Skończyłam studia. Niedługo odbiorę dyplom. Oddam legitymację. Jako magister inżynier Zielona Małpa, podzielę się z tobą kilkoma przemyśleniami. Bo czy warto iść na studia?
Na Facebooku, forach internetowych, blogach i w różnych innych miejscach w sieci to pytanie pojawia się bardzo często. Wiesz, takie mamy czasy, że studia nie są już niczym wyjątkowym. Każdy może je zacząć i prawie każdy skończyć. Wielu utożsamia je z papierkiem. Jeszcze więcej osób z kilkuletnią nietrzeźwością. Rzadziej kojarzą się z solidną dawką wiedzy i uzyskaniem podstaw do znalezienia dobrze płatnej pracy w zawodzie.
Więc jak to w końcu jest. Warto iść na studia, czy nie?
Dyplomatycznie mogę odrzec, że zależy. Bo tak właśnie widzę studia.
Z jednej strony nie wyobrażam sobie leczyć się u lekarza, który swoją wiedzę nabył z internetu lub z półwiecznych książek, a z drugiej, patrząc nawet na część znajomych z roku (i nie tylko), studia nic nie dają bez wkładu własnego.
Biorąc też pod uwagę naprawdę szeroki wachlarz kierunków oferowanych przez co większe uczelnie, zaczynam zastanawiać się, czy to rozdrobnienie dziedzin nauki na naprawdę wąskie specjalności ma jakikolwiek sens? Bo to, czy studiujesz pięć lat całą szeroką dziedzinę nauki, czy jedynie jej wyspecjalizowany wycinek ma znaczenie. Przede wszystkim w umiejętnościach i wiedzy, jakie jesteś w stanie posiąść. Często dwa kierunki na danym wydziale są do siebie niezwykle podobne, mimo że teoretycznie zawierają w swojej definicji całkiem inne komplety poddziedzin. I wtedy różnica jest przede wszystkim w nazwie.
Zauważyłam też tendencję do tworzenia różnych ciekawych (i mniej ciekawych) interdyscyplinarnych kierunków. Sama taki studiowałam. Realia są takie, że obecnie trzeba być dobrym we wszystkim. A przynajmniej orientować się w podstawowych pojęciach. Nie wystarczy już umieć liczyć i pisać, trzeba też analizować, manipulować, sprzedawać (także siebie w pozytywnym tego słowa znaczeniu), znać podstawy przedsiębiorczości, być otwartym na nowości i rozwój. Ale przede wszystkim trzeba być elastycznym, żeby dopasować się do realiów. A tego niestety żadne studia bezpośrednio nie uczą.
W dobie szerokiego dostępu do internetu ciężko nie oczekiwać od kogoś podstawowej wiedzy w każdej dziedzinie. A przynajmniej na takim poziomie, żeby rozpocząć rozmowę. A przecież nie musimy studiować, żeby umieć rozmawiać. Żeby swoją wypowiedzią wpływać na drugą osobę, potrzeba już odrobiny treningu, bo mało kto ma naturalny talent do gadania. Ale w tym też nie każdemu pomogą studia, nawet te najlepsze.
Jak już wspomniałam na początku, nie wyobrażam sobie niewykształconego lekarza. Uważam, że są zawody, w których bez wyższego wykształcenia na dobrym poziomie ani rusz. I tu zaliczyłabym przede wszystkim wszystkie kierunki medyczne, jakie znam. Są też takie zawody, gdzie po prostu trzeba mieć podstawową wiedzę z całej dziedziny i najlepiej być specjalistą w jakiejś istotnej części tej dziedziny. Do takiego worka wrzuciłabym przede wszystkim kierunki techniczne. Przyznasz chyba, że ciężko iść przez życie inspektorowi budowlanemu, jeśli nie ma on podstawowej wiedzy na temat całej gamy wymagań wynikających często z bardzo elementarnych powodów.
Są też kierunki, gdzie studia nie są do zbawienia koniecznie potrzebne, ale nie przeszkadza mieć papierka, który w jakiś sposób potwierdza czas spędzony nad tematem. Dawno już przestałam uważać na przykład socjologów za ludzi o gorszym wykształceniu. Z całą pewnością każde studia potrafią nauczyć czegoś przydatnego, nawet jeśli jest to proces zachodzący między zajęciami, a nie w trakcie. Dlatego myślę, że każdy kierunek znajdzie chętnych i każdy chętny znajdzie swój kierunek.
Więc czy warto iść na studia? Z całą pewnością tak. Choćby z uwagi na zniżki studenckie, nad utratą których obecnie ubolewam. Ale nie warto męczyć się na studiach, które nic ci nie dają. Jeśli kierunek wybitnie działa na nerwy, albo straciłeś całe zamiłowanie do niego, nie bój się zrezygnować. Albo zmienić. Znam parę osób, które tak zrobiły i po kilku latach nie żałują. Znam też osoby, które uparcie przeskakiwały z semestru na semestr, męcząc się wręcz wybitnie i narzekając, jaki ten świat jest zły. I to one zmarnowały często więcej niż te 3, 3,5, czy 5 lat z życia na studiowanie czegoś, co działa im na nerwy.
A jeśli nie czuje się potrzeby, żeby studiować, można po prostu zrezygnować z tego pomysłu. Zdradzę ci tajemnicę. Jeśli po szkole pójdziesz do pracy, a po jakimś czasie poczujesz potrzebę, żeby jednak podjąć się studiów, masz ogromną gamę możliwości. I przede wszystkim studia zaoczne. Więc tak na dobrą sprawę, niewiele tracisz. Poza imprezami do rana i mieszkaniem w akademiku, co często okazuje się przereklamowane.
Ostatecznie decyzja należy więc do ciebie samego. I wiesz co jeszcze? Tylko krowa nie zmienia zdania.
Powiązane wpisy:
Kilka rad na rozpoczęcie studiów
Stancja – jak znaleźć dobry pokój. Część pierwsza: ogłoszenie
Stancja – jak znaleźć dobry pokój. Część druga: oględziny
Zrezygnowałam niedawno z abonamentu w Legimi i szukałam czegoś, co go zastąpi. A ponieważ aktualnie…
Każdy z nas ma pewne tematy, które przyciągają go jak magnes. Takie, które siedzą nam…
Żałowaliście kiedyś jakiejś współpracy recenzenckiej? Ja trochę żałuję właśnie w tym momencie. Zrzutka Haywardów Janice…
Kopia doskonała Małgorzaty Rogali to thriller, którego fabuła w znacznej części dzieje się we Francji.…
Serial Śmierć i inne szczegóły (ang. Death and other details) z zapowiedzi wydawał się serialem…
Pamiętacie, jak tydzień temu zachwycałam się poprzednim odcinkiem Doctor Who? I jak miałam nadzieję, że…
View Comments
Moim zdaniem na pewno warto iść na studia jeśli chce się pracować dla kogoś.
Bez dobrego wykształcenia ciężko o pracę w jakiejś firmie, dlatego masz rację :)
Sama się ostatnio nad tym zastanawiam. I moja odpowiedź brzmi nie warto :)
Myślę, że nie ma na to aż tak jednoznacznej odpowiedzi. Niektórych zawodów nie da się dobrze wykonywać bez wyższego wykształcenia.
Warto iść jeśli ktoś ma na to ochotę i wybrało się ciekawy kierunek. Jeśli zmuszają do tego rodzice a co gorsza wybierają nam kierunek bo np. tradycją rodzinną jest zostanie lekarzem a my chcemy zostać architektem wnętrz to uważam, że takie studia to kretynizm i strata czasu. Mi niestety kazali iść na studia ale przynajmniej mogłam sama wybrać sobie kierunek. Bezpieczeństwo wewnętrzne nie jest szczytem moich marzeń ale od paru ładnych lat interesuje się prawem więc pomyślałam, że może mi się spodoba i pójdę tam naprawdę tylko po to, żeby nauczyć się czegoś dla siebie. Lubię się uczyć :D
Przepraszam, za tak długi post :o
Zapraszam do siebie :)
https://zyciowonieporadnie.blogspot.com/
Myślę, że nie zawsze trzeba studiować dokładnie to, co najbardziej nas interesuje. Wystarczy, że studia da się jakoś wykorzystać w późniejszej pracy i nie będzie to czas stracony :)
Oj dla mnie to napewno warto bylo! Najlepsze co moglam zrobic w zyciu :) Mialam super okacje i pracowalam dzieki temu w roznych fajnych firmach :) Polecam wszystkim ktorzy sie zastanawiaja!
I to mnóstwo nawiązanych znajomości :)
jestem w trakcie i ciągle zadaję sobie to pytanie :)
Ja właśnie skończyłam i czasem chętnie cofnęłabym się w czasie, a innym razem absolutnie nie. Zależy od dnia :)
Iść! Ja absolwentka dwóch kierunków to potwierdzam :-)
Ciężko było? :)
Coraz więcej osób jednak rezygnuje i nie idzie. Sama nie wiem, jaką decyzję podjęłabym, jeśli miałabym podejmować ją jeszcze raz
Myślę, że jakakolwiek nie byłaby to decyzja, wyszłabyś na tym dobrze. W końcu studia to nie jedyna ścieżka rozwoju.
Gdybym nie poszła na studia byłabym głupia. Pomijam w tym momencie fakt nauki itp. bo trzeba się uczyć gdziekolwiek by się nie studiowało.Natomiast pracując w samorządzie przy organizacji imprez, wydarzeń i ogólnej pracy poza nauką poznałam wiele ciekawych ludzi, wiele się nauczyłam. Pomimo tego, że skończyłam studia kilka lat temu nadal chcę wrócić...
To jest całkiem inny aspekt. Studia umożliwiają nawiązywanie wspaniałych znajomości i rozwój umiejętności miękkich podczas działania w organizacjach. Trochę szkoda, że akurat do tego mnie ciągnęło :)
Studia są ważne, ale to jest tak jakby uzupełnienie. Jak nie masz pomysłu na siebie to i studia ci nie pomogą. Ja mam kierunek techniczny, nigdy nie miałam problemów ze znalezieniem pracy. Miałam kilka lat przerwy na wychowanie dzieci i teraz nie wyobrażam sobie powrotu do tej dziedziny. Po prostu bym się zmuszała. Więc sobie darowałam i poszłam w całkiem innym kierunku. Jak na razie nie żałuję, chociaż wiadomo, że teraz pracuję tak jakby bez wykształcenia i uczę się wszystkiego od nowa. A do swojej wyuczonej dziedziny mogę zawsze wrócić jak uznam, że przyszedł czas.
Myślę, że zmiana planów nie jest taka zła. Studia uczą nie tylko wiedzy, ale też całej masy umiejętności drugorzędowych, radzenia sobie ze stresem, podejmowania wyzwań, dążenia do celów. Ja sama skończyła studia techniczne, ale jeśli docelowo będę pracowała w całkiem innej branży i będę to lubiła, to nie będę płakała, że wybrałam takie studia a nie inne. Studia są ważne, jeśli potrafi się wyciągnąć z nich coś więcej niż sposoby na zaliczenie semestru :)
Sama wiedza, którą zdobywam na studiach nie jest przydatna - co tu się oszukiwać, studiuję amerykanistykę. Poszłabym na studia mimo wszystko jeszcze raz, bo nauczyłam się krytycznie myśleć, poznałam możliwości jakie daje większe miasto i po prostu przedłużyłam sobie młodość dając sobie czas na poznanie siebie, swoich pasji i pragnień. Dojrzałam, dużo nowych rzeczy doświadczyłam - rozpoczęłam w tym roku trzeci rok i wiem, że magisterki robić póki co nie będę (ku dezaprobacie rodziny). Nie mam problemu z pracą i czuję, że dorosłam już do prowadzenia całkowicie samodzielnego życia.
Ja też na studiach nauczyłam się przede wszystkim samodzielności i odpowiedzialności. W końcu sama musiałam dopilnować, żeby pieniędzy starczyło do kolejnego miesiąca, płacić rachunki, oszczędzać wodę. Też dużo małych rzeczy, które złożyły się na tę osobę, którą jestem teraz.