Już prawie połowa marca, więc czas najwyższy na podsumowanie filmowe lutego.

Filmowe podsumowanie lutego

Filmy luty 2019

Psych: The movie

Jakimś cudem nigdy nie dowiedziałam się, że powstał film do serialu, za którym przepadałam kilka lat temu. Świry to komediowy serial detektywistyczny, w którym główny bohater pomaga policji w śledztwach udając medium. Serial trwał 8 sezonów i zakończył się w 2014 roku. Trzy lata później pojawił się film Psych: The movie, o którym nie miałam pojęcia do zeszłego miesiąca.

W filmie wprawdzie humor nieco się rozjechał i rozrzedził, ale chemia między postaciami pozostała bez zmian. Świetnie było zobaczyć bohaterów serialu po kilku latach w nieco dojrzalszych wersjach.

Jak nie lubię rebootów, tak nie przeszkadza mi, kiedy po kilku latach twórcy decydują się na powrót w formie jednorazowego filmu. Wprawdzie niekoniecznie udało się oddać każdy aspekt serialu, ale nostalgia zrobiła swoje i wypełniła braki. Komuś, kto nie jest fanem serialu, film nie będzie wydawał się jakoś bardzo spójny, czy atrakcyjny. Fabularnie nie powala.

The thing

Kilka tygodni temu trafiłam na jakąś listę filmów z lat 80., które warto obejrzeć. Lista ta praktycznie się nie kończyła, nie wiem nawet, czy przejrzałam ją w całości. W oczy rzucił mi się film Coś (The thing), którym inspirowali się twórcy Z archiwum X podczas pisania scenariusza do odcinka Ice.

W stacji badawczej na Antarktydzie coś zaczyna zabijać zwierzęta, a potem także ludzi.

Niesamowicie niepokojący klimat to zdecydowanie największa zaleta The thing. W filmie zostało podkreślone wyizolowanie badaczy i chłód Antarktydy, a jednocześnie beznadzieja sytuacji, w której się znaleźli. John Carpenter stworzył arcydzieło horroru, grającego na niepokoju, a niekoniecznie na jump scare’ach.

Choć akcja rozwija się wolno, nie ma tu mowy o nudzeniu się. Każdy szczegół jest ważny, żeby móc zinterpretować zakończenie.

Harry Potter i Czara ognia oraz Harry Potter i Zakon Feniksa

Kontynuując moją przygodę z ponownym odkrywaniem serii o Harrym Potterze, w lutym obejrzałam dwa kolejne filmy. Zaczęło robić się mroczniej i nieco poważniej.

Kiedy zna się już ogólny zarys historii serii, bardzo łatwo znajduje się błędy logiczne i zauważyć, jakie istotne elementy pominięto w przekładzie z książki na film.

Merida Waleczna

W ramach nadrabiania animacji Disney’a, obejrzeliśmy z narzeczonym Meridę Waleczną. Jakoś do tej pory nigdy nie udało mi się nadrobić tego filmu.

To przepiękna historia o rodzinnej miłości, szukaniu siebie i przeciwstawianiu się ludziom, którzy nie wiedzą, co dla ciebie dobre. Wprawdzie akurat ta historia nie stała się moją ulubioną, ale zdecydowanie jestem w stanie ją docenić. Cieszę się, że w historiach skierowanych przede wszystkim do dzieci, zaczynamy odchodzić od stereotypów, że kobieta do szczęścia potrzebuje mężczyzny. I że spełnienie może okazać się okryciem własnej wartości.


Luty, jak widać, obfitował w same dobre filmy. Ani razu nie byłam w kinie, ale jakoś nie mogłam do tego zmusić. Oby marzec pod tym względem okazał się bardziej łaskawy.

Jakie filmy obejrzałeś w lutym?

Może coś wartego polecenia?

Podziel się w komentarzu.

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail