Chęć przeczytania czegoś leciutkiego jak piórko pojawiła się u mnie jeszcze w grudniu. Ale ze względu na natłok obowiązków i całkowity zastój kulturalny pod koniec zeszłego roku, zrezygnowałam z tego pomysłu. Jednak w styczniu zaczęłam czytać Biuro przesyłek niedoręczonych Nataszy Sochy i w wolnych chwilach między krwawymi kryminałami doczytywałam kolejne rozdziały.
Zuzanna wraz ze swoją lotopałanką karłowa, Karoliną, przeprowadziła się właśnie do małego miasteczka, aby zacząć pracę w Biurze Przesyłek Niedoręczonych. Rezygnuje ze swojego starego życia, aby zajmować się listami i paczkami, którym nie udało się trafić do adresata. Zuzanna, dzięki koleżance z pracy, Mili, trafia na dwa pliki bardzo intrygujących listów, które wysyłany przez te same osoby przez ponad trzydzieści lat nie trafiły do skrzynki odbiorcy. Zauważa dziwny związek między listami i postanawia, że jeszcze przed zbliżającymi się świętami Bożego Narodzenia znajdzie nadawców i sprawi, że w końcu po tylu latach się spotkają.
Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to bardzo subtelny klimat w powieści. Choć znaczna część historii napędzana jest klimatem świątecznym i chęcią niesienia dobra z okazji Bożego Narodzenia, historia jest bardzo uniwersalna. Nie trzeba w niej zmieniać dużo, aby przenieść ją w sam środek lata. Nic też nie stoi na przeszkodzie, żeby sięgnąć po nią jesienią, późną wiosną, czy w jakikolwiek inny czas roku. O ile jesteś w stanie znieść trochę klimatu świątecznego.
Do książki podeszłam z dystansem. Biuro przesyłek niedoręczonych miało być zgodnie z moimi oczekiwaniami prostą i niewymagającą lekturą. Przyznam się nawet, że myślałam o tej książce w kategorii „słaba”, ale potrzebowałam odrobiny klimatu świąt i akurat ta książka trafiła do moich rąk. Jak się okazało, książka ta zachwyciła mnie swoją prostotą, konstrukcją i subtelnością.
Po Biurze przesyłek niedoręczonych spodziewałam się sztampowego świątecznego romansidła, ale szybko okazało się, że wątek miłosny jest zaledwie jednym z wielu wątków w historii. W dodatku między dwójką ludzi poza wyraźną tęsknotą siedziała też cała ponad trzydziestoletnia historia ich życia, wzloty, upadki, związki i ogromna ilość determinacji, która przez tyle lat nie ostygła. Wątek miłosny był tylko przykrywką i elementem zapłonowym całego ciągu zbiegów okoliczności.
Przesłaniem tej książki, poza standardową zachętą do bycia dobrym, jest to, aby być bardziej świadomą osobą i zwracać większą uwagę na ludzi z otoczenia, bo za długo hodowaną skorupką może kryć się człowiek o naprawdę bogatym wnętrzu i ciekawym życiu.
Jak najbardziej! To niewymagająca lektura, która niezwykle szybko wciąga w fabułę. Równocześnie mimo dość prostej fabuły książka zaskakuje i choć nie są to elementy zaskoczenia, które drastycznie zmieniają nasz światopogląd, nadal wywołują pewne wrażenie.
Mam nadzieję, że przed kolejnymi świętami uda mi się dorwać do książki w podobnym klimacie i tym razem czytać ją w otoczeniu świątecznych ozdób. Kto wie? Może uda mi się poczuć tę kompletnie zapomnianą magię świąt?
Zrezygnowałam niedawno z abonamentu w Legimi i szukałam czegoś, co go zastąpi. A ponieważ aktualnie…
Każdy z nas ma pewne tematy, które przyciągają go jak magnes. Takie, które siedzą nam…
Żałowaliście kiedyś jakiejś współpracy recenzenckiej? Ja trochę żałuję właśnie w tym momencie. Zrzutka Haywardów Janice…
Kopia doskonała Małgorzaty Rogali to thriller, którego fabuła w znacznej części dzieje się we Francji.…
Serial Śmierć i inne szczegóły (ang. Death and other details) z zapowiedzi wydawał się serialem…
Pamiętacie, jak tydzień temu zachwycałam się poprzednim odcinkiem Doctor Who? I jak miałam nadzieję, że…
View Comments
I don't think the title of your article matches the content lol. Just kidding, mainly because I had some doubts after reading the article.
Thank you for your sharing. I am worried that I lack creative ideas. It is your article that makes me full of hope. Thank you. But, I have a question, can you help me?