Dziwnie się czuję, bo osiągnęłam jeden ze swoich celów i nie wiem co dalej z tym fantem zrobić. Otóż pierwszy raz w życiu przekroczyłam wagę 50 kilogramów. Zawsze byłam chudzinką, dodatkowo niską, więc przez ostatnie 4 lata ważyłam 46 – 49 kilogramów, w zależności od pory roku, czy ilości stresu. Od początku lipca starałam się jeść ciut więcej, niż zazwyczaj, nie jeść tyle słodyczy, nie zapominać o śniadaniach, obiadach i kolacji i jakoś tak wyszło, że po czterech miesiącach osiągnęłam dobrą wagę.
Bardzo dziwnym uczuciem było zobaczenie na wadze liczby nie zaczynającej się cyfrą 4.
Wiem, że niektóre osoby pewnie mnie nie zrozumieją, bo każdy dąży do jak najmniejszej wagi, ale jeśli ktoś lubi cieszyć się z czyjegoś szczęścia, to może cieszyć się razem ze mną. Nie ukrywam, że trochę nie wiem, jak utrzymać się na 51 kilogramach i nie spaść znów do starej wartości, ale jakoś to wykombinuję.
Zrezygnowałam niedawno z abonamentu w Legimi i szukałam czegoś, co go zastąpi. A ponieważ aktualnie…
Każdy z nas ma pewne tematy, które przyciągają go jak magnes. Takie, które siedzą nam…
Żałowaliście kiedyś jakiejś współpracy recenzenckiej? Ja trochę żałuję właśnie w tym momencie. Zrzutka Haywardów Janice…
Kopia doskonała Małgorzaty Rogali to thriller, którego fabuła w znacznej części dzieje się we Francji.…
Serial Śmierć i inne szczegóły (ang. Death and other details) z zapowiedzi wydawał się serialem…
Pamiętacie, jak tydzień temu zachwycałam się poprzednim odcinkiem Doctor Who? I jak miałam nadzieję, że…
View Comments
Ja miałam podobny problem. Jak w końcu udało mi się na wadze przybrać do 50 kg byłam szczęśliwa więc świetnie Cię rozumiem. W moim przypadku żeby podtrzymać taką wagę nie musiałam specjalnie się objadać, jakoś samo tak zostało, od kilku lat moja waga nie spada poniżej 50 i nie rośnie powyżej 54 kg,a ani się nie odchudzam ani nie "tuczę" może u Ciebie będzie podobnie :)
Pamiętaj małe jest piękne, a w sprawie utrzymania wagi, rób to co robiłaś przez ostatni okres.
Jeśli chciałaś - gratuluję. Zacznie gorzej jest przytyć niż schudnąć, wbrew temu co się wszystkim wydaje.
Ja kiedyś też byłam chudzinką, w wieku 15-16 lat ważyłam jakieś 42-43kg. To chyba dość mało. A potem mi się przytyło i mimo, że mam teraz wagę normalną ( chyba nawet w dolnych granicach tego zakresu) trochę tęsknię za niedowagą. :P
Gratuluję. Ja cię rozumiem doskonale, bo mam ten sam problem. Jestem wysoka, a dochodzę do max 54. Chciałabym dobić do 60,ale wszelkie próby kończyły się fiaskiem. Tu zapomni się o śniadaniu, to nie ma czasu an obiad, prościej zjeść wafelka zamiast drugiego śniadania...
Realnie podziwiam cię. Chciałabym też tego dokonać.
ja niestety z tych, którzy mają zupełnie odwrotny problem, ale cieszę się z Tobą. :) :)
Ja też raczej mam problem z nadwagą. Jednak osiągnięcie przez Ciebie celu jest czymś za co warto pogratulować - a więc: gratulacje! każdy zrealizowany cel budzi w nas niespożytą energię do życia, chłoń ją jak najdłużej;)
Od 2 lat bujam się między 52 a 56. Choć osobiście wolałabym pozostać na tej dolnej granicy, tak czy siak gratuluję i cieszę się razem z Tobą
I don't think the title of your article matches the content lol. Just kidding, mainly because I had some doubts after reading the article.
Your point of view caught my eye and was very interesting. Thanks. I have a question for you.
Your point of view caught my eye and was very interesting. Thanks. I have a question for you.