książka polska 444 MAciej Siembieda Jan Matejko

Kiedyś zaczytywałam się w książkach z serii o Panu Samochodziku. Pokochałam przygodę i szukanie wskazówek w historii, rozwiązywanie kodów i snucie teorii. Dziś myślę, że te książki miały na mnie znacznie większy wpływ niż do tej pory myślałam.

Kiedy jednak podrosłam, przygoda ustąpiła kryminałom i jedynie raz na jakiś czas pojawiała się we mnie nutka nostalgii, kiedy coś przypominało mi o książkach Zbigniewa Nienackiego i Edmunda Niziurskiego. Jakiś czas temu w związku z promocją, kupiłam dwie książki Macieja Siembiedy, które zapowiadały się na książki przygodowe w stylu Pana Samochodzika ale uwspółcześnione i bardziej dojrzałe. Nie mogłam się powstrzymać. Szczególnie, że jakiś czas temu mój apetyt na przygodę rozbudziła książka Zygmunta Miłoszewskiego Bezcenny, o której pisałam na blogu.

444 – Maciej Siembieda

Jakub Kania, prokurator Instytutu Pamięci Narodowej, umawia się na spotkanie z dziennikarzem, który ma informacje na temat zaginionego obrazu Jana Matejki – Chrztu Warneńczyka. Dziennikarz nigdy nie pojawia się na spotkaniu, a wkrótce okazuje się, że zginął w wypadku samochodowych niedaleko od miejsca planowanego spotkania. Jakub Kania zaczyna traktować sprawę zaginionego obrazu poważnie i rozpoczyna własne śledztwo.

Okazuje się, że obraz Matejki nie dość, że ma ciekawą historię, to jeszcze niektóre środowiska wiążą go z pewną przepowiednią. Proroctwo arby mówi, że cztery razy, co 444 lata, zaczynając od roku 1000 pojawi się jedna osoba, która będzie miała szansę pojednać chrześcijaństwo z islamem.

Nie mogę nie wspomnieć o autorze. Maciej Siembieda to polski pisarz i reportażysta. Chciał zostać detektywem, ale ze względu na czasy i sprzeciw rodziny, ostatecznie zdecydował się na zostanie reporterem. To w końcu praca polegająca na tym samym, tylko efekt jest inny – reportaż zamiast wyroku lub innej kary. Jego pierwszym śledztwem reporterskim był właśnie Chrzest Warneńczyka, którego historia dała pomysł na napisanie książki 444.

444 to powieść napisana z ogromną szczegółowością, dużą wiedzą i dzięki wieloletniemu doświadczeniu w pisaniu. To pierwsza fabularna książka Macieja Siembiedy. Wcześniej pisał jedynie dłuższe i krótsze reportaże. Połączenie faktów i fabuły poszło autorowi świetnie. Przywiodło mi na myśl znacznie bardziej zaawansowanego Pana Samochodzika w wersji dla współczesnych dorosłych. Tylko więcej tu sfabularyzowanej historii.

Miło jest w książce przeczytać coś o okolicach, z których się pochodzi. A Opolszczyzna rzadko pojawia się w popularnych książkach. W kolejnym tomie będzie moich okolic nawet więcej, bo fabuła jest związana z Górą świętej Anny, którą widzę z domu rodzinnego. Więc nie mogę się doczekać.

Co jakiś czas w książce pojawiają się rozdziały, których akcja toczy się w przeszłości, w różnych epokach. Autor całkiem nieźle zróżnicował sposób wyrażania się postaci oraz nakreślił odpowiednio relacje i tło do tych wydarzeń. Choć muszę przyznać, że nie czytałam tych wstawek z dużą przyjemnością, ale to akurat wynika z tego, że po prostu nie przepadam za czytaniem o czasach starszych niż XIX wiek. Rzadko sprawia mi to jakąkolwiek przyjemność.

W książce pojawia się też wyraźny wątek romantyczny, który trochę kuleje jak na mój gust. Ale akurat on nie jest tu najważniejszy, więc mogę przymknąć nawet dwoje oczu.

Z pewnością warto zaczepić swoją uwagę na książce 444 Macieja Siembiedy. Dużo tutaj ekscytujących odkryć, zwrotów akcji i tajemnic. A wszystko połączone w bardzo zgrabną fabułę.


Czytałeś 444 Macieja Siembiedy?

Lubisz historie w stylu Pana Samochodzika?

Podziel się w komentarzu.

 

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail