Przyznaję się, że lubię od czasu do czasu włączyć sobie jakiś film nasycony romantyzmem. Tym lepiej, jeśli opiera się on na motywach jakiejś znanej baśni.
Zawsze lubiłam baśń „Piękna i bestia”. Nawet mam gdzieś w domu pięknie ilustrowane wydanie Disney’a. Dziś przypadkiem trafiłam na film „Beastly” z 2011 roku. Nie spodziewałam się po nim niczego szczególnego, ale pozytywnie mnie zaskoczył.
Podobała mi się przemiana wewnętrzna głównego bohatera, która w połączeniu z muzyką i pięknymi scenami w bajkowych miejscach dała dość ciekawy efekt.
Wiadomo, że przeniesienie baśni w czasy obecne wymagało pewnych zmian. Myślę jednak, że wspaniale sobie z tym poradzono. Nie podobała mi się tylko szkoła. Była zbyt wyidealizowana – białe, dziwnie błyszczące ściany jakoś mi nie pasują do nastolatków.
Krótko mówiąc: polecam osobom lubiącym romanse i baśnie. I mało krytycznym.
Pozdrawiam,
zielonamalpa
Zrezygnowałam niedawno z abonamentu w Legimi i szukałam czegoś, co go zastąpi. A ponieważ aktualnie…
Każdy z nas ma pewne tematy, które przyciągają go jak magnes. Takie, które siedzą nam…
Żałowaliście kiedyś jakiejś współpracy recenzenckiej? Ja trochę żałuję właśnie w tym momencie. Zrzutka Haywardów Janice…
Kopia doskonała Małgorzaty Rogali to thriller, którego fabuła w znacznej części dzieje się we Francji.…
Serial Śmierć i inne szczegóły (ang. Death and other details) z zapowiedzi wydawał się serialem…
Pamiętacie, jak tydzień temu zachwycałam się poprzednim odcinkiem Doctor Who? I jak miałam nadzieję, że…
View Comments
"Piękna i Bestia" to moja ulubiona baśń! Kocham wydanie Disneya i mogłabym oglądać w nieskończoność. A jeśli chodzi o film, to właśnie szukam na dziś czegoś ciekawego, może postawię na "Beastly" :) Pozdrawiam.