Zauważyłam ostatnio dość znaczącą zmianę w moim sposobie bycia.
Kiedyś umiałam jeść słodycze praktycznie bez przerwy. Lubiłam wszystko, od czekolady, przez żelki, galaretki, ciasta, ciasteczka, gumy, aż do cukierków. Kiedy w domu nie było żadnych z wymienionych, otwierałam paczkę rodzynek i je jadłam. Gdy zabrakło również ich, jadłam migdały.
Potrafiłam zjeść trzy tabliczki czekolady, jedną za drugą. Bez czekolady nie funkcjonowałam.
I nadeszła Wielkanoc 2013. Zdałam sobie sprawę, że nie jestem w stanie zjeść nawet jednej dziesiątej tego co jadłam kiedyś. Gdy kupuję czekoladę, starcza mi ona z reguły na kilka, a nawet kilkanaście dni. Wraz z moją kuzynką (która również zauważyła coś takiego u siebie) stwierdziłyśmy, że zaczynamy się starzeć. No cóż, kiedyś trzeba.
Pozdrawiam,
zielonamalpa
Zrezygnowałam niedawno z abonamentu w Legimi i szukałam czegoś, co go zastąpi. A ponieważ aktualnie…
Każdy z nas ma pewne tematy, które przyciągają go jak magnes. Takie, które siedzą nam…
Żałowaliście kiedyś jakiejś współpracy recenzenckiej? Ja trochę żałuję właśnie w tym momencie. Zrzutka Haywardów Janice…
Kopia doskonała Małgorzaty Rogali to thriller, którego fabuła w znacznej części dzieje się we Francji.…
Serial Śmierć i inne szczegóły (ang. Death and other details) z zapowiedzi wydawał się serialem…
Pamiętacie, jak tydzień temu zachwycałam się poprzednim odcinkiem Doctor Who? I jak miałam nadzieję, że…
View Comments
Myślę, że to nie starzenie tylko dorastanie, wraz z którym zmieniają się rożne życiowe i smakowe preferencje.
rozbawił mnie ten wpis!
też coś takiego mi się przytrafiło, ale zapewniam, że to przejściowe ;)
W sumie wolałabym, żeby i przeszła ta ochota na słodycze na stałe, za dużo pieniędzy się na nie wydaje:(