Lubię wracać do tego, co jest mi dobrze znane. Dlatego po latach zdarza mi się obejrzeć ponownie jakiś film, który niekoniecznie wywiera na mnie takie same wrażenie, jak kiedyś. Po części zwalam to na moją dojrzałość (a osoba nazywająca się w sieci Małpą musi być dojrzała), a trochę na zmianę perspektywy.
Dziś zapraszam na wpis o filmach, które po latach kompletnie mnie zawiodły.
Takim filmem jest Honey z Jessicą Albą w roli głównej. Tytułowa Honey jest młodą i ambitną tancerką z odważnymi planami. Pragnie zostać profesjonalnym choreografem, ale nie jest to takie proste, jak może się wydawać. Kiedy dostrzega dla siebie szansę, wykorzystuje ją.
Jakieś 12 lat temu uważałam Honey za największe dzieło kinematografii. Bo film łączący taniec, karierę i miłość musiał spodobać się młodej Małpce, która nie miała pojęcia, że kiedyś z tego wyrośnie. Honey potwornie nudzi, a główna bohaterka irytuje słodkim głosikiem i przesłodzonym wizerunkiem, połączonym z hip-hopowym slangiem. Dziś określiłabym ten film słowem miałki. Idealnie pasuje.
Wielu osobom podoba się przez odtwórczynię głównej roli i pod tym względem doskonale rozumiem fanów księżniczki popu. A ja pierwszy raz widziałam go… w szkole. W mojej podstawówce w trakcie lekcji oglądaliśmy filmy, kiedy szóstoklasiści pisali swoje próbne testy. I wtedy właśnie spodobał mi się film Crossroads – dogonić marzenia.
Kiedy kończy się szkoła, trzy dawne przyjaciółki postanawiają za namową jednej z nich spełnić swoje dziecięce marzenia. W tym celu wyruszają w podróż na drugi koniec Stanów Zjednoczonych.
Podobnie, jak Honey, Crossroads – dogonić marzenia to film o miłości i spełnianiu marzeń. Równie lekko podany i po latach wydaje się równie nijaki jak Honey. I nie pomaga tu nawet Britney. A właściwie, to nawet jej obecność nieco psuje i tak już nie do końca dobry film. Mimo, że zawiodłam się, oglądając go po latach, nadal mam do niego ogromny sentyment, ponieważ w podstawówce miałam dwie przyjaciółki, z którymi chciałyśmy podbić świat, jak trzy przyjaciółki z filmu. A wspomnienia lubią wracać.
Sarę Michelle Gellar znam przede wszystkim z roli Buffy w Buffy, postrachu wampirów. Cenię ją za tę rolę i ubóstwiam, ale w innych produkcjach jakoś nie wywarła na mnie takiego wrażenia. No, ewentualnie jeszcze w Szkole uwodzenia, którą pamiętam nieco mgliście.
W Nieodpartym uroku młoda właścicielka restauracji otrzymuje pomoc od magicznego kraba. Kobieta nie potrafi gotować, a dzięki szczypcie magii jest w stanie zaskoczyć nawet najbardziej wymagającego konesera.
Po latach w serialu przeszkadza mi przede wszystkim dziwaczny klimat filmu i potwornie wolny rozwój akcji. Jednocześnie ktoś przejechał charaktery bohaterów żelazkiem, albo nawet walcem drogowym. Nie wiem, jak film mógł mi się kiedyś podobać. Ale wiem już, że ja sprzed dziesięciu lat to nie ta sama osoba, co obecna ja. Może dlatego.
***
Jak widać, zmieniam zdanie przede wszystkim co do filmów romantycznych. Moje wytłumaczenie jest dość banalne. Otóż z wszystkich filmów, jakie oglądam, najczęściej wracam do tych romantycznych. Dlatego też w przypadku tych filmów jestem w stanie porównać wrażenia z seansów, które dzielą lata. W końcu nie ma nic tak dobrego na doła jak dobre romansidło. Czyto na ekranie, czy na papierze.
Zrezygnowałam niedawno z abonamentu w Legimi i szukałam czegoś, co go zastąpi. A ponieważ aktualnie…
Każdy z nas ma pewne tematy, które przyciągają go jak magnes. Takie, które siedzą nam…
Żałowaliście kiedyś jakiejś współpracy recenzenckiej? Ja trochę żałuję właśnie w tym momencie. Zrzutka Haywardów Janice…
Kopia doskonała Małgorzaty Rogali to thriller, którego fabuła w znacznej części dzieje się we Francji.…
Serial Śmierć i inne szczegóły (ang. Death and other details) z zapowiedzi wydawał się serialem…
Pamiętacie, jak tydzień temu zachwycałam się poprzednim odcinkiem Doctor Who? I jak miałam nadzieję, że…
View Comments
Ale to fajne obserwować....zmiany :) Bo tak się zmieniliśmy! Kiedyś fascynowało się "Honey" dziś to dla Ciebie banał :) Przyznam szczerze, że emocjonalnie nie przywiązuję się do żadnego filmu - ale na ich przykłądach również obserwuję zmiany w swoim sposobie postrzegania świata :)
Ja też nie przywiązuję się do filmów. No... może do Forresta Gumpa odrobinę :)
Lubię obserwować swój rozwój. Czasem wracam do starych wpisów na blogu, żeby porównać siebie sprzed pięciu lat i siebie teraz. Dwie różne osoby :P
Oooo"Forrest Gump" też jest dla mnie ponadczasowy :)
Ja mam tak z wieloma filmami że kiedyś mnie zachwycały A dziś nudzą
Na szczęście jest cała masa świetnych produkcji, które mogą dziś zachwycić :)
Ja po latach obejrzałam Crossroads z przyjaciółkami przy ginie i nieźle się bawiłyśmy :D
Żałuję, że sama nie wspomogłam się w ten sposób :) Upojenie nieco łagodzi odbiór takich filmów :)
Upojenie i głupkowate komentarze przyjaciółek - polecam takie zestawienie na przyszłość :)
Filmy nie wytrzymały próby czasu, ale z drugiej strony te gwiazdki z obsady również ;) Na szczęście jest trochę klasyki kina i trochę twórców, którzy zawsze gwarantują wysoką jakość.
Akurat szkoda, że Sarah Michelle Gellar nie trafiła na żadną dobrą produkcję po serialu Buffy, Postrach wampirów. Uważam, że jest świetną aktorką (czytałam też o jej poświęceniu dla ról) i gdyby udało jej się dostać ambitniejsze role niż prostytutki, czy filigranowe blondynki, być może byłaby dziś przodującą gwiazdą w Hollywood.
Żadnego z tych filmów nie oglądałam, ale patrząc na plakaty, mam wrażenie, że po prostu zmieniła się stylistyka i trochę przeszkadza ci ten, bądź co bądź, kolorowy kicz. Właściwie z większością filmów jest tak, że po pewnym czasie dostrzegamy w nich coraz więcej wad - żeby zaszła odwrotna sytuacja, ktoś musi nakręcić prawdziwe arcydzieło.
Kicz nie zawsze jest zły. Mam kilka ulubionych filmów romantycznych, które ogólnie nie różnią się zbyt mocno od podanych tu filmów. Niektóre nawet fabularnie błagają o pomstę do nieba, a jednak ich oglądanie sprawia mi ogromną przyjemność. Takim filmem jest choćby Pretty Man, czyli chłopak do wynajęcia. Kobieta autentycznie zakochuje się w wynajętym z agencji facecie. Żeby było zabawniej, za Pretty Woman nie przepadam :P
Nie przepadam za tego typu filmami, żadnego z nich nie widziałam. Ale zgadzam się, że niektóre filmy rozczarowują, gdy się do nich wraca, a niektóre wręcz przeciwnie - można je oglądać w kółko i zawsze znajdzie się coś nowego.
Myślę, że to zależy od filmu oraz naszego nastawienia. Podane filmy należą do gatunku filmów romantycznych, które z czasem straciły cały swój urok w moich oczach. Jest tylko garstka filmów romantycznych, które mogę oglądać po latach i nada mnie wzruszają. Po części na pewno odpowiedzialna jest gra aktorska, a po części fabuła. I nie ukrywajmy, że przede wszystkim kreacja bohaterów. Dobrze nakreślonego bohatera ogląda się świetnie w wieku 10 lat i w wieku 35.
ja mam tych filmów całe mnóstwo...
Podziel się tytułami :)
Czytając ten wpis, zastanawiałem się, czy sam mam takie produkcje, które wcześniej mi się podobały, ale po latach to już nie to samo. Najświeższym przykładem byłby chyba "Scary Movie" bądź "Straszny Film" po polsku. Dawniej ów pastisz gatunku śmieszył mnie do łez, ale ostatnio oglądając go z nudów w Halloween... wyłączyłem go po niecałej połowie
Ja też zwijałam się ze śmiechu przed ekranem te kilka(naście) late temu przy Strasznych Filmach. Jakieś dwa lata temu naszła mnie ochota na parodie i nie wytrzymałam do końca pierwszego z trzech, które miałam w planach obejrzeć. Poczucie humoru, jak widać, zmienia się dość drastycznie.
Thanks for sharing. I read many of your blog posts, cool, your blog is very good. https://www.binance.info/bg/join?ref=RQUR4BEO