Wataha

Kiedy w zeszłym roku z czystej ciekawości zaczęłam oglądać Belfra, odbudowałam wiarę w polskie seriale zniszczoną przez wszystkie M jak miłość i Klany, które leżą kilka kilometrów od mojego gustu. Potem na mój ekran napatoczył się Belle Epoque i moją wiarę diabli wzięli. Kiedy więc usłyszałam o serialu Wataha, ponoć bardzo dobrym, nie mogłam nie podjąć się obejrzenia go.

Wataha

Fabuła

Grupa członków Straży Granicznej organizuje wieczór pożegnalny dla odchodzącego na emeryturę kolegi. Podczas przyjemnego wieczoru w chatce w Bieszczadach wybucha bomba i giną wszyscy obecni członkowie poza Wiktorem Rebrowem (Leszek Lichota). Wśród zmarłych jest także dziewczyna Wiktora, Ewa Wityńska. Prokurator Iga Dobosz (Aleksandra Popławska) podejrzewa, że w zdarzenie zamieszany jest Wiktor albo jego dobry znajomy Adam Grzywaczewski. Zaczyna się śledztwo prowadzone przez chłodną prokurator.

Miejsce akcji i klimat

W serialu przenosimy się w przepięknie zalesione tereny Bieszczad przy samej granicy z Ukrainą. Luźniejsze momenty w odcinkach przecinane są wspaniałymi ujęciami na góry, pola, lasy i drogi i naprawdę łatwo zrozumieć, dlaczego ludzie chcą rzucić wszystko i tam pojechać. A sekundę później zostajemy wrzuceni w sam środek akcji zatrzymania imigrantów nielegalnie przekraczających granicę albo wraz bohaterami w malowniczych kamieniołomach znajdujemy zwłoki. I chęć wyjechania w Bieszczady nagle staje się nie taka wcale oczywista.

Poza pięknymi krajobrazami klimat Watahy budowany jest dzięki świetnemu soundtrackowi. W serialu nie ma zbyt wiele radosnych momentów, w zasadzie to chyba żadnych. A najlepszym motywem muzycznym jest taki z dwoma uderzeniami, niesamowicie budujący napięcie w zestawieniu z biegiem po lesie.

Bohaterowie

Aktorzy odwalili kawał dobrej roboty, jeśli chodzi o grę aktorską. Naprawdę łatwo było im współczuć i zrozumieć ich pobudki. No w większości. Byli też bohaterowie, którzy irytowali, kiedy było to prawdopodobnie zamierzone. Przede wszystkim zimna jak lód i wykalkulowana pani prokurator. Wraz z dwoma asystentami węszyła wszędzie i oskarżała każdego po kolei, a w szczególności Wiktora Rebrowa. Czasem jej bieganina i wiecznie niezadowolona twarz niemal bawiły. W końcu nic nie może być idealne.

W serialu został pokazany także ułamek społeczności miejscowości, w której toczy się akcja. Wśród niej znaleźli się zamieszani w przemyt pracownicy tartaku i stary, bezdomny niemowa. Ludzie zostali tutaj potraktowani tak samo jak krajobrazy – surowo i bez upiększania. Ich przeorane ciężkim życiem twarze mocno kontrastowały z przybyłą z wielkiego miasta panią prokurator o gładkich policzkach.

Podczas śledztwa pojawiło się mnóstwo tropów, jedne bardziej jasne, inne mniej. Nie wszystkie złożyły się w układankę, niektóre zostały porzucone w połowie, co finalnie trochę irytuje. Sprawcę zamachu próbowali odkryć przede wszystkim pani prokurator i Wiktor. Świetnie został tu pokazany kontrast między osobą “z zewnątrz” nie znającą realiów i relacji panujących w danym środowisku i osobą “z wewnątrz” opierającej swoje śledztwo nie tylko na wiedzy, ale też na znajomościach.

Spoilery

Odkryłam, że można na wordpressie bardzo prosto umieścić ukryte spoilery. Dlatego też osoby, które oglądały serial, zapraszam do tej niejawnej części recenzji. Chyba, że ktoś po prostu lubi spoilery.

CZĘŚĆ SPOILEROWA

W serialu pojawiło się kilka wątków, które nie do końca zostały wyjaśnione. Na początku, sekundy przed wybuchem, Wiktor Rebrow dostał smsa o treści “BUM”. Nie wiem, czy tylko ja mam takie wrażenie, ale śledztwo w tym kierunku bardzo szybko się urwało i kwestia ta nie została wyjaśniona. Nie zostało powiedziane, kto go wysłał i w jakim celu.

Po obejrzeniu finału pierwszego sezonu pojawiły się też wątpliwości co do wspaniałego planu ucieczki Rebrowa. Rozumiem sam sens jego ucieczki, ale nie do końca trafia do mnie plan. Dokąd Rebrow uciekał i na co liczył? Ganianie na oślep po Bieszczadach późną jesienią bez możliwości zdobycia jedzenia i dobrego schronienia z całą pewnością nie do końca wpisuje się w inteligencję, której dowiódł wcześniej Wiktor.

Podsumowanie

Wataha finalnie okazała się świetnym polskim serialem, który wciąga, pozostawia widza w niepewności i oblepia ciężkim klimatem wiszącego nad bohaterami niebezpieczeństwa. Naprawdę warto obejrzeć ten serial, szczególnie, że jego akcja dzieje się jesienią lub wczesną zimą, więc idealnie wpisuje się w trwającą porę roku. Od niedawna wychodzi kolejny sezon Watahy i to aż w 19 krajach, co myślę, może świadczyć o sukcesie tego serialu. W momencie pisania tego tekstu zabieram się za oglądanie drugiego sezonu.

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail