Szczelina Jozef Karika wydawnictwo Stara Szkoła

Naszła mnie ostatnio ochota na nieco cięższe klimaty. Znaczy się cięższe od kryminałów, ale jednocześnie bardziej oderwane od rzeczywistości. Postanowiłam poszukać czegoś z gatunku horroru. Nie chcąc od razu rzucać się na głęboką wodę, zdecydowałam się przeczytać książkę Szczelina Jozefa Kariki, współczesny horror z wątkiem tajemniczego miejsca.

Szczelina – Jozef Karika

Igor opowiada historię, która zniszczyła jego życie. Po skończeniu studiów trafił na staż z urzędu pracy, miał pomóc w sprzątaniu starego szpitala psychiatrycznego w celu wykorzystania budynku przez dewelopera. Podczas sprzątania Igor trafia na zamknięty metalowy sejf w jednym z dawnych gabinetów. Zaintrygowany próbuje go otworzyć. W środku znajduje jedynie kilka starych płyt gramofonowych i jakieś dokumenty medyczne. I siłę, która doprowadzi go do ruiny.

Książkę mogę podzielić na kilka zasadniczych części. W pierwszej z nich w głowie Igora pojawia się natrętna myśl o sejfie, którego nie potrafi otworzyć. Myśl ta nie opuszcza go i wierci mu dziurę w mózgu. Pragnienie poznania tajemnicy zamkniętego sześcianu zamienia się obsesję, której Igor w końcu ulega. Druga część to poznawanie tajemnicy znalezionych płyt i dokumentów. Sposób, w jaki został przedstawiony ten etap skojarzył mi się z króliczą norą, czy też rabbit hole (z angielskim określeniem spotykam się częściej), czyli metaforyczną ścieżką, która ma doprowadzić poszukującego do odkrycia prawdziwej natury rzeczywistości (moje luźne tłumaczenie z urbandictionary.com). Bohater, znając już zawartość sejfu, próbuje rozwikłać tajemnicę tej zawartości. Dlaczego ktoś zamknął te dokumenty w sejfie? Druga część prowadzi do wyprawy. A tak naprawdę do dwóch wypraw.

Dokumenty, płyty i poszukiwania w Internecie prowadzą Igora w pasmo górskie Trybecza na Słowacji (Szczelina to książka słowacka). To istotna część historii, dlatego nie zdradzę zbyt wiele. Góry Trybecza uchodzą w Słowacji za ichniejszy trójkąt bermudzki ze względu na długą historię tajemniczych zaginięć (i odnalezień)*. Na tym motywie oparta jest w zasadzie cała ta książka. Na etapie poszukiwania odpowiedzi po poznaniu treści dokumentów przez Igora czułam się, jakbym czytała coś z uniwersum Z archiwum X. W historii pojawiły się zarówno głosy sceptycznie jak i entuzjastycznie nastawione do możliwości występowania zjawisk paranormalnych. Ale także te neutralne. Autor pokazał, że to, w co wierzymy, w dużym stopniu zależy od tego, z jakiego środowiska pochodzimy i w jakim środowisku się obracamy. Coś, co jedna strona może uznać za dowód, druga może z łatwością odrzucić jako falsyfikat.

Szczelina korzysta z naszego strachu przed niewyjaśnionym i niewyjaśnialnym. Zjawiska nadprzyrodzone kręcą mnie od zawsze. Odkąd pamiętam, z wypiekami na twarzy czytałam o trójkącie bermudzkim, o tajemnicach piramid, o czupakabrze i innych niewyjaśnionych zjawiskach, które ponoć się zdarzają. Moja realistyczna natura nie pozwala mi wierzyć we wszystko bezkrytycznie, ale przyznam, że biorę pod uwagę, że może istnieć życie pozaziemskie, a świat jest bardziej skomplikowany, niż może nam się wydawać.

W Szczelinie autor eksploruje pomysł istnienia światów równoległych, które sączą się do innych światów przez szczeliny w rzeczywistości. W przedmowie i we wtrąceniach w powieści Jozef Karika twierdzi, że historia ta została opowiedziana przez człowieka, który z kolei twierdzi, że przeżył to wszystko. Igor opowiada swoją historię, a Jozef Karika spisuje ją i redaguje, by nadała się na powieść. W książce można znaleźć odwołania do artykułów i filmów (w większości słowackich), co być może ma na celu podparcie “dowodami” całej tej historii. Po wypowiedziach autora widać jednak, że jego podejście do opowieści Igora jest sceptyczne.

Nie jest to książka pisana językiem bardzo literackim. Przypomina sytuację, w której ktoś opowiada komuś swoje przeżycia. Mnóstwo tu tłumaczeń Igora, zwracania się do autora (czytelnika) i bardzo subiektywnej perspektywy.

Jozef Karika specjalizuje się w horrorach i Szczelina też należy do tego gatunku. W tej książce autor buduje wrażenie grozy na niepewności, strachu przed niewyjaśnionym oraz na zawiłościach ludzkiej natury.

Choć sama spędziłam podczas lektury Szczeliny całkiem przyjemny kawał czasu, nie jestem pewna, czy chcę tę książkę polecać każdemu. Jednak dość prosty i zaniedbany język stylizowany na zeznania świadka wydarzeń mógł odebrać książce trochę uroku. Ja akurat lubię taką formę w serialach i filmach z motywem zjawisk paranormalnych, więc być może dlatego spodobało mi się to także w książce.


Czytałeś Szczelinę Jozefa Kariki albo inną jego książkę?

Może znasz jakieś współczesne horrory z podobnym motywem jak Szczelina?

Podziel się w komentarzu.


*Słowacki trójkąt bermudzki? Legendy i fakty o pogórzu Trybecz

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail