Troszkę dobija mnie, że Internet, a w szczególności Facebook, Twitter i różne podobne strony, stały się miejscem, gdzie świat dowiaduje się o zaręczynach Kasi, zanim rodzice Kasi się o nich dowiedzą, albo znajomi Kasi, spotkani raz jedyny na wycieczce do Krakowa, widzą zdjęcie z ultrasonografu dziecka Kasi, zanim jej rodzice w ogóle dowiedzą się, że ich córka jest w ciąży, albo nawet w ogóle ma chłopaka.
Świat trochę zwariował. Po co wystawiać się swoją prywatność na dyskusję innych osób aż w takim stopniu? Rozumiem, że każdy chciałby się pochwalić, że był na Bahamach, czy w Honolulu. To zrozumiałe, bo ludzie chwalili się tym od zawsze. Czasem mam wrażenie, że niektórzy znajomi nie jadą na urlop, aby odpocząć, ale po to, by przebić swoich znajomych. Z mojej perspektywy jet to śmieszne, ale sama też czuję presję, żeby czymś się pochwalić od czasu do czasu. Bez tego nie istnieję, bo nie jestem dość interesująca. Wiadomo.
W pewnym momencie obnażania swojej prywatności dochodzi się do „etapu”, w którym trzeba pochwalić się kupką dziecka, bo akurat nic ciekawszego się nie wydarzyło. A nie każdy chce to oglądać. Social media uzależniają. I to równie mocno, co alkohol i papierosy. Robią to jednak znacznie subtelniej. Nie dajmy się w to wciągnąć.
Pozdrawiam,
Zielona Małpa
Zrezygnowałam niedawno z abonamentu w Legimi i szukałam czegoś, co go zastąpi. A ponieważ aktualnie…
Każdy z nas ma pewne tematy, które przyciągają go jak magnes. Takie, które siedzą nam…
Żałowaliście kiedyś jakiejś współpracy recenzenckiej? Ja trochę żałuję właśnie w tym momencie. Zrzutka Haywardów Janice…
Kopia doskonała Małgorzaty Rogali to thriller, którego fabuła w znacznej części dzieje się we Francji.…
Serial Śmierć i inne szczegóły (ang. Death and other details) z zapowiedzi wydawał się serialem…
Pamiętacie, jak tydzień temu zachwycałam się poprzednim odcinkiem Doctor Who? I jak miałam nadzieję, że…
View Comments
W zupełności się zgadzam, Niestety tak jest. Ja nie czuję potrzeby udostępniania mojego zdjęcia każdego dnia oraz podpisywania ich arcyciekawym monologiem, jakie to moje życie jest ciekawe. Niestety znam sporo osób, które tak robią...nie jest to dobre ani dla nich, ani dla tych, którzy muszą to oglądać ;)
Każdy z Nas odczuwa silną potrzebą zaistnienia. A jak lepiej można zaistnieć niż dodając na Fb zdjęcie z plaży z jakimś szałowym podpisem, jak się to świetnie nie bawisz... No cóż, grunt, żeby znaleźć umiar w tym szaleństwie. Bo takie portale są jak Simsy - ludzie przeżywają tam własne życie, a przecież to tylko gra i zaczynało się niewinnie.
Pozdrawiam i życzę samych chwil bez Facebooka. ;)
ja też niejednokrotnie zastanawiałam się nad tym przedziwnym znakiem naszych czasów... zamiast rozmów przy kawie, klikamy na "fejsbukowym" czacie... zamiast kartki z wakacji wysyłamy sms... świat zwariował, a internetowe możliwości ograniczają nasze realne znajomości. Kilku moich znajomych również zarzekało się na wszystkie świętości, że nigdy przenigdy nie zmieni się pod wpływem np. dziecka... teraz na portalu społecznościowym pisze TYLKO o dziecku... już powoli zapominam jak ona wygląda, bo na profil wrzucane są tylko zdjęcia dziecka... Uważam, że wszystko jest dla ludzi, tylko koniecznie musimy znaleźć równowagę i nie zatracać się w wirtualnym świecie :)
pozdrawiam i zapraszam do mnie ;)
W sumie wszystko idzie w tym kierunku, żebyśmy zamknęli się w kapsułach i w nich mieszkali 24h na dobę...
Mnie przeraża to (choć do dorosłych się nie zaliczam), że dziewięcioletnie dzieci wstawiają swoje #selfi (obiadki z krewnymi) i martwią się tym, że są brzydkie i tak dalej. Cały etap dojrzewania i reszty przyśpiesza przez nadmiar treści w Internecie... Nie dziwmy się, jak za kilka lat osobą pełnoletnią będą trzynastolatki (bo da się zauważyć, że niektóre strony są już 13+).
Udostępnianie co pięć minut statusu co się robi... Chodzenie z kimś przez Internet...
Aż mi smutno się zrobiło, gdzie świat zmierza :(
Pozdrawiam!
Thank you for your sharing. I am worried that I lack creative ideas. It is your article that makes me full of hope. Thank you. But, I have a question, can you help me?