Wzięciem udziału w tej konferencji stresowałam się niemal tak bardzo, jak zaczęciem nowej pracy. Spotkania z dużymi grupami nieznanych mi ludzi tak już na mnie działają i za każdym razem stresuję się, jak się okazuje, całkiem niepotrzebnie.
Żeby nie powtarzać treści każdej z prelekcji, wymienię, czego się nauczyłam:
– nie trzeba być najlepszą wersją siebie, ale najciekawszą już tak
– warto z góry ustalić granice naszej prywatności, czym chcemy się dzielić, a czym nie
– trzeba myśleć
– warto ustalić minimalną kwotę, za jaką chcielibyśmy podjąć współpracę, i nie zgadzać się na propozycje poniżej tej (realnej) wartości, w innym przypadku możemy zyskać niezbyt pochlebną opinię blogera, który sprzedaje się tanio
– upewniłam się, że warto, obok bloga pisemnego, prowadzić również kanał na YouTube (ta myśl chodziła mi po głowie od momentu, kiedy mój chłopak zaczął taką działalność)
– lepiej mieć motyw przewodni bloga, niż tematykę, co jest moim dużym błędem
– nie należy bać się blogowania
Wśród prelegentów znalazły się takie osoby, jak Andrzej Tucholski i Paweł Opydo, oraz blogująca para Moja dziewczyna czyta blogi. Czerpanie wiedzy od tak doświadczonych osób, to czysta przyjemność, szczególnie w formie wystąpień okraszonych dawką humoru.
Najadłam się pyszną bagietą francuską z Bagiety z Furgonety (nie zrobiłam zdjęcia, więc pewnie nie nadaję się na blogera). Była pyszna i sycąca. Szkoda tylko, że tak długo musiałam na nią czekać i prawie poddałam się z głodu. Przygotowałam bardzo dziwną kanapkę z Lokalnym Rolnikiem. Niczego nią nie wygrałam, ale sami przekonajcie się, jak bardzo mi nie wyszła. Akurat tego dnia nie miałam weny do jedzenia. Skorzystałam z wielu atrakcji, znalazłam swoją drugą połówkę. Nie było czasu, by się nudzić.
A wieczorem, jak to na uczestnika konferencji przystało, wybrałam się do Graciarni na afterka. Miejsce niezwykle urokliwe i sprzyjające rozmowie. Szkoda tylko, że było tak duszno (pogoda, jak to pogoda, przychodzi, jak chce) i w efekcie przeniosłam się na zewnątrz.
Wbrew pozorom, z blogerami można porozmawiać nie tylko o blogowaniu (choć często temat dążył gdzieś w tym kierunku). Podsłuchałam (i zapisałam w pamięci) kilka dobrych rad od kolegów po fachu.
Jedną z atrakcji, na jakie się zapisałam, był Instawalk, czyli spacer po najpiękniejszych miejscach Wrocławia w celu zrobienia kilku fotek na Instagrama. Zobaczyłam jedną z najpiękniejszych klatek schodowych we Wrocławiu. Zapiera dech w piersiach. Szkoda, że moje zdjęcia nie są w stanie oddać tego piękna. Za oprowadzenie po Wrocławiu, jakiego nie znam dziękuję Marcinowi z Wroclovers.
Na końcu Instawalka czekała na nas niespodzianka. Nie dość, że mogliśmy zobaczyć od środka bar i restaurację OVO, budynku, który zaintrygował mnie ciekawym kształtem. A na miejscu usłyszeliśmy historię kilku drinków, które następnie mieliśmy możliwość skosztować. Dowiedziałam się czegoś ciekawego na temat martini, czyli ulubionego drinka Jamesa Bonda. Otóż, aby ten drink sporządzony został zgodnie ze sztuką kelnerską, powinien być on mieszany, nie wstrząsany, czyli odwrotnie niż u Bonda. Poza tym sam drink jest wyjątkowo mocny i nie ma nic do czynienia ze spritem.
Drugą atrakcją, na którą się zapisałam, było zwiedzanie Afrykarium po zamknięciu. Miałam już kiedyś okazję je zobaczyć, ale brak małych dzieci latających pod nogami ma swój urok. Dodatkowo po obiekcie oprowadził nas sam dyrektor ZOO. Najlepszy przewodnik, jakiego można sobie wyobrazić.
I upewniłam się, że ZOO, to nie tylko zwierzęta, które można iść pooglądać z dzieciakami. Obecnie celem jest również ochrona zagrożonych gatunków zwierząt na świecie. Teraz już wiem, że drogie bilety są źródłem pieniędzy na działania, które być może uratują zwierzęta, o których nigdy nawet nie słyszeliśmy.
Cieszę się, że wzięłam udział we WroBlogu. Poznałam kilka bardzo fajnych osób: moją imienniczkę z Będę Kimś, Marcina z Pojedzone, Izabelę z The Secret of Healing i Paulinę z Czytaj na Walizkach. Dziękuję im wszystkich za sprawienie, że ten dzień był jeszcze lepszy niż początkowo myślałam. Dziękuję również osobom, z którymi miałam okazję rozmawiać drugiego dnia: SmileyProject, Marszowickie Pola, Dizajnuch, Mara Time i wszystkim tym, których nie wymieniłam. Było super! Z pewnością wezmę udział kolejny raz, jeśli będą mnie tam chcieli. WroBlog to konferencja blogerów godna polecenia!
Zrezygnowałam niedawno z abonamentu w Legimi i szukałam czegoś, co go zastąpi. A ponieważ aktualnie…
Każdy z nas ma pewne tematy, które przyciągają go jak magnes. Takie, które siedzą nam…
Żałowaliście kiedyś jakiejś współpracy recenzenckiej? Ja trochę żałuję właśnie w tym momencie. Zrzutka Haywardów Janice…
Kopia doskonała Małgorzaty Rogali to thriller, którego fabuła w znacznej części dzieje się we Francji.…
Serial Śmierć i inne szczegóły (ang. Death and other details) z zapowiedzi wydawał się serialem…
Pamiętacie, jak tydzień temu zachwycałam się poprzednim odcinkiem Doctor Who? I jak miałam nadzieję, że…
View Comments
Trudno zdecydować się na "motyw przewodni", kiedy wokół tyle interesujących tematów :) Z wymienionych na żywo mogłam posłuchać A. Tucholskiego. Twórcze są takie spotkania.
Faktycznie, motyw przewodni bloga rzeczywiście poprawia statystyki. Na ściśle nieokreślonej tematyce ciężko coś zdziałać, choć nie mówię, że się nie da.
No właśnie i ten mój nieokreślony chaos mi się przypomniał. Ale w sumie to moja dewiza bo piszę jak mi się podoba i to jest chyba najlepsze. A spotkania zazdroszczę, ja zawsze chciałam iść na Forum Blog Gdańsk, czy jakoś tak, ale jakoś nigdy mi nie wyszło. W sumie wiem, że zapraszają, ale czy ja bym mogła też nie wiem. Pozdrawiam :) foch4ever.blog.pl
Czyli innymi słowy bawiłaś się świetnie :) Na razie nie mam za bardzo możliwości na dotarcie na wydarzenie tego typu. Może kiedyś :)
Ja planuję wybrać się w końcu na jakieś blogowe wydarzenie, Twój post jeszcze bardziej mnie utwierdził w tym postanowieniu :)
Grono blogerów zacne :) Sama chciałam być, ale to już 10 dni do porodu, wolałam nie ryzykować :D Mam podobny problem z "motywem przewodnim" w sumie był, ale się rozmył. Co do współpracy, cenna lekcja :)
Ja już Cię chcę :)
Widzę, że bardzo ciekawie i efektywnie spędzałaś czas, nawet akcent związany z Twoim ulubionym Bondem był :-)
Z Wrocławia wrócił mój syn i też był zachwycony wizytą w tamtejszym ZOO. Muszę się koniecznie wybrać.
Wspaniale spędzony czas, zazdroszczę :)
Musiała być niezła impreza! Zazdroszczę, póki co jestem uziemiona w domu. Błam na BloSilesia i bardzo mi się podobało. Mam nadzieję jeszcze kiedyś wybrać się na jakiś zlot:)