Pierwszy tydzień nowego semestru mam za sobą. Poznałam już część swoich prowadzących i jak na razie mam mieszane uczucia. No ale nie da się ich tak po prostu ocenić po pierwszym zetknięciu. Z reguły dopiero egzamin pokazuje, czy prowadzący dużo wymaga i czy ćwiczeniowiec potrafi w odpowiedni sposób przekazać informacje.
Wczorajszy wykład z podstaw inżynierii chemicznej wywarł na mnie duże wrażenie – jeszcze nie wiem, czy pozytywne, czy nie, bo mam mieszane odczucia. Sam wykładowca stwierdził, że studenci go albo kochają, albo nienawidzą i nie ma nic pomiędzy. Z resztą, już po pierwszym wykładzie rozumiem dlaczego. I mniejsza o to, że studenci, którzy się spóźnili na te zajęcia, mają trochę przerąbane, bo wykładowca ten egzekwuje dobre wychowanie (co mnie bardzo cieszy, bo trzeba się umieć zachować i mieć szacunek do starszych i mądrzejszych od siebie).
Wśród opinii o prowadzących na mojej uczelni, wyczytałam, że po tym wykładzie mogę spodziewać się wielu, wielu informacji na temat chemii w życiu codziennym, które nie będą wymagane na egzaminie, bo występują raczej w postaci anegdotek. Dość dosadnych anegdotek. Już po pierwszym wykładzie koleżanka stwierdziła, że nie będzie chodziła, bo obrzydził jej jedzenie jajek, chleba i mięsa. Przykładowo, wykładowca stwierdził, że jesteśmy kanibalami, bo substancje z rozkładających się ciał na cmentarzach dostają się do wód gruntowych, a stamtąd do roślin, którymi się żywimy i patrząc na to od tej właśnie strony, jemy własnych przodków. Nie przytoczę więcej przykładów, bo nie chcę nikomu obrzydzić całej reszty życia.
W każdym razie wykład odbywa się w piątek o 7.30 i na pierwszym nikt nie spał, co jest dobrym znakiem. Z drugiej strony, widziałam, że niektórzy bledną pod wpływem słów płynących z ust prowadzącego. Kochać czy nienawidzić? Ja chyba wybiorę to pierwsze, bo mój żołądek jest odporny na wszystkie tego typu informacje, a wykład dzięki takim anegdotkom nabiera rumieńców.
Pozdrawiam,
zielonamalpa
PS Tak odnośnie dobrego wychowania, to przyuważyłam na facebooku informację, że na jednej z uczelni będzie obowiązkowy kurs z tej dziedziny. A kończyć będzie się egzaminem. Co o tym myślicie?
Zrezygnowałam niedawno z abonamentu w Legimi i szukałam czegoś, co go zastąpi. A ponieważ aktualnie…
Każdy z nas ma pewne tematy, które przyciągają go jak magnes. Takie, które siedzą nam…
Żałowaliście kiedyś jakiejś współpracy recenzenckiej? Ja trochę żałuję właśnie w tym momencie. Zrzutka Haywardów Janice…
Kopia doskonała Małgorzaty Rogali to thriller, którego fabuła w znacznej części dzieje się we Francji.…
Serial Śmierć i inne szczegóły (ang. Death and other details) z zapowiedzi wydawał się serialem…
Pamiętacie, jak tydzień temu zachwycałam się poprzednim odcinkiem Doctor Who? I jak miałam nadzieję, że…
View Comments
U siebie na uczelni też ma parę wykładów jak choćby dermatologia, która w prosty sposób zapobiega nadmiernemu jedzeniu czy to śniadania, czy też obiadu, ze względy na różne schorzenia skórne. Jak się widzi zdjęcia grzybicy lub innej choroby to się wszystkiego odechciewa. U mnie wykładowcy jak na razie są ok. Zobaczymy po pierwszym semestrze :)
Witaj.
No to wychodzi na to, że jestem kanibalem, a ja myślałam, że nic innego mnie nie poruszy w XXI wieku od zawartości parówki. Mój błąd :P. Pozdrawiam -> Beatrycze,
PS: Podkreśliłam tą notkę u siebie http://foch4ever.blog.pl/foszek-informator-o-bezsensownych-takich-tam-cz-1/
Jeśli się nie zgadzasz, napisz, a ja usunę :)
Ugh.. chyba też byłabym w grupie 'blednących' bo niestety średnio znoszę takie newsy.. Ale wykładowca musi być odjechany.. Poszłabym na zajęcia z nim z czystej ciekawości. :D
Wow, ten wykładowca musi być naprawdę ciekawym człowiekiem. Czuję, że też bym go polubiła, bo preferuję właśnie takich zakręconych, trochę dziwnych ludzi :D
Ale że jesteśmy kanibalami... Nie, to naprawdę okropne!
Chyba skierowałam bym się ku nienawiści, rzadko spotykam nauczycieli, których lubię, ot tak, po prostu. Trzymam kciuki. :)
Kończąc w tym roku szkołę średnią zauważam tendencję, że moje serce zdobywają nauczyciele przez wszystkich znienawidzeni. Tego wykładowcę z Twojej uczelni zapewne również bym pokochała, uwielbiam ludzi którzy mówią ciekawie i nietuzinkowo, ten się taki wydaje.
Na pewno dzięki takim anegdotom wykłady będą ciekawsze, chociaż żołądek może mieć ciężki wspomnienia. Osobiście chwilowo straciłam apetyt ;) Ja dopiero miałam dwa wykłady i jak na razie wykładowcy potrafili mnie zaciekawić i wzbudzić sympatię, zobaczymy co będzie dalej. Pozdrawiam
To co usłyszałaś to zwykły lans. pewien profesor w czasie festiwalu filmu kulinarnego poszedł jeszcze dalej mówiąc, że jesteśmy padlinożercami, ponieważ jemy mięso z trupów - chodziło mu o podkreślenie tego, jacy to dobrzy są wegetarianie. Został wybuczany. Nawet mój znajomy wegetarianin był zniesmaczony.
Heeem... Chyba to nie jest do końca dla mnie xD Chemia? Nieeee...
Masz rację, czas pokaże, jacy są wykładowcy ;) Ale efekty to chyba jednak w większości wynik twojej pracy, nie ich ;)
Witam i grzecznie się witam - bom kuturalna, coby nie było!!!
Co do wykładowcy, to tacy wydaje mi się kontrowersyjni potrafią nauczyć :)
Coś mi się wydaję, że wykłady polubiłaś...
Pozdrawiam studentkę - ach, jak ja Ci zazdroszczę, Młody mój na studia obowiązkowo!!!
http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/
http://kadrowane.bloog.pl/