Pamiętam, jak w dzieciństwie siadałam przed telewizorem i przeskakując po kanałach, szukałam czegoś, co mnie zainteresuje. Pewnie wszyscy, którzy mają nieco więcej niż 20 lat, przeżywali ten czas podobnie jak i ja. Dziś tylko łezka się w oku kręci, kiedy pomyślę, że ta beztroska z dzieciństwa nie wróci. Truizmy truizmami, ale przecież tak właśnie jest. Dziś, poniekąd z okazji 20. rocznicy wyemitowania w amerykańskiej telewizji pierwszego odcinka jednego z najbardziej kultowych seriali, przychodzę do was z tekstem o Buffy, która zabijała wampiry.
Buffy: Postrach wampirów to jeden z tych seriali, które, moim zdaniem, zyskują z każdym kolejnym sezonem. Można go oglądać biernie, po prostu śledząc historię bohaterów, albo aktywnie, wyciągając wnioski z rozwoju poszczególnych postaci oraz wydarzeń. Oba sposoby są dobre i można je połączyć.
Do nomen omen słonecznego miasteczka Sunnydale przeprowadza się nastolatka o dziwacznym imieniu Buffy (z ang. buff – zapaleniec, przypakowany) Summers (Sarah Michelle Gellar) wraz z mamą. Dziewczyna, chcąc przynależeć do społeczności liceum, na początku ukrywa pewien sekret. Jest ona pogromczynią, czyli wybraną dziewczyną, posiadającą nadludzką siłę i umiejętności, które pozwalają jej walczyć z siłami zła i potworami. W szkolnej bibliotece poznaje Ruperta Gilesa (Anthony Head), który okazuje się obserwatorem, osobą mającą na celu opiekę nad pogromczynią i trenowanie jej.
Buffy w szkole poznaje dwójkę uczniów, będących raczej w grupie tych mniej popularnych dzieciaków, Alexandra Harrisa (Nicholas Brendon) i Willow Rosenberg (Alyson Hannigan), z którymi szybko się zaprzyjaźnia. Na jej drodze staje też tajemniczy Angel (David Boreanaz), jak się szybko okazuje, wampir. Z innych godnych uwagi postaci, na początku poznajemy także Cordelię Chase (Charisma Carpenter), popularną dziewczynę, która czasem jest przyjaciółką Buffy, czasem jej wrogiem, ale zawsze zachowuje pewien dystans.
Tytuł serialu sugeruje, że jest to produkcja bardzo pospolita, pozbawiona głębi i opierająca się na schemacie silnej bohaterki i silnych, ale nie tak jak Buffy, wampirów. I z tym po części można się zgodzić, jeśli widziało się tylko pierwszy sezon. Tytuł ten być może wynikał z tego, że serial miał być tylko międzysezonową produkcją opery mydlanej, o której już dzisiaj nikt nie pamięta. Zabawne, prawda? Ale to, że dziś każdy kojarzy Buffy: Postrach wampirów, a o Savannah nikt nie pamięta, świadczy tylko o ogromnej popularności i jakości serialu o wampirach.
W Buffy: Postrach wampirów pojawiają się przeróżni antagoniści głównych bohaterów. Przede wszystkim są to wampiry, jednak twórca serialu, Joss Whedon, nie ograniczył się tylko do nich. Stworzył całą masę różnych potworów, które manifestują swoją siłę albo w sposób fizyczny, albo w magiczny, albo nawet psychiczny. Z wyglądu części z nich, oraz sposobu ich przedstawienia na ekranie można się dzisiaj trochę pośmiać. Nie zmienia to jednak tego, że Buffy: Postrach wampirów posiada jeden z najlepiej wykreowanych światów wśród seriali. I bynajmniej nie jest to świat idealny. Można odnieść wrażenie, że z każdym sezonem świat Buffy ewoluuje i, choć przez to dostrzega się pewne niekonsekwencje, staje się coraz bardziej skomplikowany i mroczny. Ta mroczność nie jest jednak spowodowana wyłącznie kreacją miasteczka i potworów, ale także w dużym stopniu wynika ze stanu psychicznego bohaterów. Bo wiecie, w świecie Buffy, tak jak i w naszym nie wszystko jest proste.
Potwory w świecie Buffy są dość specyficzne i jednocześnie ogromnie zróżnicowane. Na każdym kroku spotykamy wampiry, posiadające dwie wersje – jedną ludzką, a jedną zniekształconą, przez co stają się one tym bardziej przerażające. Wśród Sunnydale’owych potworów możemy znaleźć również typowych nieszkodliwych brzydali, którzy tworzą coś w rodzaju podziemnego światka z knajpami, barami i kasynami. Przez to tworzą zintegrowaną społeczność i bywa, że granica między człowiekiem a potworem nieco się rozmywa.
Jednak poza niemal neutralnymi osobnikami znajdziemy również ten agresywny rodzaj, który zawsze próbuje podporządkować sobie cały świat. I właśnie na tych potworach opiera się większość odcinków. Inspiracją dla potworów zdają się być wszelakie mitologie, zaczynając od tych słowiańskich (z których to wywodzi się najbardziej popularna fantastyczna istota – wampir), przez egipskie, nordyckie, celtyckie, bliskowschodnie aż po pierwotne i współczesne religie i magię. Nie sposób wymienić wszystkich. Wiele postaci jest inspirowanych kulturą oraz rozwojem techniki. Dzięki temu można odnieść wrażenie, że zło może rodzić się nie tylko na początku istnienia wszechświata, ale także na przestrzeni wieków, sięgając każdego kolejnego dnia, w którym istniejemy.
Nie da się mówić o Buffy: Postrach wampirów bez wspomnienia postaci, a przynajmniej kilku głównych bohaterów. Przede wszystkim Buffy Summers, która jest tą jedną wybraną na całym świecie, aby zwalczać siły zła. Joss Whedon, producent i facet-cud-człowiek, chciał stworzyć serial, w którym postawiłby główną bohaterkę – drobną blondynkę, w horrorach umierającą jako pierwsza – w roli osoby o niezwykłej sile. Miało to nieco przełamać stereotypy i zainteresować potencjalnych widzów. Horror przeniósł na początku do liceum, bo kto nie uważa szkoły za miejsce przerażające? W każdym razie Buffy to, zgodnie z zamysłem, drobna i szczupła blondynka, która nie marzy o niczym innym, tylko o pogodzeniu powołania z życiem towarzyskim. No… może jeszcze o uratowaniu świata. Przez swoją rolę na świecie czuje wieczną presję i osamotnienie. Skoro jest jedyna na świecie, to jedyna rozumie, jak wielki ciężar nosi na swoich barkach i inni mogą jej pomóc, ale nigdy jej nie zastąpią.
Potrafi poświęcić nie tylko siebie, aby uratować świat, ale także osoby, które są jej najbliższe. A to czasem okazuje się wielokrotnie trudniejsze. Wśród najbliższych osób znajdziemy Ruperta Gilesa – obserwatora Buffy o ogromnej wiedzy, pokaźnej kolekcji książek o tematyce demonicznej oraz nieco niejasnej historii. No i Brytyjczyka ze wspaniałym akcentem. Do dwójki najbliższych przyjaciół Buffy należą Willow oraz Xander. Willow to typowa kujonka, w dodatku ruda. Dopiero po poznaniu Buffy i zobaczeniu, że istnieje też świat pełen zła, jej postać zaczyna się rozwijać. Willow odkrywa własne mocne strony i wyrasta na jedną z najsilniejszych postaci w serialu. Jednocześnie to właśnie ona, zaraz po Buffy, doświadcza najbardziej łamiących strat i zdecydowanie rozwija się najbardziej z wszystkich postaci w całym serialu. I jeszcze Xander – w pierwszych sezonach główne źródło humoru i zabawnych powiedzonek. To przede wszystkim oczarowany Buffy chłopak, który jest istnym magnesem na kobiety-potwory.
Z postaci wampirzych muszę wspomnieć o dwóch. Pierwszy wampir to Angel, przystojny mężczyzna, który jest już martwy tak długo, że zdążył zapodziać gdzieś swój brytyjski akcent. W początkowych sezonach stanowi pewne połączenie między światem ludzi i potworów, jednocześnie kręci się w pobliżu Buffy i tworzy z nią dziwaczny nie-związek. Drugi wampir, o którym nie mogłabym nie wspomnieć, to Spike (James Marsters). Po raz pierwszy pojawia się w drugim odcinku drugiego sezonu i od pierwszej sekundy absolutnie kradnie moje serce. I wiecie co? Skradł nie tylko moje, bo Joss Whedon ugiął się pod presją fanów tego tlenionego blondyna w skórzanym płaszczu i z najbardziej kwadratową szczęką na świecie i nie uśmiercił go na końcu drugiego sezonu, jak to miał na początku w planach. I całe szczęście, bo do kogo bym wzdychała? Spike to taki buntownik z kilkoma słabymi punktami. I moja absolutnie i niepodważalnie najbardziej ulubiona postać z całego serialu.
W serialu pojawia się mnóstwo innych postaci, spędzających na ekranie zdecydowanie mniej czasu niż te już wspomniane. Wśród nich wyróżnić mogę Anyę (Emma Caulfield), z pewnych powodów kompletnie nie ogarniającą świata, w którym się znalazła. Przez to wraz z Xanderem dba o to, aby rozluźnić nieco odrobinę atmosferę. Ale warto też wspomnieć o Dawn (Michelle Trachtenberg) – ona pojawia się znienacka i nie chciałabym za bardzo zdradzać, kim dokładnie jest. W każdym razie zasługuje na miano najbardziej irytującej postaci w Buffy: Postrach wampirów (ex aequo z Angelem). W czwartym sezonie do ekipy dołącza Tara (Amber Benson) i trochę stawia na nogi nie tylko życie jednej z głównych postaci, ale także wynosi serial na trochę inny poziom.
Nie da się ukryć, że Buffy: Postrach wampirów to przede wszystkim serial fantastyczny i nakierowany na urywanie głów potworom. Jednak patrząc na niego nieco głębiej, można zauważyć, że to także serial o dojrzewaniu. Niekoniecznie takim stricte jak u nastolatków. Raczej chodzi o dojrzewanie młodych ludzi do świata pełnego niepewności. Śledzimy bowiem losy bohaterów nie tylko w liceum, ale także kilka pierwszych lat po skończeniu tego etapu w życiu. W związku z tym stajemy się niejako częścią tego etapu przejściowego i towarzyszymy bohaterom w poznawaniu znaczenia miłości, przyjaźni, własnych wad, zalet i niesamowitych umiejętności. Na etapie liceum problemy bohaterów są przedstawione w dość prosty sposób – w postaci potworów i magii. W charaktery głównych bohaterów wchodzimy głębiej dopiero pod koniec trzeciego sezonu.
I wtedy Buffy: Postrach wampirów zaczyna być czymś więcej niż serialem fantastycznym dla młodzieży. Staje się analizą psychiki głównych postaci i pokazuje, jak ich role w grupie i własne predyspozycje wpłynęły na ich aktualny w danym momencie stan. A wśród tych problemów znalazły się samoakceptacja, akceptacja powołania, konieczność poświęcenia się, własna seksualność, odkrywanie własnych mocy. Poza tym serial podejmuje też bardziej popularne tematy, czasem w postaci żartu, czasem znacznie bardziej poważnie. Nie można odmówić Jossowi Whedonowi odwagi. Szczególnie, jeśli weźmie się pod uwagę, że to właśnie w Buffy: Postrach wampirów pojawiła się pierwsza para homoseksualna na małym ekranie. Jest to jedna z tych nienachalnie przedstawionych par, która tak doskonale wtapia się w historię, że chyba nie widziałam nigdy lepiej skonstruowanego wątku homoseksualnego. Nawet, jeśli ten w Buffy kończy się tak, jak się kończy.
Tekstu wyszło mi jak lodu, więc postanowiłam przerwać na tym etapie i dokończyć mój wywód o Buffy w kolejnych tekstach. A jest o czym mówić. W związku z tym kolejną porcję ciekawostek i informacji przekażę wam za jakiś czas. I pamiętajcie, że jeśli kogoś uda mi się namówić na obejrzenie Buffy, to chętnie podyskutuję o tym serialu. Na co dzień po prostu nie mam nikogo, z kim mogłabym o tym porozmawiać.
Inne wpisy o Buffy: Postrach wampirów:
Jak Buffy wpłynęła na moje życie
Zrezygnowałam niedawno z abonamentu w Legimi i szukałam czegoś, co go zastąpi. A ponieważ aktualnie…
Każdy z nas ma pewne tematy, które przyciągają go jak magnes. Takie, które siedzą nam…
Żałowaliście kiedyś jakiejś współpracy recenzenckiej? Ja trochę żałuję właśnie w tym momencie. Zrzutka Haywardów Janice…
Kopia doskonała Małgorzaty Rogali to thriller, którego fabuła w znacznej części dzieje się we Francji.…
Serial Śmierć i inne szczegóły (ang. Death and other details) z zapowiedzi wydawał się serialem…
Pamiętacie, jak tydzień temu zachwycałam się poprzednim odcinkiem Doctor Who? I jak miałam nadzieję, że…
View Comments
"Buffy" to również jeden z moich ulubionych seriali! Niestety nie jest zbyt popularny w Polsce, chyba głównie dlatego, że w latach jego produkcji seriale oglądało się głównie w telewizji, a "Buffy" z niezrozumiałych dla mnie powodów została potraktowana przez polską telewizję naprawdę po macoszemu (Polsat wyemitował jedynie kilka pierwszych sezonów z kilkuletnimi(!) przerwami pomiędzy nimi... Słyszałam kiedyś, że podobno kiedyś częściowo emitował go też TVN, ale z tego co zrozumiałam również była to chyba tylko jego niewielka część ..)
"Buffy" jest więc w Polsce praktycznie nieznana, a jaka szkoda ... Dokładnie tak jak piszesz, pomimo tego, że ogólny zarys fabuły może na początku wydawać się błahy, oglądając kolejne odcinki, przekonamy się, że wcale tak nie jest.
Ja "Buffy" uwielbiam przede wszystkim za świetne charakterystyki postaci. To jest serial, w którym po prostu nie ma nudnego bohatera. Wraz z rozwojem serialu, coraz bardziej odkrywamy poszczególne postacie, które często udowadniają nam, że nasze pierwsze wrażenia były dosyć mylne. Bohaterowie również ewoluują i dojrzewają podczas kolejnych sezonów.
Kolejny plus serialu to to, że jest on ciekawą mieszanką gatunków. Komedia i satyra przeplata się tu z dramatem, mamy odcinki luźne i zabawne, jak i bardzo refleksyjne.
Interesujące jest też to, że, jak wspominałaś, sam serial z kolejnymi sezonami ewoluuje. Pierwsze trzy sezony to taki high school TV show, ale kolejne są zupełnie inne, trochę mroczniejsze. Ja zawsze miałam trochę takie wrażenie, że serial "dojrzewa" wraz z bohaterami;)
Trochę się rozpisałam, jak na komentarz;) Zawsze cieszę się, gdy poznam kogoś, kto też lubi "Buffy", bo niezbyt często to się zdarza;)
Mi samej zawsze jest miło, kiedy poznaję kogoś, kto lubi nieco mniej znane, ale uwielbiane przeze mnie seriale. To takie uczucie, jakby się znalazło pokrewną duszę, czyli świetne.
Teraz oglądam "Czarodziejki" i to też jest dobry serial, ale jednak odrobinę mniej udało mi się przywiązać do bohaterów. W ogóle uważam, że kiedyś seriale nie próbowały udawać, że są ambitne, a udawało im się to przez zaangażowanie twórców w swoje produkcje. Dziś, kiedy większość seriali z góry skazana jest z góry na porażkę, twórcy chyba nie bardzo chcą się angażować. Wiedzą, że zaraz wejdą w nowy projekt i będą mogli z czystym sumieniem porzucić poprzedni.
Nie da się ukryć, że największym motorem "Buffy" był Joss Whedon. I sercem. Każda jego produkcja z tamtego okresu jest świetna. Gość ma talent i doskonale potrafi go przebić na mały ekran.
Can you be more specific about the content of your article? After reading it, I still have some doubts. Hope you can help me. https://www.binance.com/en/join?ref=GJY4VW8W