Categories: Bez kategorii

Moja przerwa międzysemestralna

W końcu zasłużona przerwa międzysemestralna. Od piątku mam już wolne i nadrabiam zaległości serialowe. Akurat w Walentynki odzyskałam Karola Drugiego – mojego laptopa, który zaczął mi się wyłączać tuż przed sesją. Z tego powodu nie pisałam ostatnio żadnych notek, ani nie komentowałam zbytnio, bo miałam jedynie zastępczego netbooka, który się na mnie wypiął. Mój brat zainstalował na nim linuxa, co okazało się kompletnym niewypałem. Lubię ten system, ale zdecydowanie nie nadaje się on na mały ekran.

Mój laptop przeszedł operację przeszczepu dysku twardego. Okazało się, że dysk się uszkodził i dlatego Karol wyłączał się bez ostrzeżenia. Bałam się cokolwiek na nim robić, bo nie chciałam stracić wszystkich danych – głównie zdjęć, których nikt mi nie zastąpi. Kupiłam więc dysk zewnętrzny, skopiowałam wszystko na niego i zaniosłam Karola do sklepu, w którym go kupiłam. Miałam jeszcze takie szczęście, że załapałam się na gwarancję. Laptopa kupiłam dwa lata temu w lutym i zostały mi jeszcze dwa tygodnie gwarancji, kiedy zaczął się psuć. Pierwszy raz udało mi się skorzystać, więc jestem zadowolona z siebie.

Zainstalowanie wszystkiego i ściągnięcie aktualizacji zajęło mi tak naprawdę kilka dni. W końcu mogę przeglądać strony internetowe w normalnym rozmiarze! Nawet nie wiecie, jaki to luksus.

W trakcie przerwy międzysemestralnej czekają mnie jeszcze zapisy. Ten, kto czytał tego bloga, wie o czym mowa. Na szczęście tym razem w katalogu znalazły się kursy o takich godzinach, że nie będę umierała ze zmęczenia. A prowadzący wydają się być w porządku. Przynajmniej większość z nich. Jestem też zadowolona z godziny zapisów, bo od niej zależy, czy zapiszę się tak, jak bym chciała, czy może będę musiała kombinować na ostatnią chwilę.

Dzisiaj rano ustaliłam sobie idealną opcję – po wielu próbach dopasowania planu, ta jedna mnie zauroczyła. A ponieważ tym razem był tak duży wybór zajęć, to podeszłam do układania planu całkiem inaczej niż zwykle. Najpierw zrobiłam tabelkę, która posłużyła mi za siatkę godzin. Wpisałam w nią te kursy, przy których do wyboru była tylko jedna godzina. W ten sposób wykluczyłam już jakieś dwa inne kursy, które z jakiegoś powodu nachodziły na wykłady obowiązkowe. Nie wiem, kto to układa. Potem stworzyłam prostokąciki o odpowiednich wymiarach (tak, aby pasowały godzinowo do siatki) i układałam podpisane prostokąciki na siatce tak długo, aż nie byłam zadowolona z rezultatu.

Jak widać, nie jest za wesoło, ale najgorzej też nie jest. Środę w miarę możliwości poświęcę na Projekt Inżynierski (żółta karteczka) a co drugi piątek będę miała wolny. W sumie to nie wyszło tak źle. Pierwszy raz od drugiego semestru mój czwartek nie jest zawalony dziesięcioma godzinami zajęć. Na te trzy godziny laborek razy dwa patrzę z przymrużeniem oka, bo najczęściej trwają one około dwóch godzin z hakiem, a poza tym są interesujące i to przyjemność a nie przymus.

Teraz tylko trzymać kciuki, żebym się zapisała na to, co chcę. W innym wypadku będzie stres i zgrzytanie zębów.

 

Pozdrawiam,

zielonamalpa

Zielona Małpa

View Comments

Share
Published by
Zielona Małpa

Recent Posts

Krew elfów – Andrzej Sapkowski

Zrezygnowałam niedawno z abonamentu w Legimi i szukałam czegoś, co go zastąpi. A ponieważ aktualnie…

11 miesięcy ago

Bad Influence: The Perils of Kidfluencing

Każdy z nas ma pewne tematy, które przyciągają go jak magnes. Takie, które siedzą nam…

1 rok ago

Zrzutka Haywardów – Janice Hallet

Żałowaliście kiedyś jakiejś współpracy recenzenckiej? Ja trochę żałuję właśnie w tym momencie. Zrzutka Haywardów Janice…

1 rok ago

Kopia doskonała – Małgorzata Rogala

Kopia doskonała Małgorzaty Rogali to thriller, którego fabuła w znacznej części dzieje się we Francji.…

2 lata ago

Śmierć i inne szczegóły, czyli piękna wydmuszka

Serial Śmierć i inne szczegóły (ang. Death and other details) z zapowiedzi wydawał się serialem…

2 lata ago

Empire of Death

Pamiętacie, jak tydzień temu zachwycałam się poprzednim odcinkiem Doctor Who? I jak miałam nadzieję, że…

2 lata ago