Zawsze trochę obawiam się sięgać po drugie tomy. Szczególnie, kiedy pierwszy bardzo przypadł mi do gustu.
We Wrocławiu mają miejsce brutalne morderstwa. Na pierwszy rzut oka nic ich nie łączy. Dopiero pewne zdjęcie wiąże ofiary. Jaki jest motyw mordercy? Kim jest?
Na poddaszu kamienicy zostają znalezione zmumifikowane zwłoki niezidentyfikowanej kobiety. Czy ma ona jakiś związek z pozostałymi ofiarami?
Fabuła Iluzji rozpoczyna się kilka lat po wydarzeniach z Martwego sadu. Autor przybliża losy bohaterów z tego okresu, pokazując, jaki wpływ na ich życie miała sprawa zaginionych chłopców sprzed lat. Na szczęście są to zazwyczaj krótkie wzmianki w dialogach (także tych wewnętrznych), dzięki którym można poskładać w całość, co się działo, a nie osobne rozdziały poświęcone przeszłości.
Sprawa w Iluzji jest niemniej skomplikowana niż ta w Martwym sadzie. Znalezienie powiązań między ofiarami przychodzi tu jednak trochę szybciej. Autor znacznie więcej miejsca poświęcił na wątki sensacyjne. Może nie było tu pości… A nie – były. Nawet wybuchy były. No właśnie. Odniosłam wrażenie, że Mieczysław Gorzka postawił na brawurę i postanowił wcisnąć jak najwięcej tych sensacyjnych elementów.
Skumulowanie tak dużej ilości bijatyk, pościgów i wybuchów niestety zaszkodziło postaci komisarza Zakrzewskiego. Pod koniec książki miałam wrażenie, że czytam nie kryminał z wątkami sensacyjnymi, ale scenariusz Jamesa Bonda. Autor trochę przeszarżował, przez co komisarz Zakrzewski stracił na realności.
Sama sprawa kryminalna okazała się dość nietuzinkowa. Po raz kolejny związana była z przeszłością (choć tym razem nie z przeszłością Zakrzewskiego). Była dość skomplikowana, by większość powieści spędzić na składaniu elementów do kupy i dość logiczna, by na końcu dać satysfakcjonujące rozwiązanie.
Bardzo lubię styl autora. Jest on bardzo barwny, ale pozostaje w mrocznych klimatach. Myślę, że Mieczysław Gorzka doskonale sprawdziłby się w klimatycznych thrillerach z tajemnicą z przeszłości. Potrafi bardzo dobrze zbudować napięcie i wejść pod skórę. Iluzja, choć była bardzo objętościową lekturą (650 stron), nie nudziła. Spędziłam przy lekturze tej książki kilka bardzo przyjemnych godzin.
Zamierzam niedługo sięgnąć po trzeci tom cyklu – Totentanz. Mam nadzieję, że bliżej mu będzie do pierwszego niż drugiego tomu.
Recenzję pierwszego tomu – Martwego sadu – znajdziesz tutaj:
Czytałeś książki Mieczysława Gorzki?
Czy obawiasz się kontynuowania serii, które przypadły ci do gustu?
Zrezygnowałam niedawno z abonamentu w Legimi i szukałam czegoś, co go zastąpi. A ponieważ aktualnie…
Każdy z nas ma pewne tematy, które przyciągają go jak magnes. Takie, które siedzą nam…
Żałowaliście kiedyś jakiejś współpracy recenzenckiej? Ja trochę żałuję właśnie w tym momencie. Zrzutka Haywardów Janice…
Kopia doskonała Małgorzaty Rogali to thriller, którego fabuła w znacznej części dzieje się we Francji.…
Serial Śmierć i inne szczegóły (ang. Death and other details) z zapowiedzi wydawał się serialem…
Pamiętacie, jak tydzień temu zachwycałam się poprzednim odcinkiem Doctor Who? I jak miałam nadzieję, że…
View Comments
Can you be more specific about the content of your article? After reading it, I still have some doubts. Hope you can help me. https://www.binance.com/id/register?ref=V3MG69RO
Your article helped me a lot, is there any more related content? Thanks!