Categories: Bez kategorii

Historia pewnego związku. I tego, co było później.

Historia związku

Cztery lata temu, dokładnie jeden dzień po moich szesnastych urodzinach, poznałam chłopaka, który zamieszał moim życiem. Nasze pierwsze spotkanie wynikło z przypadku, otóż umówiłam się z jego znajomym a on go podwiózł. Śmialiśmy się, że jest taksówkarzem dla swoich znajomych.

Na imię miał Piotrek. Był wysokim blondynem lekko przy kości z niebieskimi oczami i szczerym, lekko łobuzerskim uśmiechem na twarzy. Te cechy tworzyły mój ideał w tamtych czasach. Wtedy wydawał mi się świetnym chłopakiem, mimo że mało kto nazwałby go przystojnym. Spodobało mi się, że na powitanie pocałował mnie w rękę i był jakieś dziesięć razy milszy niż jego kolega, z którym się pierwotnie umówiłam. W dodatku jego ulubioną piosenką był jeden z utworów mojego ulubionego zespołu. Jak tu się nie zakochać?

Już następnego dnia dostałam od niego wiadomość na naszej klasie (tak, wtedy jeszcze ktoś tego używał), wydała mi się ona przeurocza. Zaczęliśmy ze sobą pisać, później się spotykać. Tu muszę dodać, że pracował jako kelner na dyskotece. Przy okazji robił też za ochroniarza i bodyguarda. To był powód, dla którego moi rodzice nie chcieli go nigdy spotkać i kazali mi zakończyć tę znajomość. Ale wiadomo, nie dałam się tak łatwo.

Jego największym marzeniem było zginąć ratując komuś życie w pożarze. Tak, był i nadal jest strażakiem. To jego marzenie było pierwszą rzeczą, która mnie w Piotrku przeraziła.

Na początku było idealnie, jak to zwykle bywa. Praktycznie cały czas ze sobą pisaliśmy, dzwoniliśmy do siebie, spotykaliśmy się w najdziwniejszych miejscach. Przykładowo na opuszczonym przystanku autobusowym w środku niczego. Nie wiem po co zbudowano ten przystanek. Po prostu stoi tak już od lat i nikt go nie używa. Aż dziw, że złomiarze jeszcze się do niego nie dobrali.

Drugim elementem, który mnie przeraził, to jego rodzina. Piotrek zaprosił mnie kiedyś na grilla do siebie do domu, żeby jego rodzice mnie poznali. Szczerze? Mam nadzieję, że nigdy więcej nie trafię na taką grupę ludzi. Otóż jedynie jego mama była miłą kobietą, z którą udało mi się porozmawiać w miarę normalnie. Jego siostra mierzyła mnie cały czas podejrzliwym wzrokiem, coś pomiędzy: „kim Ty w ogóle jesteś” i „to MÓJ brat!”. Babcia Piotrka wciąż krzyczała na wszystkich dookoła. Muszę też dodać, że fakt, że „Pyjter w końcu se znołd dziołcha”, był powodem do wezwania całej sąsiedzkiej ferajny, więc poza jego rodziną, na grillu było też dziesięć sąsiadek. Niestety wtedy nie uznałam tego za zły znak.

Najtrudniej było z jego ojcem. Po pierwsze, na jego ustach ciągle gościł sprośny uśmieszek, bez względu na to, czy patrzył na swoją żonę, córkę, sąsiadkę, czy mnie. Aż mnie ciarki przechodziły. Kazał mi mówić do siebie: Franz. Na dodatek powiedział Piotrkowi, żeby ze mną wpadł, wtedy go nie zostawię. Przy wszystkich. Wtedy chyba spaliłam największego buraka w życiu.

W połączeniu cała ta rodzina wyglądała na nieźle kopsniętą. Serio.

Jedną z cech, których nie znosiłam w Piotrku, było to, że czasem nie odzywał się dwa trzy dni ani do mnie, ani do nikogo innego. Siadał do samochodu, albo na skuter i jechał przed siebie zapominając o całym świecie. Wtedy zawsze się o niego denerwowałam, bo nie dawał znaku życia, a był raczej ryzykantem.

Byliśmy ze sobą kilka miesięcy i Piotrek zadzwonił do mnie o drugiej w nocy (co zdarzało mu się nierzadko, czasem kilka dni pod rząd). Powiedział mi, że dostał możliwość uczenia się we Wiedniu i wyjeżdża, i z nami koniec. Płakałam całą noc, a później nie umiałam się pozbierać przez najbliższe kilka dni. Dwa tygodnie później zadzwonił do mnie znowu, o podobnej porze, mówiąc mi, że zrezygnował z Wiednia i chce być w Polsce ze mną. Dałam mu więc szansę, bo był naprawdę słodki, przepraszając mnie za olanie mnie i te sprawy. Nie minął nawet miesiąc, kiedy odebrałam telefon, a Piotrek tłumaczył mi, że nie możemy być razem, bo on chce umrzeć w akcji i nie chce żebym wtedy cierpiała. Że hę? Kiedyś policzyłam wszystkie razy, kiedy ze mną zrywał i doszłam do pięciu (nauka w Wiedniu, nie chce, żebym cierpiała, musi przerwać ślub swojej znajomej, bo popełnia błąd, nie pasujemy do siebie i jeszcze jeden, którego nie pamiętam). Z czego cztery razy udało mu się namówić mnie, żebym do niego wróciła. Do dziś nie rozszyfrowałam, jak on to robił. Skubaniec widocznie opanował jakąś tajemną sztukę mnichów Shaolin. W sumie, to byłam wtedy strasznie niemądra, bo chyba każdy zauważyłby, że ktoś nim manipuluje.

Kiedy w końcu powiedziałam „nie”, zaczęło się robić niemiło. Złamałam serce chłopakowi, który zaczął mnie przerażać. Na początku dzwonił do mnie niemal co noc i głosem zbitego pieska próbował mnie namówić, żebym do niego wróciła. Kiedy jednak raz za razem byłam twarda i odmawiałam, skruszył się i na chwilę miałam spokój. Przez ostatnie trzy lata pisał do mnie co najmniej raz w miesiącu, pytając, co u mnie, próbując mnie odzyskać.

 

To, co było później

Raz się nieźle na niego zdenerwowałam. Byłam już wtedy z kimś innym, a Piotrek nie chciał dać mi spokoju. Postanowiłam się z nim spotkać i prosto w twarz jeszcze raz wytłumaczyć, że nie chcę się z nim kontaktować. Miałam nadzieję, że w ten sposób w końcu wbiję mu do głowy, że ułożyłam sobie życie i nie ma w nim na niego miejsca. Niestety chyba tylko zrobiłam mu nadzieję (nie wiem z czego to wywnioskował, bo byłam twarda i konkretna).

Później zaczął się dość nieprzyjemny okres. Otóż Piotrek chwilowo zdał sobie sprawę z tego, że nie ma ze mną szans. Zdarzało mu się wtedy po zmierzchu podjeżdżać samochodem pod mój dom i przez kilkadziesiąt minut wpatrywać w moje okno. Później odjeżdżał i dzwonił, że mnie widział i płakał. Do dziś przechodzą mnie ciarki na wspomnienie jego przerażającego głosu. Czasem odbierałam też od niego głuche telefony. Jeździł też w inne miejsca, w których bywaliśmy razem.

W międzyczasie z raczej pogodnego chłopaka zamienił się w emocjonalnie niestabilną kulkę kauczukową, która wciąż się do mnie dobijała. Z jednej strony zdaję sobie sprawę, że sam jest sobie winien, bo długo nie dopuścił do siebie mojej odmowy, ale z drugiej czuję się po części odpowiedzialna.

Miałam już wtedy oparcie w moim chłopaku, który pomógł mi się pozbierać, dodawał mi siły i po prostu był. Piotrek nie dawał jednak o sobie zapomnieć. Pewnego dnia postanowił się ze mną spotkać. Pomyślałam, że jeśli powiem mu prosto w oczy, że nic od niego nie chcę, to się odczepi. Za zgodą mojego chłopaka spotkałam się więc z Piotrkiem. Wtedy powiedział mi, że on tak łatwo się nie podda i zaczeka jeszcze 10 lat. Co ciekawe, dwa lata później, kiedy się znów spotkaliśmy, stwierdził, że zaczeka jeszcze 8. Skubany odliczał lata.

Kiedy w zeszłym roku mój chłopak ze mną zerwał, prawie natychmiast odezwał się Piotrek. Olałam jego wiadomości, bo cierpiałam już wystarczająco. Jednak po kilku tygodniach odpisałam. Rozmawialiśmy w ten sposób kilka dni. On pracował już wtedy w Niemczech, więc w domu bywał co dwa, trzy tygodnie. Udało mu się wyciągnąć mnie na pizzę. Cały rozentuzjazmowany stwierdził, że przywiezie mi do Polski Oktoberfest. Przywiózł więc cały wachlarz niemieckich piw i zaprosił mnie i swoich znajomych.

To była najgorsza domówka, na jakiej byłam kiedykolwiek. Prawie dwadzieścia osób stłoczonych w jednym niewielkim pomieszczeniu, z czego większość osób paliła papierosy. Komora gazowa. W pewnym momencie wszystko się przerzedziło i zostałam tylko ja z Piotrkiem. A on? Od razu zrobił minę smutnego pieska i zaczął się do mnie dobierać. Przepraszał mnie za to, że był taki okropny przez ostatnie kilka lat… Prawie mnie przekonał.

Wtedy też powiedział mi, że zaczeka jeszcze te 8 lat i dopiero wtedy zrezygnuje. Kiedy zrozumiałam, że odliczał ten czas, to musiałam się powstrzymać, żeby nie zaśmiać mu się w twarz. No ale już wiedziałam, że był trochę dziwny.

Po raz kolejny próbowałam mu wytłumaczyć, że nie chcę, żeby się ze mną kontaktował. Kiedy widziałam, że w ogóle nie interesuje go moje zdanie, coś zaczęło mnie łaskotać za okiem. Do coraz ostrzejszych słów doszły powstrzymywane łzy. Nikomu nie życzę, żeby znalazł się w takiej sytuacji. Na szczęście udało mi się zakończyć to spotkanie bez kruszenia własnych ścian. Na swoje nieszczęście w oczach Piotrka widziałam, że nadal mnie kocha, niewiele brakowało, by zaczął płakać. A płaczący facet, to moja pięta Achillesowa.

W końcu zdenerwowałam się na jego wiadomości na facebooku. Przestałam na nie odpowiadać. Napisałam mu jeszcze tylko, że nigdy więcej mu nie odpiszę, ani nie odbiorę jego telefonu. I to był przełom. No prawie. Udało mi się uwolnić od Piotrka na pół roku. Pół roku to najdłuższy okres, jaki on nie odzywał się do mnie w ogóle. Od grudnia do lipca.

W lipcu próbował się znów do mnie zbliżyć pod pretekstem porozmawiania o swojej obecnej sympatii. No cóż, chyba go jednak zdołowałam. Zbyłam go i znów mam spokój.

Ostatnio od wspólnych znajomych usłyszałam, że musiał zgolić włosy na głowie, bo podczas jakiejś biby pofarbował włosy na różowo. Na RÓŻOWO. Widziałam też zdjęcie przed zgoleniem i powiem, że humor od razu mi się poprawił.

 

Wpływ tej znajomości

Jak wiadomo, każda znajomość pozostawia jakieś piętno na naszym charakterze. Co zmienił we mnie Piotrek?

Przez kilka pierwszych miesięcy nienawidziłam samą siebie, swoje ciało, wszystko, co wiązało się z kontaktami z chłopakami. Dałam się zbliżyć tylko jednemu. Wstydziłam się, że pierwszy poważny związek (jak mi się wtedy wydawało) nie wypalił. Że skończyło się to w taki sposób.

To, że cały rok próbował namówić mnie do bliskich kontaktów cielesnych, sprawiło, że najpierw nikt nie mógł mnie pocieszyć, bo nie dałam się nawet przytulić, a potem, oswojona z tematem, stałam się zboczona. I to niestety pozostało do dziś. Może nie w jakiejś drastycznej formie, ale jednak.

Poza tym nie potrafię zaufać chłopakom. Jasne, z czasem, jak już poznaję kogoś trochę lepiej, to dopuszczam do siebie myśl, że rzeczywiście może mnie lubić i nie mieć wobec mnie złych zamiarów, ale to nie to samo. W ciągu tych kilku lat zaufałam bezgranicznie tylko jednemu, który później roztrzaskał moje serce w drobny pył. I znów muszę pracować nad tym od nowa.

 

 

Chciałam ostatecznie zamknąć ten rozdział, dlatego opisałam wszystko tak, jak to widzę. Myślę, że ta znajomość była toksyczna i nikomu nie życzę takich doświadczeń. Poza tym naprawdę dobrze mi zrobiło zrzucenie tego ciężaru z serca. Pomogło.

Dawna notka

 

Pozdrawiam serdecznie,

zielonamalpa

Zielona Małpa

View Comments

  • Bardzo toksyczna ta znajomość. Dobrze, że się od niej uwolniłaś. Ten chłopak miał jakieś psychopatyczne cechy.

    • Całkiem się nigdy nie uwolnię, bo mamy wspólnych znajomych, więc pewnie jeszcze kiedyś miniemy się przy okazji. Niestety.

  • Faktycznie trudna i nieprzyjemna sytuacja. Dobrze, że udalo Ci sie zakonczyc najpierw związek a później znajomosc z tym chlopakiem. Napewno ten związek jakoś się na Tobie odbił, ale nie da sie tego uniknąć wkoncu łączy się z nim kilka miesiecy Twojego życia. Pozdrawiam

    • Często wystarczy kilkudniowa znajomość, żeby coś w nas zmienić. Takie sytuacje też miałam. W zeszłym roku spotkałam chłopaka, dzięki któremu kilka lat temu pokochałam fizykę. A nasza znajomość trwała krótko, zaledwie jedna kilkudniowa wycieczka.

  • Faktycznie. Nie za przyjemna sytuacja. Musiałaś mieć w sobie naprawdę dużo siły, żeby zakończyć związek. Jestem pod wrażeniem. Na pewno wszystko potoczy się już dobrze. Pozdrawiam

    • Gdybym miała w sobie dość siły, to zakończyłabym to po jego pierwszej próbie zdobycia mnie ponownie. To, że udało mi się jakoś z tego wyjść, to złość i determinacja, które zbierały się we mnie od kilku lat.

  • Jest pod wrażeniem , że potrafiłaś to napisać. Ja nie potrafię. Miałam , mam podobny problem. Jako 15 zakochałam się. Miłość od pierwszego wejrzenia. Po deóch tygodniach byliśmy ze sobą Było super. Byłam buntowniczką , ale nie nawidziłam alkoholu. On pił jak go poznałam . Jednak powiedziąłam mu , że nie chce aby on pił. Był ryzykantem i ja też. Lubie adrenaline. Również poznałam jego rodziców. Matka alkoholiczka , ojciec lubi wypić , ale pracuje więc nie pije tak dużo . Miał jeszcze dwóch braci. On ( Rafał ) był najmłodszy , ale ode mnie starszy o 3 lata. Mi to nie przeszkadzało . Nie przeszkadzał mi nawet to , że nie skończył gimnazjum . Wczyscy mi odradzali ten związek, a rodzice przedewszystkim. Kradzieże , palenie ( paliłam już wcześniej ) , ćpanie. Uwielbiałam to. Jednak jak cały czas ktoś Ci mówi , że to nie człowiek dla Ciebie to zaczynasz wierzyć. Nagle zapragnęłam czegoś więcej. Dorosłości.? Byłam dziewicą . On nie był prawiczkiem . Chciał mnie " rozdziewiczyć " ale ja się nie zgadzałam . Nie chciałam . Może się bałam.? Zaczęły się problemy ze szkołą . Musiałam nadgonić zaległości. Mniej się spotykaliśmy . Aż potem zrobił to co zrobił. Zerwałam z nim . Kochałam go , ale nie mogłam mu w tedy wybaczyć. Nie mogłam żyć jak moja mama w wiecznym strachu( przezd mężem ) , a ja przed chłopakiem . Raz zrobił drugi raz się nei zawacha. Kochałam go... on mnie... Musiałam z nim zerwać. Tak było lepiej . W tedy zaczęła się u mnie depresja. Obwiniałam się za to , że tak mnie potraktował . Jak szmate . Czułam się tragicznie, a on mnie nachodził. Groził. Błagał. Śledził. Miał zakaz wchodzenia na teren szkoły . Nic nie dało mu rady . W pewnym momencie wszystko ustało. Zamiast się cieszyć prawie popełniłam samobójstwo . Kochałam go.... Winiłam siebie za wszystko. W koncu jakoś się podniosłam . Przyjaciele znajomi pomagali . Również spotkałam chłopaka . Czy się w nim kochałam .? Nie . Był świetnym przyjacielem . Jednak on mnie pokochał. W tym czasie Rafał mnie nachodził od czasu do czasu. Chodził z laskami które znam. Pojawiał się u mnie przezd domem . Olewałam to . Cierpiąc. On doskonale o tym wiedział. Kiedy dowiedział się , że jestem w nowym związku napisał do mnie sms że dla jego dobra było by gdybym z nim zerwała. Groził mi , że jak nie zerwe z Przemkiem to nie zawacha się go zabić , pobić. Przemkowi wszystko mówiłam . Bałam się wiec na boku spotykałam się z Rafałem żeby wybić mu to z głowy . Ja go nadal kochałam . Z Przemkiem jestem do tej pory . Już ponad 3 lata. ;) Rafał od czasu do czasu pisze, odezwie się, ale już się nie znęca. Kocham go i wybaczylam mu to co zrobił . Był moim perwszym chłopakiem , którego pokochałam, ale widocznie nie byliśmy sobie pisani . Teraz kocham Przemka i to z nim chce mieć dzieci , chce żeby on był moim mężem . Nic nas nie rozdzieli ..
    Trzymaj się i zaprszam do siebie ;)

    • Na pewno zerknę, jak tylko znajdę chwilę:)
      Jeśli chodzi o seks, to z Piotrkiem miałam podobnie. Byłam dziewicą, a on za wszelką cenę chciał to zmienić. Byłam jednak na tyle nieustępliwa, że nie udało mu się to.
      Jeśli chodzi o to, co czuję do Piotrka, to trudno powiedzieć. Coś tam jest, ale to już nie jest żadna miłość. Nie nienawidzę go, bo jest tylko człowiekiem, który pokochał nieosiągalną dla siebie osobę. Myślę, że to, co między nami jest, wynika z tego, że nasza znajomość bardzo namieszała zarówno w moim życiu, jak i w jego.

    • Nie kochasz Przemka, tak zrozumiałam, i chcesz mieć z nim dzieci? I ten język... nadal jesteś smarkata.

  • Też miałam trochę problemów z moim byłym chłopakiem, ale nie takie jak Ty. Mam nadzieję, że on w końcu raz na zawsze przestanie Cię nękać no i oczywiście ułożysz sobie życie ; >

  • Na szczęście już po wszystkim! Dobrze jest się oczyścić z rzeczy, któe nas gnębią...

  • Nawet nie wiesz jak mi pomogłaś. Ostatnio pisałam z gościem. Spotkaliśmy się raz on się od razu 'zakochał' ciągle wypisywał do mnie namawiał na spotkania, mimo że ja mu odmawiałam. Cieszę się, że od razu to ucięłam, bo mam wrażenie, że mogłoby się to skończyć podobnie. Pozbyłam się wyrzutów sumienia dzięki tobie. Przykre, że spotkało to ciebie, ale cieszę się, że to opisałaś, bo naprawdę możesz pomóc ludziom. ;)

  • Bardzo toksykogenny chłopak, dobrze że udało ci się to skończyć, nawet jak długo to trwało, ważne, że trzymasz postanowienia i oby więcej takich ludzi nie spotkać.

  • Pierwsza myśl ? WOW, masz mocny charakter! Ja nie wiem czy dałabym radę wyjść na prostą po toksycznym związku. Podziwiam Cię i życzę dalszego powodzenia ! :*

Share
Published by
Zielona Małpa

Recent Posts

Krew elfów – Andrzej Sapkowski

Zrezygnowałam niedawno z abonamentu w Legimi i szukałam czegoś, co go zastąpi. A ponieważ aktualnie…

11 miesięcy ago

Bad Influence: The Perils of Kidfluencing

Każdy z nas ma pewne tematy, które przyciągają go jak magnes. Takie, które siedzą nam…

1 rok ago

Zrzutka Haywardów – Janice Hallet

Żałowaliście kiedyś jakiejś współpracy recenzenckiej? Ja trochę żałuję właśnie w tym momencie. Zrzutka Haywardów Janice…

1 rok ago

Kopia doskonała – Małgorzata Rogala

Kopia doskonała Małgorzaty Rogali to thriller, którego fabuła w znacznej części dzieje się we Francji.…

2 lata ago

Śmierć i inne szczegóły, czyli piękna wydmuszka

Serial Śmierć i inne szczegóły (ang. Death and other details) z zapowiedzi wydawał się serialem…

2 lata ago

Empire of Death

Pamiętacie, jak tydzień temu zachwycałam się poprzednim odcinkiem Doctor Who? I jak miałam nadzieję, że…

2 lata ago