czyli rzecz o rasizmie systemowym i niewidzialności koloru białego Reni Eddo-Logde wydawnictwo Karakter

O książce “Dlaczego nie rozmawiam już z białymi o kolorze skóry” usłyszałam po raz pierwszy niecały rok temu, kiedy zaczęłam moją przygodę ze słuchaniem podcastów. Megu w podcaście Czytu Czytu zasiała we mnie pragnienie zapoznania się z tą książką. Gdy więc odnowiłam abonament w Legimi, zabrałam się za czytanie tej książki.

Dlaczego nie rozmawiam już z białymi o kolorze skóry – Reni Eddo-Lodge

Jestem białą kobietą. I żyję w bańce. Kiedy włączam wiadomości, widzę białych jako prowadzących, widzę białych u władzy, białych bogaczy. Kiedy włączam serial, zazwyczaj obsada jest głównie biała. Odstępstwa zauważam. Ich braku nie.

Reni Eddo-Lodge jest czarną* kobietą i w 2014 roku przelała swoje frustracje na blogu, we wpisie pod tytułem Dlaczego nie rozmawiam już z białymi o kolorze skóry. Książka jest znacznie bardziej rozbudowaną wersją tego wpisu. I nie mogłam się od niej oderwać.

Autorka trzyma się bardzo rzeczowego stylu, ale nie pozbawia swojego wywodu emocji. Opisuje rasizm w bardzo szerokim spektrum. Odnosi się zarówno do historii Wielkiej Brytanii (bo na tym obszarze się skupia), wydarzeń społecznych i politycznych oraz doświadczeń swoich i swoich rozmówców.

Książka składa się z kilku rozdziałów, z których każdy podejmuje nieco inny aspekt rasizmu. Reni Eddo-Lodge zaczyna od przybliżenia historii czarnych w Wielkiej Brytanii, wspominając, że sama musiała poznać tę historię, bo system edukacji zdaje się mieć amnezję w tej dziedzinie. Następnie płynnie przechodzi do omówienia rasizmu strukturalnego, który w dużej mierze wynika z ignorowanej historii. Mówi też o białym przywileju, który do tej pory wydawał mi się poniekąd mitem, o lęku przed przejęciem świata przez czarnych, a także o kwestii feminizmu.

Feminizm bowiem w dużej mierze wyklucza czarny feminizm, choć mogłoby się wydawać, że wszystkie feministki w gruncie rzeczy walczą o to samo. Cel powinien jednoczyć, a w tym przypadku kolor skóry zmienia perspektywę białych feministek. Ten rozdział wywarł na mnie spore wrażenie. Nie spodziewałam się, że w szeregach feministycznych brak miejsca dla osób, które poza równością płci potrzebują jeszcze równości rasowej.

Następnie autorka przechodzi do opisania zależności miedzy klasą społeczną a rasą. Wbrew temu, co może się wydawać, zależność jest całkiem spora i wynika z tej samej ignorowanej historii, o której już wspomniałam. W ostatnim krótkim rozdziale Reni Eddo-Lodge pokazuje, dlaczego tak ważna jest ciągła walka o równe możliwości.

Czy książkę warto przeczytać? Zdecydowanie. Dlaczego nie rozmawiam już z białymi o kolorze skóry otwiera oczy na perspektywę ludzi o innych kolorach skóry niż biały w białych społeczeństwach. W Polsce problem rasizmu jest całkiem inny, w końcu książka skupia się w dużej mierze na społeczeństwie, które procentowo jest znacznie bardziej zróżnicowane. Nie znaczy to jednak, że nie da się z niej nic wyciągnąć dla siebie.

Reni Eddo-Lodge zmusiła mnie do zmiany podejścia w kwestii zauważania reprezentacji w serialach i filmach. Pokazała, jak bardzo dla nie-białej społeczności ważne jest, żeby widzieć dobrze wykreowane postaci w głównych rolach.

Reni Eddo-Lodge w 2014 roku napisała wpis Dlaczego nie rozmawiam już z białymi o kolorze skóry i zaczęła z białymi rozmawiać o kolorze skóry znacznie częściej. Taki paradoks. W kwestii rasizmu konieczny jest ciągły dialog i dlatego polecam sięgnięcie po tę książkę, bo podaje perspektywę w bardzo szerokim spektrum.

*przyjęłam nazewnictwo autorki z jej książki


Czytałeś Dlaczego nie rozmawiam już z białymi o kolorze skóry?

Co sądzisz o tej książce?

Czy powinniśmy czytać książki o rasizmie?

Podziel się w komentarzu.

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail