jakuba Małeckiego.
Dokładną opinię poznasz, czytając wpis o Tajemniczej śmierci Marianny Biel Marty Matyszczak.
Dokładną opinię poznasz, czytając wpis o Buntowniczce z pustyni Alwyn Hamilton.
W mieszkaniu przy Rue Morgue giną w tragicznych okolicznościach Madame L’Espanaye i Mademoiselle Camille L’Espanaye. Paryska policja błądzi, jak dziecko we mgle, ale detektyw Dupin buduje w swojej głowie dość nieprawdopodobną teorię.
Na temat tego opowiadania pojawi się niedługo wpis, w którym także zostaną zawarte wrażenia z trzech innych opowiadań autora. W skrócie jednak muszę przyznać, że widzę tu mnóstwo podobieństw do mojego ulubionego detektywa, czyli Sherlocka Holmesa, którego to postać została zainspirowana detektywem Dupinem.
***
To byłoby na tyle podsumowania. Przeczytałam 4 książki, oglądałam 3 seriale, zobaczyłam trzy filmy. Gdyby nie to, że cały miesiąc czułam się, jakby smutek próbował za wszelką cenę zastąpić we mnie wszystkie inne uczucia, byłby to całkiem udany miesiąc.
Zrezygnowałam niedawno z abonamentu w Legimi i szukałam czegoś, co go zastąpi. A ponieważ aktualnie…
Każdy z nas ma pewne tematy, które przyciągają go jak magnes. Takie, które siedzą nam…
Żałowaliście kiedyś jakiejś współpracy recenzenckiej? Ja trochę żałuję właśnie w tym momencie. Zrzutka Haywardów Janice…
Kopia doskonała Małgorzaty Rogali to thriller, którego fabuła w znacznej części dzieje się we Francji.…
Serial Śmierć i inne szczegóły (ang. Death and other details) z zapowiedzi wydawał się serialem…
Pamiętacie, jak tydzień temu zachwycałam się poprzednim odcinkiem Doctor Who? I jak miałam nadzieję, że…
View Comments
Na Kolekcjonerze byłam w kinie...pamiętam bałam się wtedy strasznie...chyba za młoda byłam ;)
Jakoś nie mogę zebrać się do tej "Watahy". Słyszałam, że to dobry serial, ale mam pewną awersję do reklamy radiowej. Otóż, lektor we wstępie mówi, że "tej jesieni na antenę powraca najpopularniejszy serial HBO". Pierwsze skojarzenie - oczywiście "Gra o tron" (cóż z tego, że niedawno zakończył się siódmy sezon - nadzieja matką głupich). A zaraz potem słyszysz o jakiejś "Watasze"... Obrażam się :/
No tak. Źle zaprojektowana reklama potrafi skutecznie odstraszyć. Mnie zazwyczaj odstraszają superlatywy. Jakoś nie czuję hype'u na większość seriali, filmów i książek.
A Watasze daj szansę - naprawdę warto :)
Oglądałam "Kolekcjonera" i uważam, że książka jest o niebo lepsza ;)
Jeszcze nie miałam okazji czytać książki, ale ta tendencja, że książka jest lepsza przeważnie się sprawdza
Mnie też z dzieciństwa jakoś "Czarodziejki" się nie przypominają. Warto obejrzeć po dorosłemu? :D
Myślę, że warto w ramach rozrywki między współczesnymi serialami. Obecnie seriale na siłę próbują być wyjątkowe, przyciągać uwagę. A wtedy seriale nie udawały ambitnych, a często przekazywały równie dużo wartości, co te współcześnie nazywane ambitnymi.
Z seriali lat 90. to polecam Buffy, postrach wampirów (mój ulubiony). Doskonały serial :)
Wstyd się przyznać, ale nie znam ani jednej pozycji z tego posta :( To znaczy o Czarodziejkach słyszałam, reklamę serialu Wataha widziałam w tv, a Mr Robot po pierwszym odcinku mi się nie spodobał. Resztę muszę nadrobić! :)
To nic, tylko nadrabiać :)
Sporo tego. Też od pewnego czasu przymierzam się do "Watahy". O Mr Robot nie słyszałam, a początek brzmi tak trochę matriksowo ;) "Rdzę" mam na swojej liście do przeczytania. Z książek w październiku pierwszeństwo miał u mnie Ishiguro.
Rdzę koniecznie przeczytaj. Naprawdę świetna książka, którą warto przeczytać :)
Thank you for your sharing. I am worried that I lack creative ideas. It is your article that makes me full of hope. Thank you. But, I have a question, can you help me?
Your article helped me a lot, is there any more related content? Thanks!
I don't think the title of your article matches the content lol. Just kidding, mainly because I had some doubts after reading the article.
I don't think the title of your article matches the content lol. Just kidding, mainly because I had some doubts after reading the article. https://www.binance.com/kz/register?ref=K8NFKJBQ