Categories: Książki

Dygot, czyli baśń o niezwykłej normalności

Życie to jest jeden wielki dygot
Życie na prowincji niesie ze sobą wiele problemów, szczególnie kiedy jesteś odmieńcem. A czym jest życie w ciągłym strachu?

Dygot

Do przeczytania Dygotu zachęcił mnie w dużym stopniu Nicpoń Literacki, ale do zapoznania się z twórczością autora przekonał mnie swego czasu przede wszystkim Kac Killer. Czy książka okazała się tak dobra, jak oczekiwałam? Czy sięgnę także po inne książki Jakuba Małeckiego?

Fabuła

Fabułę Dygotu trudno jest opisać bez zdradzania zbyt wielu informacji. Książka ta jest bowiem opowieścią o trzech pokoleniach dwóch rodzin snutą na przestrzeni wielu lat. Na początku poznajemy Jana Łabendowicza u progu jego dorosłości. Śledzimy początki jego życia z Ireną, bierzemy udział w ich ślubie, narodzinach pierwszego dziecka, następnie drugiego. Z drugiej strony obserwujemy starania Bronka Geldy o Helenę, wesele, narodziny dziecka… Historia niby bardzo podobna do wszystkich, ale jednak wyjątkowa.
Drugi syn Łabendowiczów zostaje przeklęty przez starą Niemkę, która przez kilka lat mieszkała w ich domu a pod koniec II wojny światowej ucieka przed Armią Czerwoną. Janek tchórzy i zostawia ją na pastwę losu. Klątwa Niemki miała być zemstą. Drugi syn Łabendowiczów – Wiktor – rodzi się albinosem. Córka Geldów – Emilia – zostaje mocno poraniona podczas wybuchu granatu, tak jak zapowiedziała to Cyganka.

Odmienność

Odmienność w małych społecznościach nie jest łatwa. Ludzie potrafią być okrutni. Wystarczy nie podzielać ich poglądów, a można zostać wyrzutkiem. W jeszcze gorszej sytuacji znajdują się osoby wizualnie inne. W mojej rodzinnej wiosce mieszka dziewczyna, która farbuje włosy na dzikie kolory i ubiera się jedynie w czerń kontrastującą z jej bladą twarzą. Domyśl się, jakimi nazwami obdarowują ją mieszkańcy. I to chrześcijanie, którzy mają kochać bliźniego jak siebie samego.
Co w tej sytuacji może powiedzieć Wiktor Łabendowicz albo Emilia Gelda? Oboje jakoś radzą sobie z odmiennością, ale każdy z nich żyje w ciągłym strachu przed brakiem akceptacji. A na prowincji jest to znacznie trudniejsze niż w mieście, które zapewnia odrobinę anonimowości i dystansu.

Bohaterowie

Dygot nie ma głównego bohatera. Przynajmniej takiego klasycznego. Tu znajdziesz bohatera zbiorowego w postaci rodziny Łabendowiczów i rodziny Geldów. Dzięki temu w trakcie czytania ma się wrażenie, że płynie się przez czas i przestrzeń, towarzysząc obu rodzinach w codzienności.
Z pewnością nie każdemu spodoba się Dygot. Warto jednak mimo uprzedzeń sięgnąć po tę niezwykłą książkę. Kiedy przeczyta się kilkadziesiąt stron, nie sposób oderwać się od niej na dłużej niż kilka godzin. Bohaterowie są tak realni, że niemal wychodzą ze stron powieści, a lektura zamienia się w przeżycie, wzbudza intensywne emocje i głęboko porusza pozostając na długo w pamięci.

Język

Jakub Małecki ma z całą pewnością ogromny talent do snucia opowieści o codzienności. Czasem tylko wplata w historię elementy na granicy rzeczywistości. Innym razem unieszczęśliwia rodzinę albo jej członka, aby mogła ona wyciągnąć wnioski. W Dygocie nic nie dzieje się przypadkiem, wszystko ma swoją przyczynę, choć bohaterowie nie zawsze zdają sobie z tego sprawę. To trochę tak, jak w rzeczywistości – dopiero spojrzenie na sytuację z szerszej perspektywy pozwala na uzyskanie pełnego obrazu.
Dygot nie sili się na formułowanie morałów. Nie znajdziesz w nim nawet zbyt wielu mądrości życiowych. Po przeczytaniu tej książki przychodzą jednak pewne refleksje. Myślę, że każdy odbierze Dygot trochę inaczej. Po swojemu. Ja zwróciłam uwagę na podobieństwa między pokoleniami. Zawsze wydaje się, że pokolenia tak bardzo różnią się między sobą. Rodzice sami podkreślają, że za ich czasów było inaczej. I było. Ale oni też kombinowali, też uprawiali seks pozamałżeński, też zdradzali, też oszukiwali, też kochali, też odczuwali niepewność, też się starali. Może metody były inne, może używali innych narzędzi, może rozrywka wyglądała trochę inaczej, ale patrząc na to z szerszej perspektywy – nic się nie zmieniło. Poza ludźmi, którzy zostali wydani na świat przez poprzednie pokolenie.
O innych książkach przeczytasz w kategorii KSIĄŻKI.
Zielona Małpa

View Comments

  • Szczerze mówiąc fabuła książki nie bardzo mnie zachęciła i raczej wolę jednego głównego bohatera.

  • Nie czytałam "Dygotu",więc trudno mi się wypowiadać, ale nawet po zapoznaniu się z Twoją recenzją mogę się założyć, że wiem, jaki autor ma problem - wykorzystuje wszystkie motywy, które gdzieś się już pojawiły, ale nie dodaje nic od siebie. Chociażby ta powtarzalność pokoleń, to dobrze widać chociażby u Marqueza... Raczej nie przeczytam.

  • I don't think the title of your article matches the content lol. Just kidding, mainly because I had some doubts after reading the article.

Recent Posts

Krew elfów – Andrzej Sapkowski

Zrezygnowałam niedawno z abonamentu w Legimi i szukałam czegoś, co go zastąpi. A ponieważ aktualnie…

1 rok ago

Bad Influence: The Perils of Kidfluencing

Każdy z nas ma pewne tematy, które przyciągają go jak magnes. Takie, które siedzą nam…

2 lata ago

Zrzutka Haywardów – Janice Hallet

Żałowaliście kiedyś jakiejś współpracy recenzenckiej? Ja trochę żałuję właśnie w tym momencie. Zrzutka Haywardów Janice…

2 lata ago

Kopia doskonała – Małgorzata Rogala

Kopia doskonała Małgorzaty Rogali to thriller, którego fabuła w znacznej części dzieje się we Francji.…

2 lata ago

Śmierć i inne szczegóły, czyli piękna wydmuszka

Serial Śmierć i inne szczegóły (ang. Death and other details) z zapowiedzi wydawał się serialem…

2 lata ago

Empire of Death

Pamiętacie, jak tydzień temu zachwycałam się poprzednim odcinkiem Doctor Who? I jak miałam nadzieję, że…

2 lata ago