Czy próbowałeś sobie kiedyś wyobrazić świat apokaliptyczny, w którym jesteś jedynym człowiekiem? Walka o przetrwanie i samotność to wyjątkowo kiepscy towarzysze. Jedyną żywą istotą, będącą namiastką dawnego życia jest pies. Jak wygląda taki świat?
Jestem legendą
Rok produkcji: 2007
Reżyser: Francis Lawrence
Produkcja: Australia, USA
Wytwórnia: Warner Bros. Pictures
Scenariusz: Akiva Goldsman, Mark Protosevich
W rolach głównych: Will Smith (Robert Neville), Salli Richardson-Whitfield (Zoe Neville), Willow Smith (Marley Neville), Alice Bragga (Anna), Charlie Tahan (Ethan) Opustoszałe miasto, zdemolowane ulice i zwierzęta powoli dominujące Nowy Jork to skutki mutacji wywołanych przez nowy, „cudowny” lek na raka. Lek ten powstał przez specyficzne zmutowanie wirusa odry. Jedynym ocalałym człowiekiem pozostaje Robert Neville, u boku którego kroczy czworonożny przyjaciel. Film przedstawia, co po trzech latach od epidemii działo się w Nowym Jorku i jak naukowiec radził sobie z samotnością.
Zawsze nieco obawiam się filmów, w których jeden aktor odwala prawie całą aktorską robotę. Często okazuje się, że tak ogromny czas na ekranie to zbyt duże wyzwanie i całość jest po prostu nudna. Tutaj Will Smith niemal przez dwie godziny jest jedyną osobą na ekranie, jeśli pominiemy psa, a ani przez chwilę nie byłam znudzona.
Pierwsza połowa filmu może wydać się mało ciekawa, gdyż pokazane tam zostały głównie codzienne zachowania głównego bohatera, polowanie, badania prowadzone przez wirusologa i jego dom. Potem jedno nieprzemyślane działanie prowadzi do tragedii a akcja przyspiesza i w końcu zaczynam przygryzać paznokcie.
Spokojna część filmu przerywana jest krótkimi i dynamicznymi wspomnieniami z ostatnich dni ziemi, kiedy na ziemi było jeszcze dużo ludzi. Pozwalają one lepiej zrozumieć głównego bohatera oraz sytuację, która doprowadziła do globalnej katastrofy.
Film nie jest pozbawiony błędów, szczególnie, że główny bohater jest ostatnim człowiekiem na ogromnym obszarze. Sama widziałam nieco obciętą wersję, przez co kilka wątpliwości musiał rozwiać mój chłopak, który wcześniej oglądał film w wersji nieco pełniejszej.
Zakończenie wcisnęło mnie w fotel. Wiadomo, że Hollywood lubi happy endy i dlatego została stworzona również alternatywna końcówka, dzięki czemu nie zawsze wiadomo, na który film się trafi. W każdym razie osobiście wolę tę, w której nie wszystko kończy się cukierkowo. Oddaje ona w pełni poświęcenie i wewnętrzne wypalenie ostatniego człowieka z Nowego Jorku. Legendy.
Na koniec dodam, że film ten jest jedną z adaptacji powieści o takim samym tytule pióra Richarda Mathesona. Z pewnością, gdy tylko pojawi się okazja, przeczytam książkę, gdyż wśród czytelników na lubimyczytac.pl cieszy się
całkiem wysoką oceną.
View Comments
Film był genialny - bardzo mi się podobał :)
Film również trzymał mnie w napięciu, czym byłam bardzo zaskoczona - jak sama piszesz, ta gra jednego aktora Smithowi wyszła znakomicie! O książce nie miałam pojęcia, a że ekranizację widziałam już jakiś czas temu, to myślę, że w wolnej chwili po nią sięgnę ;)
Jakimś cudem jeszcze tego nie obejrzałam. Dzieki za pomysł:)
Bardzo dobrze wspominam ten film :)
Ciekawa sprawa z tym alternatywnym zakończeniem. Poszukam drugiej wersji bo nie miałam pojęcia o jej istnieniu.
Ten film polecił nam syn, ciekawy scenariusz w powodzi nijakich, ale nie wiedziałam, że jest inne zakończenie...
Mi również :) Mimo, że miałam ogromne oczekiwania :)
Właśnie na książkę poluję :) Jeśli film jest tak dobry, to jaka musi być książka?
Zdecydowanie polecam :)
Należy do tych wartych zapamiętania