Lipiec nie obfitował w kulturę jakoś bardzo mocno. Nie zmienia to jednak faktu, że muszę ten miesiąc jakoś podsumować. Więc bez długiego wstępu, podsumowanie lipca.
Początek lipca był dla mnie prawdopodobnie najtrudniejszym początkiem miesiąca od… miesięcy. Podczas przeprowadzki do nowego mieszkania złapałam jakiegoś wirusa, czy inną bakterię i trzymało mnie przeziębienie aż do połowy miesiąca. Dwa tygodnie męczyłam się z katarem, stanami podgorączkowymi i chrypką. Ale nie to okazało się najgorsze. 11. lipca miałam termin obrony pracy magisterskiej i akurat wtedy moje gardło odmówiło posłuszeństwa. Przez dwadzieścia pięć minut produkowałam się na miarę moich możliwości i, jak to się mówi, pół godziny wstydu a magister na całe życie. Dziwię się, że komisja cokolwiek zrozumiała, bo mówiłam prawie szeptem.
Zaraz po obronie zaczęłam pracę w firmie, o której pisałam chyba w poprzednim podsumowaniu. Niefortunnie od pierwszego dnia przechodzę szkolenie jakieś 120 kilometrów od Wrocławia, nowego mieszkania i chłopaka. Nie mogę doczekać się momentu, w którym zostanę przeniesiona do docelowego biura we Wrocławiu. Gdzie w mieszkaniu mam śmigający internet.
Mogę się pochwalić dokładnie jednym obejrzanym filmem. Nie mniej, nie więcej.
Muszę powiedzieć, że film zaskakuje zarówno niejednoznacznym aktorstwem, jak i wątkiem. Głowna bohaterka, Michelle, jest osobą godną naśladowania, ponieważ nie wierzy nikomu na słowo, szuka prawdy mimo trudności i przede wszystkim myśli. Niejednoznaczność aktorstwa, o której wspomniałam to raczej skrót myślowy. Dwóch pozostałych bohaterów filmu, czyli „porywacz” Howard i współwięzień Emmett, tworzy dość specyficzny duet, który niemal do samego końca nie pozwala z całą pewnością ocenić powagi sytuacji.
Dobry film do obejrzenia wieczorem po ciężkim dniu w pracy. Inni mogą mieć gorzej, na przykład będąc uwięzionymi w bunkrze przez szaleńca. Film trzyma w napięciu i niepewności. Jedynie samo zakończenie wyszło słabo. A właściwie sceny poprzedzające ostatnią. Coś dla amatorów thrillerów.
Z serialami było u mnie kiepsko. Przed obroną nie miałam do nich głowy ani chęci, po obronie i rozpoczęciu szkolenia czasu i internetu. Dlatego głównie powtórzyłam sobie ósmy sezon Doktora Who i zaczęłam oglądać siódmy sezon Buffy: Postrachu wampirów. Moje dwa ulubione seriale. Do pełni szczęścia zabrało trochę Z archiwum X.
O tej książce wspominam już chyba trzeci raz. Trudno było po nią nie sięgnąć, bo sam autor zachęcił mnie do jej przeczytania, kiedy skomentowałam jakieś zdjęcie na Facebooku. Czułam jakiś wewnętrzny przymus i na szczęście dostałam książkę na urodziny, które miałam właśnie w lipcu.
Określiłabym Narratologię jako zbiór krótkich literacko napisanych poradników, które przemycają w sobie sposoby na polepszenie jakości twórczości literackiej. Czyli jest to książka, która uczy, jak pisać, żeby chcieli nas czytać.
Wszystko okraszone jest świetnymi przykładami, na przykład wersją Czerwonego Kapturka, o której mało kto słyszał. Na blogu pojawi się pewnie osobny tekst, jak już uporam się z ostatnimi dwoma rozdziałami. A bardzo nie chcę kończyć tej książki, choć wiem, że mogę zawsze do niej wrócić.
Polecam koleżankom i kolegom blogerom.
Adwokat Guido Guerrieri przyjmuje sprawę swojego dobrego znajomego prokuratora, który zostaje oskarżony o coś, co może bardzo szybko zniszczyć jego karierę.
Zasada równowagi kompletnie mnie nie wciągnęła, zmęczyła mnie swoim topornym językiem i zanudziła. Włoski prawniczy świat jest równie nudny i skomplikowany, jak w jakimkolwiek innym kraju. Chyba tylko Remigiusz Mróz potrafi utrzymać moją uwagę na adwokackiej fabule.
Literaturze włoskiej dam jeszcze szansę, ale po książki Gianrico Carofiglio raczej już nie będę sięgać.
No i tak właśnie wyglądał mój lipiec. Plany na sierpień mam takie, że wrócę na mój kanał na YouTube i na tym się skupię. Od przyszłego miesiąca możecie się spodziewać nieco lepszych podsumowań. To pisałam na kolanie.
Zrezygnowałam niedawno z abonamentu w Legimi i szukałam czegoś, co go zastąpi. A ponieważ aktualnie…
Każdy z nas ma pewne tematy, które przyciągają go jak magnes. Takie, które siedzą nam…
Żałowaliście kiedyś jakiejś współpracy recenzenckiej? Ja trochę żałuję właśnie w tym momencie. Zrzutka Haywardów Janice…
Kopia doskonała Małgorzaty Rogali to thriller, którego fabuła w znacznej części dzieje się we Francji.…
Serial Śmierć i inne szczegóły (ang. Death and other details) z zapowiedzi wydawał się serialem…
Pamiętacie, jak tydzień temu zachwycałam się poprzednim odcinkiem Doctor Who? I jak miałam nadzieję, że…
View Comments
Thank you for your sharing. I am worried that I lack creative ideas. It is your article that makes me full of hope. Thank you. But, I have a question, can you help me?
Can you be more specific about the content of your article? After reading it, I still have some doubts. Hope you can help me. https://accounts.binance.com/da-DK/register-person?ref=V3MG69RO