Categories: Bez kategorii

Nasze małe zmartwychwstania

Myślę, że życie każdego z nas przypomina trochę sinusoidę – raz jest lepiej a raz gorzej. Niektóre dołki są o wiele głębsze niż pozostałe.

Gdyby życie porównać do białego światła, to okaże się, że ma ono kilka, a nawet kilkanaście płaszczyzn, jak światło barw. Dla każdej z nich można by poprowadzić osobną krzywą na wykresie.

Najniższe dołki w każdej dziedzinie przeważnie kończą się po jakimś czasie i następuje okres poprawy. Niekiedy wychodzimy z dołka sami, innym razem ktoś nam pomaga. Świadomie lub nieświadomie.

Takie wyjście, podniesienie tyłka z depresji, czy nawet wzięcie się w końcu do roboty możemy nazwać naszym małym zmartwychwstaniem. Sama przeżyłam takich kilkanaście, najczęściej dotyczyły one chłopaków i złamanego serca jeszcze w czasach gimnazjum. Tak, je również wliczam, w końcu wtedy strasznie to przeżywałam. Inne dotyczyły różnych okresów zawieszenia, problemów z ludźmi, którzy wcale nie chcieli dla mnie dobrze. Taką osobą była pewna Paulina, z którą zawsze rywalizowałyśmy o najlepsze oceny. Może bardziej ona, bo… W sumie to nie będę oceniać tego po tylu latach. W każdym razie bardzo mnie poniżała i ośmieszała, szczególnie w obecności chłopaka, który mi się podobał. Dodatkowo byłam dość niesprawiedliwie traktowana, ponieważ jej mama była dyrektorem szkoły, do której chodziłyśmy. Paulina zawsze miała więc łatwiej. Udało mi się po tym pozbierać dopiero, kiedy przeszłam na kolejny etap edukacji i nasze drogi się rozeszły.

 

A jakie „zmartwychwstania” przeżyliście Wy? Podzielcie się swoimi historiami.

 

Pozdrawiam,

zielonamalpa

Zielona Małpa

View Comments

  • Temat bardzo mi bliski, gdyż sama rok temu przeżyłam "duchowe zmartwychwstanie", po latach dźwigania krzyża. W sytuacjach trudnych człowiek ma wrażenie, że świat się na niego uwziął, a po wszystkim czeka na niego tylko bezdenna przepaść. Z własnego doświadczenia wiem, że koniec czegoś jest zawsze początkiem czegoś innego i mimo bólu i przykrości, ostatecznie przeżywa się katharsis. Jak to mawia moja mama "to co dajemy od siebie, wróci do nas prędzej czy później ze zdwojoną siłą". Być może Paulina kiedyś zrozumiała swoje zachowanie :)

    • Mam nadzieję, że rozumiała. Choć ostatnio rozmawiałam z moją znajomą i dowiedziałam się, że Paulina obecnie znana jest ze swej dwulicowości, co już w podstawówce mogłam u niej zaobserwować. No ale życzę jej najlepszego jak wszystkim.

  • Witaj,
    strasznie mi się podoba ten wpis. Mam troszkę więcej wiosen za sobą niż ty (Hm.a co to jest wiosna?!). Czapka z głów za to co napisałaś. Otacza mnie wiele młodych osób, które swoim zachowaniem, tym co mówią, jak się zachowują doprowadzają do prostego wniosku, że życie dla nich to luzik. Po przeczytaniu Twojego wpisu wróciłaś mi wiarę i to jest to moje małe zmartwychwstanie. Ten powrót ze złej drogi, że wszyscy młodzi są tacy sami.
    Wszystkiego dobrego, nie zmieniaj kursu.
    Ps. Roibosa kiedyś piłem często. Lubiłem z cytryną. Przypomniałaś mi o nim i pewnie po świętach wypiję by przypomnieć sobie jego smak.

Share
Published by
Zielona Małpa

Recent Posts

Krew elfów – Andrzej Sapkowski

Zrezygnowałam niedawno z abonamentu w Legimi i szukałam czegoś, co go zastąpi. A ponieważ aktualnie…

11 miesięcy ago

Bad Influence: The Perils of Kidfluencing

Każdy z nas ma pewne tematy, które przyciągają go jak magnes. Takie, które siedzą nam…

1 rok ago

Zrzutka Haywardów – Janice Hallet

Żałowaliście kiedyś jakiejś współpracy recenzenckiej? Ja trochę żałuję właśnie w tym momencie. Zrzutka Haywardów Janice…

1 rok ago

Kopia doskonała – Małgorzata Rogala

Kopia doskonała Małgorzaty Rogali to thriller, którego fabuła w znacznej części dzieje się we Francji.…

2 lata ago

Śmierć i inne szczegóły, czyli piękna wydmuszka

Serial Śmierć i inne szczegóły (ang. Death and other details) z zapowiedzi wydawał się serialem…

2 lata ago

Empire of Death

Pamiętacie, jak tydzień temu zachwycałam się poprzednim odcinkiem Doctor Who? I jak miałam nadzieję, że…

2 lata ago