Kiedy byłam jeszcze mała i nie rozumiałam świata praktycznie w ogóle, zdarzało mi się mieć jakiś dziwny pomysł. Taki jest w końcu umysł dziecka: pełen ciekawości i pomysłów.
Lubiłam zimę. Wręcz uwielbiałam. I kiedy tylko pojawił się pierwszy śnieg, chciałam zostawić sobie trochę na później. Wyszłam więc na podwórko i zebrałam dość dużą kulkę, uklepałam w dłoniach. Później zadowolona z siebie zaniosłam śnieg do zamrażarki. Moja mama nieźle się zdenerwowała, kiedy chciała coś zamrozić, a po prostu nie było na to miejsca.
Taka właśnie jestem. Przywiązuję się do wszystkich niewielkich wydarzeń, ludzi spotykanych gdzieniegdzie i przedmiotów bez większego znaczenia. Jestem jak worek, do którego ktoś ciągle wrzuca nowe elementy. Jak ten zeszłoroczny śnieg, którego już nie ma i nie poświęcam mu mojego czasu. On jednak gdzieś tam jest.
A jakie Wy mieliście pomysły, kiedy byliście jeszcze dziećmi?
Zrezygnowałam niedawno z abonamentu w Legimi i szukałam czegoś, co go zastąpi. A ponieważ aktualnie…
Każdy z nas ma pewne tematy, które przyciągają go jak magnes. Takie, które siedzą nam…
Żałowaliście kiedyś jakiejś współpracy recenzenckiej? Ja trochę żałuję właśnie w tym momencie. Zrzutka Haywardów Janice…
Kopia doskonała Małgorzaty Rogali to thriller, którego fabuła w znacznej części dzieje się we Francji.…
Serial Śmierć i inne szczegóły (ang. Death and other details) z zapowiedzi wydawał się serialem…
Pamiętacie, jak tydzień temu zachwycałam się poprzednim odcinkiem Doctor Who? I jak miałam nadzieję, że…
View Comments
Hym... Ja zawsze byłam spokojnym dzieckiem.. Ale kochałam zimę, nienawidziłam lata xD Tak mi w sumie zostało do dziś.. A ostatnio, w marcu, obudziło się we mnie dziecko, bo... Ulepiłam bałwana punka! :D
P.S. Dziękuję za komentarz u siebie.. ^^
Hahaha skąd ja to znam. Tez miewałam dziwne pomysły, czasami było śmiesznie, a czasami doprowadzaly rodziców do lez gdy np. przychodziłam w podartych spodniach dumna z tego, że zjechałam z olbrzymiej górki na rolkach, co gdy teraz codziennie mijam tą górkę to sie zatanawaim dlaczego ja wtedy nie zginęłam. Chyba cos czuwało nademną ;)
Oj, to widzę, że dzieciństwo w pełni wykorzystane!:)
na zamrażanie śniegu w dzieciństwie nie wpadłam, babcia mi zawsze mówiła, że od drożdży się rośnie, to potrafiłam jeść takie drożdże spożywcze podczas gdy mama robiła ciasto, bo chciałam być duża i zostać znaną i dobrą siatkarką :) dzieciństwo to piękny czas, tylko szkoda, że to tak szybko minęło...
Też kiedyś chciałam zostawić sobie trochę śniegu "na potem", ale niestety zawsze ktoś mnie zniechęcał do jego wykonania... To znaczy - babcia i mama, bo po co trzymać śnieg w zamrażarce, skoro niektóre rzeczy się już tam nie mieszczą? A tak to nie pamiętam jakichś dziwnych rzeczy, które wyprawiałam dobre kilkanaście lat temu, aczkolwiek byłoby to ciekawe do powspominania :)
Też zamrażałam śnieg w zamrażalce : ) Chyba każde dziecko tak miało - próbowało śnieg itp. chociaż każdy wiedział, że zbyt czysty On nie jest :D
Pozdrawiam !
Witam. Odwiedzam Twój blog i bardzo podobają mi się Twoje wpisy. Widzę, że prowadzisz swój blog z sercem i dlatego nominowałam Cię do Liebster Blog Award. Zasady tego konkursu/zabawy są banalnie proste, wejdź na mój blog, odszukaj siebie wśród nominowanych, przeczytaj zasady i odpowiedz na pytania :-)
Pozdrawiam.
Kochałam karmić łabędzie razem z mamą, nie zapomnę do końca życia bólu jaki mi towarzyszył kiedy jeden z nich mnie dziabnął w palec. Nauczyłam się czytać dopiero w szkole, ale jako mała dziewczynka lubiłam wymyślać historie, otwierałam książki, patrzyłam na obrazki i na głos opowiadałam losy bohaterów (do tej pory kocham opowiadać). Lubiłam zawiązać chustę na głowie, wziąć wałek w rękę i śpiewać do telewizora. Szalone zabawy z rodzeństwem, nie raz udało mi się oberwać za moje niektóre pomysły. Musiałam każdego psa na ulicy pogłaskać i kotka oczywiście, lubiłam je gonić jak nie chciały się przytulać. No i moje ukochane, co mi do dzisiaj zostało, rysowanie. Troszeczkę inaczej teraz rysuję, ale gdy otwieram segregatory ze starymi pracami to się wzruszam. Miałam rewelacyjne dzieciństwo, wspominam je z uśmiechem na twarzy.
Z takich moich dziwactw, to strasznie wstydziłam się swojego taty, zawsze się rumieniłam i nie wiedziałam, co powiedzieć. W ogóle taka wstydziocha ze mnie kiedyś była, tylko dla dzieci byłam otwarta.
Pozdrawiam i przesyłam wenę.
Hej. Nominowałam Cię do Liebster Blog Award :) Wejdź do mnie i zobacz o co chodzi w tej zabawie : ) Pozdrawiam i mam nadzieję, że weźmiesz udział :)
Hej no, kulka fajna rzecz!!! Chciałabym zobaczyć minę Twojej mamy, jak chcę coś włożyć do zamrażalki a nie ma miejsca. - Możesz wyjąć tą kulkę..? -NIE!!! Hehe. Ja to pamiętam jak zbierałam kamienie. Wszystko do mojego pokoju, bo twierdziłam, że każdy jest piękny i będzie im zimno na dworze. Przestałam je zbierać, gdy mama mi powiedziała, że kamienie to ziemia, a roślinki umrą bez ziemi. Wtedy wszystko wywaliłam przez okno. Z trzeciego piętra, cała ja. Pozdrawiam, 3maj się -> Beatrycze.
Ciekawe miałaś pomysły :) Ja uwielbiałam chować się pod stołem i tam wymyślałam swoje historyjki. Do dziś je wymyślam, ale pod stołem już trochę dziwnie mi się kryć... ;) Pozdrawiam!