Poszłam więc (z męską obstawą) do dziekanatu, aby porozmawiać z jedną pań i osobiście zwrócić uwagę na błąd. Nawet wydrukowałam stronę internetową i felerny kwestionariusz, aby mieć podkładkę do tego, co mówię. Okazało się, że ktoś poszedł już tego dnia do dziekanatu i do działu rekrutacji i udało mu się to załatwić. Na pewno jakiś chłopak, bo kto posłucha dziewczyny o wzroście metr sześćdziesiąt? Ale przynajmniej nie zmarnowałam czasu, bo przy okazji załatwiłam skierowanie na badania lekarskie w dziale rekrutacji.
Łaziłam cały dzień nabuzowana negatywnymi emocjami. Trochę jak pszczoła. Bzzzzz… Jednocześnie czułam motywację do działania. Chciałam załatwić to sama, bo jak się nie załatwi całego, to nie załatwi się wcale. Takie moje zdanie.
Dobrze, że chociaż pogoda śliczna. Wiosenna taka.
Pozdrawiam,
Zielona Małpa
Zrezygnowałam niedawno z abonamentu w Legimi i szukałam czegoś, co go zastąpi. A ponieważ aktualnie…
Każdy z nas ma pewne tematy, które przyciągają go jak magnes. Takie, które siedzą nam…
Żałowaliście kiedyś jakiejś współpracy recenzenckiej? Ja trochę żałuję właśnie w tym momencie. Zrzutka Haywardów Janice…
Kopia doskonała Małgorzaty Rogali to thriller, którego fabuła w znacznej części dzieje się we Francji.…
Serial Śmierć i inne szczegóły (ang. Death and other details) z zapowiedzi wydawał się serialem…
Pamiętacie, jak tydzień temu zachwycałam się poprzednim odcinkiem Doctor Who? I jak miałam nadzieję, że…
View Comments
Tak to jest z tymi konkursami... Nie koniecznie wyniki zawsze są sprawiedliwe. A szkoda, bo czasami, aż odechciewa się brać udziału w innych.
To bardzo podcina skrzydła :(
Widocznie kryteria jury były specjalne...dla mnie twój pomysł i wykonanie zasługiwały na nagrodę, myślę też, że wielu czytelników bloga doceniło ....
Często czytam na blogach lub znam z rozmów z młodymi ludźmi, że na uczelniach różnie się dzieje i to nie tylko w kwestii biurokracji, ale także podejścia do studenta, a programy niektórych kierunków świadczą o tym, ze uczelnie dbają głównie o etaty dla swoich pracowników, a nie o poziom kształcenia...
Pozdrawiam ciepło :-)
Rozmawiałam ostatnio z koleżanką, której chłopak studiuje na tej samej uczelni co ja, ale na innym wydziale. Tam studentów traktuje się z szacunkiem, nie "gnoi" jak często na wydziale chemicznym. A nawet i tu różni się podejście do studenta od tego, z jakiej katedry jest dany prowadzący.
O gustach się nie dyskutuje, pewnie, że można mieć uwagi do decyzji jury (mnie się tam mój wpis podobał, ale jury już nie )A konkursy na zblogowanych traktuje jedynie jako formę promocji- staram się nie naginać stylu do potrzeb, raczej wplatam w swoja narrację, co jak widać nie zawsze jest skuteczne. Co zaś tyczy się załatwiana spraw w dziekanatach, to od wielu lat nic się nie zmieniło- człowiek zastanawia się, czy nie trafił do fabuły "Zamku" F. Kafki.
Z gatunkiem buirwa cieżko wygrać :) jak i z biurokracja. Pamiętaj - papier przyjmie wszystko - tak mi wmawiali przez całe studia:)
Masakra Twój wpis zasługiwał na nagrodę, wygrany wpis żenada ;p
Ten konkurs to faktycznie jakaś kpina.
Mój dziekanat i tak jest chyba najbardziej przychylny z wszystkich na uczelni. Ale różne historie słyszałam :)
Jak połowa konkursów w sieci :)