Z góry przyznaję się, że praktycznie nie potrafię ani trochę gotować.
Staram się jednak od czasu do czasu wykorzystać wujka Google, znaleźć ciekawy przepis i upichcić coś pysznego.
Jednym z takich dań było leczo.
Ku mojemu zdziwieniu wyszło mi całkiem dobre już za pierwszym razem. Smakowało całej rodzinie, co było dla mnie największą nagrodą.
Po kilku razach udało mi się na tyle zmodyfikować przepis, że właściwie każdy składnik ląduje na patelni, czy też w garnku w ilości „na oko”.
Myślę, że to dobry znak na przyszłość i wspaniała zachęta do kolejnych kuchennych improwizacji.
(Przepisami dzielić się nie będę, ponieważ nie o to chodzi na moim blogu.)
Pozdrawiam serdecznie,
zielonamalpa
Zrezygnowałam niedawno z abonamentu w Legimi i szukałam czegoś, co go zastąpi. A ponieważ aktualnie…
Każdy z nas ma pewne tematy, które przyciągają go jak magnes. Takie, które siedzą nam…
Żałowaliście kiedyś jakiejś współpracy recenzenckiej? Ja trochę żałuję właśnie w tym momencie. Zrzutka Haywardów Janice…
Kopia doskonała Małgorzaty Rogali to thriller, którego fabuła w znacznej części dzieje się we Francji.…
Serial Śmierć i inne szczegóły (ang. Death and other details) z zapowiedzi wydawał się serialem…
Pamiętacie, jak tydzień temu zachwycałam się poprzednim odcinkiem Doctor Who? I jak miałam nadzieję, że…