Jeśli chodzi o literaturę szpiegowską, nie miałam z nią do tej pory do czynienia. Choć jestem fanką przygód agenta 007 Jamesa Bonda, nigdy nie odważyłam się przeczytać żadnej książki Iana Fleminga. Trafiła w moje ręce książka Kulawe konie Micka Herrona, która należy do gatunku thrillera szpiegowskiego. Miałam pewne obawy, bo to jednak nie moje klimaty…
Slough House to miejsce przeznaczone dla odrzuconych agentów MI5. Trafiają tu ludzie, którzy przez używki lub duże wpadki nie mogą kontynuować szpiegowskiej kariery, ale z pewnych względów nie mogą także zostać całkowicie zwolnione z wywiadu. Pracownicy Slough House pod zwierzchnictwem paskudnego Jacksona Lamba porządkują dokumenty, tworzą transkrypcje i robią inne rzeczy, które kryją się pod określeniem „nudna papierkowa robota”. Nikt nie chce trafić do Slough House…
Wielką Brytanię obiega informacja, że został porwany chłopak, a porywacze za dwa dni zetną mu głowę za 48 godzin, a nagranie z morderstwa pokażą światu. Pracownicy Slough House, zwani kulawymi końmi, zostają wmieszani w akcję. W końcu są agentami, więc co mogą zrobić?
Kulawe konie to thriller w bardzo mrocznym klimacie. Zło i nienawiść sączy się ze stron, na których pokazany jest wątek porwanego chłopaka i jego porywaczy. Temu światu dużo brakuje do perfekcji. Wątek pracowników Slough House przepełniony jest beznadzieją, która wynika z wykluczenia z grona Regent’s Park. W tym świecie czyny mają konsekwencje i nie da się wszystkiego odkręcić kilkoma słowami pocieszenia czy przeprosinami. To brutalna rzeczywistość, w której nie ma miejsca na pomyłki.
Choć głównym bohaterem serii Slough House niewątpliwie jest Jackson Lamb, w Kulawych koniach pierwsze skrzypce gra River Cartwright. Młody agent został wykluczony z Regent’s Park przez swoją fatalną pomyłkę podczas ćwiczeń. Wciąż analizuje, czy błąd rzeczywiście leżał po jego stronie. Pokazanie Slough House z jego perspektywy w pierwszym tomie jest bardzo dobrym zagraniem – nie stawia ciężkostrawnego bohatera w centrum uwagi, ułatwiając wejście czytelnika w realia powieści.
Jackson Lamb to człowiek przez wszystkich uważany za ohydnego – ma sporą nadwagę, zawsze poplamione ubrania i beka oraz pierdzi bez względu na towarzystwo. Dodatkowo ma paskudny charakter i na stanowisku trzymają go tylko stare, chyba już przeterminowane, koneksje. Trudno jest go lubić, nawet kiedy jego działania ostatecznie do czegoś prowadzą.
Cała reszta bohaterów, zarówno kulawych koni, jak i innych osób, została skrupulatnie wykreowana i w zasadzie nie mam się czego doczepić. Jak na ilość bohaterów i tak jestem zdziwiona, że tak wiele po lekturze jeszcze mam w głowie.
Początek książki odrobinę mnie zniechęcił. Ale tylko odrobinę. Jako, że seria o Slough House ma wielu bohaterów, autor w pierwszych rozdziałach przedstawia kolejno kulawe konie, pokazując, co robią, gdzie w budynku mają swoje stanowisko pracy i, co najważniejsze, ich historie. Nie jest to więc dynamiczne rozpoczęcie serii, ale wręcz nieco nudne. Nie ma się jednak co zniechęcać, bo kiedy już zaczyna się dziać, to nie przestaje do ostatniej strony.
W Kulawych koniach wszystko ładnie się zgrało na naprawdę interesującą całość. Ciekawie napisani bohaterowie, konsekwentnie nieprzyjazne tło wydarzeń i dobrze stworzony wątek główny sprawiły, że nie mogłam oderwać się od lektury. Było to moje pierwsze podejście do literatury szpiegowskiej, więc nie mam odniesienia do innych książek czy autorów. Natomiast pierwsze spotkanie wywarło na mnie bardzo dobre wrażenie!
AppleTV wykupiło prawa do ekranizacji serii i szykuje się serial z Garym Oldmanem. Kiedy już wyjdzie, chętnie rzucę na niego okiem. Już wiem, że fabularnie mi się spodoba.
Czytałeś Kulawe konie?
Jakie książki z gatunku thrillera szpiegowskiego polecasz?
Podziel się w komentarzu!
Akredytacja 14/05/2020
Zrezygnowałam niedawno z abonamentu w Legimi i szukałam czegoś, co go zastąpi. A ponieważ aktualnie…
Każdy z nas ma pewne tematy, które przyciągają go jak magnes. Takie, które siedzą nam…
Żałowaliście kiedyś jakiejś współpracy recenzenckiej? Ja trochę żałuję właśnie w tym momencie. Zrzutka Haywardów Janice…
Kopia doskonała Małgorzaty Rogali to thriller, którego fabuła w znacznej części dzieje się we Francji.…
Serial Śmierć i inne szczegóły (ang. Death and other details) z zapowiedzi wydawał się serialem…
Pamiętacie, jak tydzień temu zachwycałam się poprzednim odcinkiem Doctor Who? I jak miałam nadzieję, że…
View Comments
Your article helped me a lot, is there any more related content? Thanks!
Thanks for sharing. I read many of your blog posts, cool, your blog is very good.
Your point of view caught my eye and was very interesting. Thanks. I have a question for you.
Thanks for sharing. I read many of your blog posts, cool, your blog is very good. https://accounts.binance.com/register/person?ref=QCGZMHR6