Zabawne sytuacje ostatnio mnie prześladują.
Wczoraj na przykład wybrałam się na domówkę do znajomego. A mam taki problem, że w dużych grupach milknę i ciężko coś ze mnie wydobyć, do momentu, kiedy się przyzwyczaję do towarzystwa. Jakimś cudem dotarłam do mieszkania znajomego i nastąpiło przedstawianie się z ogromnym bananem na mojej twarzy. Takim od ucha do ucha.
Ja miałam postanowienie, żeby nie pić, bo przede mną jeszcze trochę nauki, więc skusiłam się tylko na jedno piwko. Na początku siedziałam cicho i próbowałam wczuć się w towarzystwo, ale kiepsko mi to szło. Znajomy, który mnie tam zaprosił zna mnie tylko jaką wiecznie chichrającą się dziewczynę, która śmieje się bez powodu, więc mój stan musiał wydawać się mu dziwny i co chwilę podchodził do mnie, pytając, czy żyję.
Po jakimś czasie w miarę się rozluźniłam. Teraz wyobraźcie sobie taką sytuację, że wszyscy milkną. Takie chwilowe zawieszenie. Oczywiście w takim momencie to ja musiałam się popisać. Zaczęłam chichotać pod nosem i potem coraz głośniej, aż śmiałam się pełnym brzuchem. Wszyscy mieli oczy na mnie skierowane i patrzyli, jak na orangutana. W pewnym momencie nagle się uspokoiłam i z pełnym spokojem powiedziałam: „Śmiechłam.” Oj, wszyscy zaczęli się śmiać, że szkoda gadać. I w tym momencie właśnie rozluźniłam się całkowicie i mogłam w pełni wykorzystać tę imprezę, aby zregenerować siły.
Taka właśnie jestem – śmiechowa.
Pozdrawiam,
zielonamalpa
Zrezygnowałam niedawno z abonamentu w Legimi i szukałam czegoś, co go zastąpi. A ponieważ aktualnie…
Każdy z nas ma pewne tematy, które przyciągają go jak magnes. Takie, które siedzą nam…
Żałowaliście kiedyś jakiejś współpracy recenzenckiej? Ja trochę żałuję właśnie w tym momencie. Zrzutka Haywardów Janice…
Kopia doskonała Małgorzaty Rogali to thriller, którego fabuła w znacznej części dzieje się we Francji.…
Serial Śmierć i inne szczegóły (ang. Death and other details) z zapowiedzi wydawał się serialem…
Pamiętacie, jak tydzień temu zachwycałam się poprzednim odcinkiem Doctor Who? I jak miałam nadzieję, że…
View Comments
Sytuacja rzeczywiście śmieszna. ja bym tak ie potrafiła ;)
Takie głupawki rewelacyjnie rozluźniają. :) Też tak mam czasami. :)
Szczery śmiech jest najlepszym lekarstwem na wszystko ;) A do tego kiedy inni również się śmieją daje nam dowody do tego, że świat jest jednak dobry ;)
Padłabym. Każda impreza na początku jest sztywna. 3/4 się rozkręca. Dobrze, że nie trafiłaś na tą 1/3 ;)
Śmiechanie u mnie się nazywa "głupawką"
Złapało mnie na weselu, kiedy to zobaczyłąm cenę na butach ojca pana młodego.
Tak się śmiałam, że się upłakałam i wszyscy myśleli, że chlipię ze wzruszenia
Pozdrawiam
Śmiechotkę
http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/
Ja mam dokładnie tak samo.. w każdym, nowym towarzystwie na początku wyczuwam grunt, muszę sie oswoić, a dopiero później jestem taka, jak być powinnam hehe ;) Niektórzy twierdzą, że zyskuję przy bliższym poznaniu ;) A co do takich rożnych sytuacji śmiesznych, to mam podobnie.. niby spokojna, niby poważna, a później jak coś palnę, to śmiech na sali.. ;)
Pozdrawiam :)
http://pisanymyslami.blog.pl
Śmiechłam jak czytałam :D
Taki niekontrolowany wybuch śmiechu potrafi czasem bardzo rozluźnić atmosferę :) Pozdrawiam
Oj, nie cierpię takich sytuacji - impreza, na której znam tylko jedną osobę. Ale jak widzę całkiem zgrabnie się wyprowadziłaś z początkowego skrępowania :)
Can you be more specific about the content of your article? After reading it, I still have some doubts. Hope you can help me. https://accounts.binance.com/hu/register-person?ref=FIHEGIZ8